TECHNOLOGIA · CYBERBEZPIECZEŃSTWO · BIZNES

Przepisy tworzące bariery dla rozwoju gospodarki cyfrowej cz.1

Regulacje prawne są jednym z kluczowych elementów makrootoczenia. To wpływa na konkurencję przedsiębiorców na rynku. Dlatego niejednoznaczne i skomplikowane przepisy, które w dodatku wciąż się zmieniają, to spore utrudnienia dla prowadzących firmy. Powoduje to wzrost kosztów działalności oraz ryzyka związanego z naruszeniem przepisów. To wszystko spowalnia wzrost gospodarczy, ale można temu zapobiec.

Gospodarka cyfrowa to sektor, który od lat rozwija się dynamicznie i podlega wielu przemianom. Modyfikacji ulegają modele biznesowe, systemy teleinformatyczne, kanały sprzedaży i kontaktu z klientem. Również szybko zmieniają się przepisy prawa, które to regulują. Nie chodzi jednak o zmiany i wprowadzanie regulacji, ale o ich sensowność i dostosowanie do rynku, by ułatwiały, a nie utrudniały działanie na nim.

Zmiany w prawie to wydatki dla przedsiębiorców

W ciągu ostatnich lat branża musiała się dostosować do wielu aktów prawnych, w wielu przypadkach przepisy nie były jednoznaczne, a ich interpretacja wzbudzała szerokie dyskusje. W takich warunkach dostosowanie działania to nie tylko tworzenie kolejnych dokumentów, ale również przebudowy systemów teleinformatycznych czy zmiany organizacyjne, a nawet zatrudnianie dodatkowych osób. Wszystko to wiąże się ze sporymi wydatkami.

Pieniądze, które pochłonęły te zmiany, mogły być zainwestowane w innowacje czy dalszy rozwój poszczególnych spółek. W czasach globalnej konkurencji ma to ogromne znacznie. Brak skutecznych środków dla egzekwowania unijnych przepisów od pozaunijnych przedsiębiorców stawia ich w lepszej pozycji konkurencyjnej, co szkodzi przedsiębiorcom europejskim, w tym polskim. Konkurencja wymaga ciągłego trzymania ręki na pulsie rynku i reagowania na zmiany. Jeśli nie można tego robić, bo fundusze ma się przeznaczone na wymagania prawne, to zostaje się w tyle.

e-Izba pokazuje problemy z legislacją

Biała Księga Regulacji Cyfrowych e-Izby pokazuje, jak powinno zmienić się podejście regulacyjne tak w Unii Europejskiej, jak i w Polsce. To nie tylko wypunktowanie niewłaściwych praktyk, ale również propozycje konkretnych zmian w przepisach, które mają na celu zwiększenie siły polskich przedsiębiorców na rynku międzynarodowym, na którym przecież działają.

Kluczową barierą dla rozwoju gospodarki cyfrowej tak w Polsce, jak i w całej Unii Europejskiej jest strategia regulacyjna stosowana zarówno przez prawodawcę unijnego, jak i krajowego ustawodawcę. Przejawia się to uchwalaniem wielu aktów prawnych odnoszących się chociażby do handlu elektronicznego, ale nie tylko. Kolejne przepisy, kolejne zakresy i brak klarownych wytycznych nie ułatwiają działania.

Prowadzi to do sytuacji, w której przedsiębiorcy nie są w stanie przewidzieć, jak konkretne przepisy będą interpretowane przez organy nadzorcze i sądy. Jest to źródłem niepewności prawnej oraz zdecydowanie podnosi koszty wdrożeń nowych regulacji.

Dodatkowo, nowe akty prawne tworzone są często niezależnie od siebie, dublowane są zakresy i wymogi wobec przedsiębiorców. Powoduje to wiele sprzeczności i nieścisłości pomiędzy przepisami. Nie ma jasności, które przepisy należy wdrożyć najpierw i które są nadrzędne wobec pozostałych. Nie ma pewności, czy za określone zachowanie przedsiębiorcy, które naruszy kilka aktów prawnych, spotkać go może tylko jedna czy też kilka niezależnych od siebie sankcji.

Kolejne przepisy – kolejne wymagania wobec przedsiębiorców

Wdrożenie wielu nowych aktów prawnych wymaga nie tylko stworzenia nowych dokumentów w przedsiębiorstwach lub zatrudnienia dodatkowych osób. To również konieczność wdrożenia znaczących zmian w ramach systemów, które działają w firmie.

To wszystko wiąże się z dużymi kosztami. Pieniądze przeznaczane na dostosowywanie się do kolejnych, obszernych regulacji nie mogą być wykorzystane na rozwój i podnoszenie konkurencyjności przedsiębiorstwa.

Tylko w ostatnich latach przedsiębiorcy działający w ramach gospodarki cyfrowej musieli dostosować się m.in. do:
– RODO;
– DSA;
– DMA;
–  Data Act;
–  DORA;
– pakietu VAT e-commerce;
– ViDA;
– dyrektywy Omnibus:
– DAC7;
– AI Act.

Samo wymienienie wszystkich regulacji robi wrażenia, a każda z nich to znaczące nakłady organizacyjne, finansowe i technologiczne tak w okresie wdrożenia, jak i utrzymania.

Poza tym wielokrotnie w Polsce decydowano się na rozszerzenie zakresu obowiązków przedsiębiorców względem tego, co przewidywało prawo unijne, co jeszcze bardziej obciążało polskich przedsiębiorców. Każdy ze wskazanych aktów prawnych opiera się w dużej mierze na klauzulach generalnych, a dalsza interpretacja i wdrożenia mogą być różne.

Przeważnie dopiero praktyka orzecznicza organów nadzorczych i sądów wskazywała, jak rynek powinien wdrożyć nowe przepisy. Natomiast przedsiębiorcy takie decyzje musieli podejmować od razu, żeby wdrożyć je przed dniem obowiązywania przepisów. W przeciwnym wypadku grożą im surowe kary. Dlatego niektórzy zaczynają działać zanim znany jest ostateczny kształt przepisów, by później nie zmagać się z jeszcze większą presją czasu.

Do tego dochodzą obowiązki sprawozdawcze. Wszystko po to, by organy nadzorcze z poszczególnych państw mogły dążyć do uspójniania stosowanej przez każdy z nich wykładni prawa i podejścia do jego egzekwowania. Jednak mnożenie obciążeń nakłanianych na przedsiębiorców nie uchroniło nas wszystkich od rozbieżności, które negatywnie wpływają na unijny rynek.

O tym jakie przepisy projektowane przepisy tworzą bariery dla rozwoju gospodarki cyfrowej przeczytacie w  Białej Księdze Regulacji Cyfrowych e-Izby:

Dalsza analiza sytuacji legislacyjnej i tego, w jaki sposób można ją usprawnić dla lepszych warunków prowadzenia działalności w Polsce i UE w kolejnym tekście.

Czytaj także:

Klaudia Wojciechowska
Klaudia Wojciechowska
Redaktorka ISPortal i ISProfessional. Dziennikarka telewizji lokalnego operatora telekomunikacyjnego Ret-Sat1. Absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim ze specjalizacją filmoznawstwo i nowe media.

przeczytaj najnowszy numer isporfessional

Najnowsze