Kto straszy wzrostem cen kabli światłowodowych?

465
Światłowód
Światłowód

Wizja cła antydumpingowego na kable światłowodowe produkowane w Azji straszy ze stron kilku polskich firm… produkujących kable światłowodowe. Cło ma podobno wejść lada chwila, sięgnąć nawet 43 proc. i nie dotyczyć klientów kupujących akurat u tego konkretnego, lokalnego producenta, który ma fabrykę w Polsce. Co się za tym kryje?

Informacje związane z cłem antydumpingowym nie są niczym nowym. Komisja Europejska pracuje na tym od kilku miesięcy. Co jednak najistotniejsze z opublikowanym przez nią w ostatnim czasie dokumentów, nie wynikają żadne konkrety.

Azja nie zawsze gra fair

Oczywiście mamy potwierdzone z rynku sygnały, że niektóre azjatyckie firmy rzeczywiście stosują dumping. Są też producenci i importerzy, którzy wykorzystują niedopracowane specyfikacje przetargowe i oferują w konkretnych przypadkach kable dużo słabszej jakości, na przykład z niską zawartością aramidu. Trwają w związku z tym działania lobbingowe mające na celu ochronę europejskich producentów.

Należy jednak jasno stwierdzić, że wykorzystanie tych informacji ma dziś jedynie charakter marketingowy. Całkowicie nieprawidłowe wydają się także sugestie, że rejestracja potencjalnych dostaw z Chin mogłaby skutkować możliwością pobrania ceł z mocą wsteczną. To sprzeczne z podstawowymi zasadami funkcjonowania prawa w Unii Europejskiej.

Przedsiębiorcy i rynek mają swoje zdanie

Mali i średni operatorzy nie są entuzjastami ceł dumpingowych, które miałyby dotknąć wszystkich eksporterów z Chin, a tym bardziej z całej Azji. Ich wprowadzenie w naturalny sposób wpłynęłoby na cenę końcową kabli. Pojawiają się także opinie, że w interesie klientów końcowych leży zachowanie pełnej konkurencyjności.

Z drugiej jednak strony przedsiębiorcy planujący realizację dużych inwestycji lub udział w przetargach, chcą mieć pewność, że ceny kabli nagle nie wzrosną. W związku z tym na wszelki wypadek tworzą zapasy. Naturalne jest też, że w związku z tym… rosną ceny.

Nie jest to pierwszy przypadek, gdy marketingowe przepowiednie zaczynają się spełniać same z siebie, choć wizja końca prac Komisji Europejskiej i jej efekt są mocno niepewne.