TECHNOLOGIA · CYBERBEZPIECZEŃSTWO · BIZNES

Nielsen zmierzy wszystko, tylko czy to się opłaca?

Rozwój technologii, coraz szybszy internet, globalizacja. To wszystko sprzyja rozwojowi nowych trendów i sposobów monetyzacji treści. W konsekwencji muszą się pojawić nowe metody badania oglądalności. Jak się okazuje rozwój technologii pomiarowych pozwala zmierzyć wszystko, ale nie zawsze to się opłaca nadawcy. Na pytania o wyzwania i nowe trendy odpowiada Lucyna Koba, Market Lead w Nielsen Polska.

Telewizor na ścianie w roli ekranu komputera, komórki, czy tabletu? Podobno coraz więcej odbiorników w naszych domach zamiast do tradycyjnej anteny jest podpiętych tylko do internetu.

Lucyna Koba: 92 proc. Polaków powyżej 4 roku życia posiada telewizor w swoim domu i ma możliwość oglądania telewizji linearnej poprzez antenę naziemną, satelitarną lub kablową. Wśród nich jest również rosnąca grupa (5,4 proc.) odbierających telewizję przez internet – oznacza to, że posiadają oni sprawny telewizor podłączony do internetu, ale nie połączony z żadną tradycyjną anteną.

Co jest największym wyzwaniem dla Nielsena w dobie szybko zmieniającego się sposobu oglądania i nowych metod podaży treści?

Lucyna Koba: Wyzwaniem jest przede wszystkim pomiar treści nielinearnych, w ramach tzw. Video On Demand.  Nie jest to jednak wyzwanie technologiczne a raczej biznesowe. Poszczególni nadawcy muszą zdecydować o momencie dokonania integracji swoich playerów i momencie dołączenia tej widowni do waluty.  To zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem i odpowiedzią na pytanie czy to już jest moment, kiedy widownia w ramach BVODa (Broadcaster Video On Demand to platformy i usługi streamingowe tworzone oraz zarządzane przez tradycyjnych nadawców telewizyjnych) jest na tyle duża, że zwróci inwestycję. Podobnym wyzwaniem jest również pomiar telewizji linearnej, ale oglądanej nie na dużym ekranie a na mniejszych urządzeniach – smartfon czy laptop.  Podobne decyzje są konieczne do podjęcia zarówno w kontekście biznesowym jak i technologicznym.

Czy nadążacie za wyzwaniami jakie stawia przed Wami rozwój technologii takich jak DAI, kanały FAST, kanały Youtube. W jaki sposób możecie integrować wyniki badań, aby pomiar był możliwie najdokładniejszy a monetyzacja optymalna?

Lucyna Koba: To znów nie jest właściwie pytanie o technologię, ale o decyzje biznesowe i rachunek koszty vs zyski. Technologia pozwalająca na pomiar kanałów FAST czy kanałów na YT jest dziś dostępna. Jednak w przypadku kanałów FAST to wciąż w większości bardzo rozdrobniona widownia co sprawia, że inwestycja w pomiar demografii, a nie tylko liczby odtworzeń może nie być dziś opłacalna.

 Technologia pozwalająca na pomiar kanałów FAST czy kanałów W SERWISIE YouTube jest dziś dostępna

Na wiosennej Konferencji PIKE wspominała Pani o nowym trendzie ReelShort, czyli tak zwanych harlequinach video. Jak się rozwija ten trend?

Lucyna Koba: To format, który ostatnio podbija widownię w wielu krajach – koncepcja prosto z rynków azjatyckich trafia głównie do młodych kobiet, które ją pokochały.  Ostatnio słychać o tym, że Netflix planuje wprowadzić ten format do swojej oferty, nadawcy telewizyjni również mu się przyglądają. To są fakty, które równolegle z naszymi danymi na temat oglądalności dobitnie świadczą, że to ciekawy trend.  Dziś aplikacje z tzw. shortsami, jak ReelShorts finansowane są głównie z opłat za obejrzenie, ale zapewne w przyszłości powstaną również rozwiązania oparte na reklamach.  Choć oczywiście wyzwaniem jest tu długość tej reklamy – tak krótka treść, bo jeden odcinek ma często ok 1 min, musi mieć proporcjonalną długość reklam. Trudno oczekiwać, że widz zniesie minutę reklam, aby dostać się do minuty treści.

Trudno oczekiwać, że widz zniesie minutę reklam, aby dostać się do minuty treści

Nowe trendy – komentarz

Może już niebawem w ślad za trendem jednominutówek pojawią się jedno-, dwu- i trzysekundowe reklamy? Interesujące wyzwanie dla producentów. Z punktu widzenia odbiorcy takie krótkie treści będą konkurować z shortsami na Youtube, Instagramie, czy Facebooku.

Pewne jest, że nadchodzi kolejna fala kontentu walczącego o naszą uwagę i warto pamiętać, że mimo wszechobecnej komunikacji marketingowej o darmowych treściach nic nie jest za darmo. Oglądając bezpłatne programy, czy filmy z reklamami płacimy tak naprawdę najdroższą walutą – swoim czasem.

Czytaj także:

Krzysztof Kołodziej
Krzysztof Kołodziej
Były dziennikarz radiowy, ekspert rynku mediów, dystrybutor kanałów telewizyjnych

przeczytaj najnowszy numer isporfessional

Najnowsze