Giganci lecą z nóg

79

Szalone pomysły i miliardowe inwestycje – tak w skrócie wyglądał 2022 rok dla Marka Zuckerberga i Elona Muska. Szef Facebooka, zafascynowany ideą multiwersum, postanowił pokazać światu możliwości wynikające z wirtualnej rzeczywistości, natomiast Elon Musk…

Cóż, twórca SpaceX i Tesli najpierw pomagał obrońcom Ukrainy zachować łączność dzięki wykorzystaniu satelitów, by potem zasugerować na Twitterze, że wojnę powinno się zakończyć w drodze kompromisu. Musk ostatecznie kupił również Twittera za 44 miliardy USD.

Decyzje tych dwóch największych technologicznych przedsiębiorców, chociaż zapewne niezwykle ekscytujące dla ich wyznawców, gdy ocenione chłodnym okiem zdają się nosić znamiona całkowitego pogubienia się.

Oddolny problem

Pozbawione nóg awatary użytkowników zuckerbergowego Metaverse były od zawsze przedmiotem kpin. Jednak jeszcze większą salwę śmiechu wzbudziła informacja, podana szumnie w formie Bardzo Ważnej Aktualizacji, że od teraz postaci będą miały widoczne dolne kończyny. Zdaniem marketingowców Mety ma to zwiększyć poziom immersji korzystających z ich metawersum, by już nigdy nie chcieli go opuścić (ironia). Natomiast, czy w Mecie ktoś zastanowił się, że cyfrowe modele użytkowników są po prostu brzydkie, a przebywanie w ich wirtualnym towarzystwie może wywoływać niepokój?

Jest to tylko jeden z problemów Zuckerberga. Pomimo wydania dziesięciu miliardów dolarów na dopracowanie przedsięwzięcia, program Horizon Worlds, będący de facto miejscem spotkań użytkowników Metaverse, dalej wygląda nienaturalnie i nie cieszy się zainteresowaniem użytkowników. Jeśli pojawienie się nóg urasta do rangi wielkiego wydarzenia, to chyba rzeczywiście Meta nie ma za wiele do zaoferowania.

Chociaż jest szansa, że w przyszłości w jakimś stopniu będziemy korzystać z metawersum – podobno nad własną wersją pracuje już Apple – bo przecież i tak coraz więcej spraw załatwiamy online. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że Zuckerberg przestrzelił i przedstawił światu niedopracowany projekt, który teraz jego marketingowcy muszą sprzedać. Ci dwoją się i troją, wszystkie wypuszczone materiały promocyjne są zrobione bardzo profesjonalnie, ale cała praca na nic, bo w tym momencie większość populacji po prostu nie czuje benefitów wynikających z Metaverse. Albo ich po prostu jeszcze nie ma.

Analitycy są zdania, że w niedalekiej przyszłości Metę czeka breaking point, czyli moment, w którym to rynek zweryfikuje, czy pomysł Zuckerberga wypali. Eksperci przestrzegają też, że w jeszcze większych opałach jest Facebook oraz Instagram. Kluczowe dla biznesu Zuckerberga platformy czasy świetności mają za sobą, a użytkownicy odpływają – część przenosi się na TikToka – a firma nie zmienia negatywnych aspektów działania tych platform social mediowych.

Ptak ogłuszony

Problemy Zuckerberga to jednak nic w porównaniu z poczynaniami Elona Muska. Po finalizacji zakupu Twittera, który to proces przypominał parodię, informacje dotyczące platformy pojawiają się z prędkością światła. Elon Musk zwolnił kadrę zarządzającą Twittera, Elon Musk wprowadza osiem dolarów opłaty za autoryzację konta na Twitterze, Elon Musk zapowiada zwolnienia grupowe – to tylko kilka nagłówków dotyczących tematu.

Musk zapowiedział, że restrukturyzacja zasobów Twittera będzie wymagała od niego nocowania w siedzibie firmy w San Francisco. Z wrodzoną sobie butą dodał, że wyjdzie stamtąd, dopiero gdy wszystko zostanie naprawione. Zdaniem biznesmena algorytmy i skrypty, którymi operuje Twitter, są zbyt powolne, przez co w wielu krajach (a także na urządzeniach z systemem Android) aplikacja nie działa poprawnie. Nad poprawkami pracuje Musk, pracują też pracownicy, oczywiście ci, którzy nie zostali do tej pory zwolnieni.

Fajnie, że twórca Tesli postanowił naprawić Twittera wyrzucając informację o tym z jakiego urządzenia wysłano tweeta, ale czy wprowadzając opłatę za weryfikację użytkowników (po przeprowadzeniu autoryzacji konto oznaczana jest jako autentyczne przy pomocy niebieskiego znaku obok nazwy) zdawał sobie sprawę, iż mógł jeszcze bardziej pogrążyć platformę?

Wyobraźmy sobie sytuację, w której nowi użytkownicy przestają uiszczać opłatę weryfikacyjną. Zawsze będą jednak istniały pewne grupy interesów, którym na pozornej autentyczności będzie zależało. W ciągu ostatnich lat Twitter był siedliskiem dezinformacji, szerzono tam nienawiść i rozpowszechniano szkodliwe newsy m.in. w sprawie szczepionek. Patologiczna sytuacja ma szansę się pogłębić pod przykrywką walki o wolność słowa. Ptak został uwolniony – powiedział Musk. Mam wrażenie, że ptak został niestety ogłuszony.

Nawiązując do popularnego internetowego mema (powstał on przy okazji ultrakrótkich rządów Liz Truss w Wielkiej Brytanii), aż chciałoby się zadać pytanie, czy Twitter przetrwa dłużej niż sałata? Mam wrażenie, że odpowiedź poznamy już niedługo.

Technocelebryci

Musk jest zapatrzony w dokonania swojego idola Steve’a Jobsa. Zmarły w 2011 roku szef Apple’a był prawdziwym wizjonerem. Jobs zapoczątkował jednak też wizerunek technologa-celebryty, który do wersji maksimum rozwinął Musk. Niedobrze jest, gdy zamiast na technologii wszyscy skupiają się na wybrykach dyrektora generalnego. Branża sprowadzana jest wtedy do czegoś na kształt reality show, w którym firmy rywalizują o uwagę widza-klienta.

Pewnie na krótką metę takie rozwiązanie zapewnia technologicznym przedsiębiorstwom odpowiednie zainteresowanie, a co za tym idzie środki finansowe, ale mam wrażenie, że konsumenci powoli zaczynają się nudzić przedstawieniem.

Gdy tracimy z oczu najważniejszy cel, czyli usprawnienie za pomocą technologii ludzkiego życia, to finalnie dostajemy do rąk te wszystkie pięknie opakowane, ale zbyteczne urządzenia i aplikacje, o których szybko zapominamy. Ot, gadżety, nic więcej.

Branżę technologiczną, która wpadła w biznesową wersję pułapki maltuzjańskiej, z marazmu wybudzić może jakieś przełomowe dla świata odkrycie. Coś, co odmieni nasze życia. Kilka takich wynalazków już mieliśmy: silnik parowy, elektryczność, komputer, internet. Gdyby Elon Musk i Mark Zuckerberg przestali się bawić w celebrytów i skupili na nowym otwarciu w dziedzinie technologii, być może już byśmy żyli w lepszym świecie.