Związek Telewizji Kablowych w Polsce Izba Gospodarcza przekazał Ministerstwu Cyfryzacji uwagi krytyczne do projektu rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie zapewnienia przez przedsiębiorcę telekomunikacyjnego warunków dostępu i utrwalania oraz przygotowania technicznych i organizacyjnych warunków udostępniania danych. Prawodawca znów zapomniał o ograniczonych możliwościach organizacyjnych mniejszych operatorów.
ZTKIG zauważa, że niezwłoczny czas reakcji, w sytuacji gdy wymagany jest udział upoważnionego pracownika w przypadku przygotowania warunków udostępniania danych oraz ich udostępniania (za pomocą interfejsu HI A-B albo za pomocą sieci telekomunikacyjnej) określony na poziomie nie dłuższym niż 24 godziny jest nieadekwatny do możliwości rzeczywistego zareagowania przez przedsiębiorcę
telekomunikacyjnego. Szczególnie oczywiste jest to w sytuacji gdy zgłoszenie wpłynęło w piątek popołudniu przed weekendem lub przed okresem świątecznym.
W dalszej treści piśma Paweł Wołoch, prezes zarządu ZTKIG dość łopatologicznie wyjaśnia: Można założyć, iż w godzinach popołudniowych przed weekendem lub świętami nikt u przedsiębiorcy telekomunikacyjnego informacji z interfejsu lub przekazanych pocztą elektroniczną nie czyta, co by skutkowało brakiem stosownego czasu reakcji wymaganego przepisem prawa ze strony przedsiębiorcy telekomunikacyjnego.
Izba proponujemy w związku z tym najkrótszy czas reakcji przedłużyć z 24 godzin do 72 godzin.
ZTKIG przedstawia także propozycję kolejnej korekty. Proponowana obecnie treść przepisu przewiduje, że udostępnienie danych następujące niezwłocznie, jednakże nie dłużej niż w terminie do 72 godzin. Zdaniem Pawła Wołocha zamiast tego powinien w tym miejscu występować konkretny termin nierozciągnięty w czasie. Obecne rozwiązanie pozwala na interpretację, że zależnie od życzenia organu występującego o dane, termin mógłby być krótszy. Byłoby to niezgodne z konstytucyjną zasadą demokratycznego państwa prawnego i przesądzałoby o nieracjonalności polskiego prawodawcy. Izba proponujemy w związku z tym, aby termin nie dłuższy niż do 72 godzin zracjonalizować do konkretnego terminu. W praktyce chodzi o wykreślenie słowa do, co skutkować będzie określeniem konkretnego terminu na udostępnienie danych na poziomie 72 godzin.
Ze strony redakcji pozostaje zgodzić się z tym rozumowaniem i podkreślić, że każde słowo ma znaczenie, a nadinterpretacja przepisów przez administrację publiczną jest problemem, który dotyka wielu obywateli i przedsiębiorców. Dobrze więc zadbać o precyzję.
Czytaj także:


