Inflacja, załamanie łańcuchów dostaw, cyberzagrożenia – skutki wojny w Ukrainie

164

Wojna to nie tylko działania militarne, ale też konsekwencje gospodarcze. Polski Instytut Ekonomiczny przeanalizował obecną sytuację i wnioski nie są pocieszające. Opublikowano je w raporcie „Warnomics. Gospodarcze koszty inwazji Rosji i Białorusi na Ukrainę”.

Polski Instytut Ekonomiczny jest publicznym think tankiem ekonomicznym. Teraz przeanalizował skutki napaści Rosji na Ukrainę. Przede wszystkich chodzi o długofalowe efekty gospodarcze dla całego świata, w tym dla Polski, która jako bezpośrednia sąsiadka Ukrainy może odczuć to najmocniej.

– Rosyjska agresja na Ukrainę wpłynęła także na wzrost oczekiwanych stóp procentowych w Polsce. Jako kraj sąsiadujący z terenem objętym wojną możemy spodziewać się też pogorszenia struktury polskiego długu publicznego i zwiększenie kosztów jego obsługi. Oznacza to zwiększoną emisji obligacji krótkoterminowych a także wyższą rentowność polskich obligacji skarbowych – mówi Jakub Rybacki, zastępca kierownika w zespole makroekonomii w Polskim Instytucie Ekonomicznym.

Już teraz widać skutki w postaci wzrostu cen paliw. Cena baryłki ropy Brent na światowych rynkach wzrosła nawet o 44 proc. Także ceny żywności poszły w górę. W Polsce średnioroczna prognoza inflacji na 2022 r. wzrosła o 3,5 pkt. proc. i wynosi dziś 10,8 proc.

Największe wzrosty cen będą miały miejsce w obszarze żywności i energii. Chociaż nie dotyczy nas tak bardzo bezpieczeństwo żywnościowe, które dotknie inne kraje, to jednak wojnę w Ukrainie odczujemy też w tej dziedzinie.

Rosja zajmuje pierwsze, a  Ukraina piąte miejsce w światowym eksporcie pszenicy. Dostarczają też innych produktów rolnych. Przerwanie dostaw to wzrost cen żywności na rynku światowym. W prognozach przekracza on 40 proc.

A to nie jedyny obszar w ekspercie i imporcie,  w którym pojawią się skutki wojny. Chociaż Ukraina to jedynie 2,2 proc. eksportu polskich towarów, to importujemy z niej 10 proc. żelaza i stali. Kolejne 10 proc. to dostawy z Rosji i Białorusi. Teraz będziemy musieli szukać innego rynku, a o ile to się uda, to prawdopodobnie ceny wzrosną.

Kolejnym aspektem jest wzrost cen surowców energetycznych, głównie ropy naftowej. A to ma przełożenie na inflację. Co już odczuwamy w kraju.

Istotną kwestią jest też prowadzenie tej wojny nie tylko w świecie realnym, ale również w świecie cyfrowym. Jest to pierwszy konflikt cyfrowy w historii. Cyberataki są obecnie tak samo powszechne jak działania militarne. I dotyczą one nie tylko Ukrainy, Rosji czy Białorusi. Także w Polsce musimy się z nimi liczyć i być na nie przygotowani. Dlatego też pojawiają się informacje o obowiązujących stopniach zagrożenia w kraju czy rekomendacje dotyczące ograniczenia ruchu internetowego  

Nie można też zapominać o propagandzie i dezinformacji, które szerzone są przez internet. Aż 1,1 mld dolarów rocznie wydaje Rosja na media rozprowadzające dezinformację. Informacje szerzone w ten sposób dotyczą różnych zagadnień takich jak dostępność paliw i żywności, sytuacji w Ukrainie czy zagrożeniu jakie przyniesie Polsce przyjmowanie uchodźców z Ukrainy. Prowadzone są również działania długofalowe mające zmniejszyć zaufanie społeczne i podważyć rolę instytucji publicznych. Każdy powinien nauczyć się weryfikować informacje w sieci i analizować cel, jaki ma ich rozsyłanie. Bardzo łatwo bowiem wpaść w pułapkę i samemu stać się trybem rosyjskiej propagandy udostępniając tego typu wiadomości

Wojna w Ukrainie to wyzwanie na wielu poziomach nie tylko dla ludzi walczących na froncie, ale dla całego świata. Warto mieć tego świadomość.

Źródło: pie.net