TECHNOLOGIA · CYBERBEZPIECZEŃSTWO · BIZNES

Trzy województwa, trzy tempa rozwoju internetu. Dolny Śląsk wyraźnie odstaje

Zasięg stacjonarnych sieci szerokopasmowych w Polsce rośnie, ale dane regionalne pokazują, że rozwój infrastruktury nie przebiega równomiernie. Szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie województw śląskiego, małopolskiego i dolnośląskiego. Dwa pierwsze zbliżają się do etapu uzupełniania pojedynczych, rozproszonych luk, podczas gdy na Dolnym Śląsku brak dostępu do szybkiego internetu pozostaje problemem o znacznie większej skali.

Śląskie z najlepszym wynikiem

Spośród analizowanych regionów najwyższy poziom dostępności stacjonarnego internetu osiągnęło województwo śląskie. Spośród 903 945 punktów adresowych w zasięgu znajduje się 862 651, czyli 95,43 proc. wszystkich adresów. Bez jakiegokolwiek zasięgu pozostają 41 294 punkty, natomiast liczba białych plam NGA, a więc miejsc bez dostępu do internetu o przepustowości co najmniej 100 Mb/s, wynosi 61 073. W regionie działa 372 przedsiębiorców telekomunikacyjnych – najwięcej spośród porównywanych województw.

Bardziej szczegółowa analiza pokazuje jednak, że rzeczywisty zasięg detaliczny obejmuje 91,1 proc. punktów adresowych. Pozostałą część raportowanego zasięgu stanowią adresy znajdujące się wyłącznie w zasięgu hurtowym lub teoretycznym. Bez dostępu pozostaje 4,57 proc. adresów.

Oznacza to, że województwo śląskie weszło już w trudniejszą fazę rozbudowy sieci. Największe i najbardziej opłacalne skupiska adresów zostały w znacznej części objęte infrastrukturą, a dalsze inwestycje będą dotyczyły przede wszystkim mniejszych grup budynków, pojedynczych ulic i terenów o wyższych kosztach przyłączenia.

Co ciekawe, niższe wskaźniki występują nie tylko na terenach wiejskich. W Świętochłowicach zasięg obejmuje około 86,7 proc. punktów adresowych, w Żorach 89,3 proc., a w Katowicach 89,4 proc. Może to wynikać między innymi ze specyfiki zabudowy wielorodzinnej, trudności formalnych związanych z wejściem do budynków oraz sposobu raportowania punktów adresowych. Pokazuje też, że duża gęstość zaludnienia nie zawsze automatycznie oznacza pełną dostępność usług.

Małopolska blisko Śląska, ale z większym udziałem zasięgu teoretycznego

Województwo małopolskie ma nieco więcej punktów adresowych niż śląskie – 907 703. W zasięgu internetu stacjonarnego znajduje się 857 346 z nich, czyli 94,45 proc. Bez żadnego dostępu pozostaje 50 357 adresów, a liczba białych plam NGA sięga 73 210. Na terenie województwa działalność prowadzi 279 przedsiębiorców telekomunikacyjnych.

Rzeczywisty zasięg obejmuje 88,38 proc. wszystkich punktów adresowych. Stosunkowo wysoki jest natomiast udział adresów znajdujących się wyłącznie w zasięgu teoretycznym – 4,43 proc., wobec 2,09 proc. na Śląsku. Brak zasięgu dotyczy 5,55 proc. małopolskich adresów.

Różnica między zasięgiem raportowanym a rzeczywistym jest istotna z punktu widzenia mieszkańców i samorządów. Obecność punktu adresowego na mapie zasięgu nie zawsze oznacza bowiem możliwość szybkiego zamówienia detalicznej usługi. Przy planowaniu lokalnych działań warto więc oddzielnie analizować zasięg rzeczywisty, hurtowy i teoretyczny.

Największe problemy występują w powiecie tatrzańskim, gdzie w zasięgu znajduje się niespełna 80 proc. adresów. Słabsze wyniki notują również powiat miechowski – około 85,1 proc. – oraz gorlicki, gdzie wskaźnik wynosi około 87,1 proc. Jednocześnie w Nowym Sączu zasięg przekracza 99 proc., podobnie jak w powiecie suskim. Dane pokazują zatem, że samo ukształtowanie terenu nie wyjaśnia wszystkich różnic. Znaczenie mają również aktywność lokalnych operatorów, wcześniejsze inwestycje oraz dostępność infrastruktury hurtowej.

Dolnośląskie z problemem znacznie większej skali

Zdecydowanie najsłabiej wypada województwo dolnośląskie. Spośród 586 859 punktów adresowych w zasięgu znajduje się 465 973, czyli 79,4 proc. Bez jakiegokolwiek dostępu pozostaje aż 120 886 adresów, a liczba białych plam NGA wynosi 175 135. Obywatele zgłosili w systemie ponad 45,8 tys. przypadków zapotrzebowania na internet – niemal czterokrotnie więcej niż w Małopolsce i ponad czterokrotnie więcej niż na Śląsku.

Skala różnicy jest szczególnie widoczna, gdy zestawi się liczby bezwzględne. Województwo dolnośląskie ma znacznie mniej punktów adresowych niż śląskie czy małopolskie, a mimo to liczba adresów bez zasięgu jest w nim większa niż w obu pozostałych regionach łącznie. Podobna sytuacja dotyczy białych plam NGA: na Dolnym Śląsku jest ich 175 tys., podczas gdy w województwach śląskim i małopolskim łącznie około 134 tys.

Rzeczywisty zasięg detaliczny obejmuje jedynie 74,73 proc. adresów, a całkowity brak zasięgu dotyczy 20,6 proc. punktów. Oznacza to, że Dolny Śląsk nie znajduje się jeszcze wyłącznie na etapie likwidowania ostatnich, trudno dostępnych białych plam. W części powiatów konieczne pozostają inwestycje obejmujące znaczące obszary.

Najniższy poziom dostępności odnotowano w powiecie jaworskim, gdzie zasięg obejmuje zaledwie około 51,7 proc. adresów. Niewiele lepszy wynik ma powiat strzeliński – 52,9 proc. W powiecie oleśnickim zasięg wynosi około 60,1 proc., w lwóweckim 63,9 proc., a w średzkim 66,3 proc. Jednocześnie w powiecie górowskim dostępność przekracza 98 proc., a w głogowskim zbliża się do 96 proc. Tak duże różnice wewnątrz jednego województwa wskazują na silne rozwarstwienie przestrzenne infrastruktury.

Światłowód dominuje, ale nie rozwiązuje problemu dostępności

We wszystkich trzech województwach światłowód odpowiada za ponad 80 proc. raportowanych zasięgów. Najwyższy udział odnotowano w Małopolsce – 85,1 proc. Na Śląsku jest to 83,89 proc., a na Dolnym Śląsku 81,22 proc.
Dane te trzeba jednak interpretować ostrożnie. Udział światłowodu określa strukturę zgłoszonych zasięgów, a nie odsetek wszystkich adresów objętych siecią światłowodową. Dolny Śląsk może więc mieć ponad 81 proc. zasięgów realizowanych w technologii światłowodowej, a jednocześnie ponad jedną piątą punktów adresowych całkowicie poza siecią.

Podobnie należy traktować dane dotyczące przepustowości. Wśród punktów znajdujących się w zasięgu usługi o prędkości co najmniej 1 Gb/s stanowią ponad 93 proc. na Śląsku i w Małopolsce oraz około 83 proc. na Dolnym Śląsku. Nie oznacza to jednak, że taki odsetek mieszkańców korzysta z gigabitowego internetu. Raport opisuje dostępność deklarowanych parametrów sieci, a nie faktyczną liczbę abonentów ani wybierane przez nich pakiety.

Inwestycje największe tam, gdzie luka jest najgłębsza

Najwięcej komercyjnych planów inwestycyjnych zgłoszono w Małopolsce. Obejmują one 175 367 punktów adresowych, w tym 167 549 punktów unikalnych. Dodatkowo inwestycje finansowane ze środków publicznych mają objąć 38 955 adresów w ramach 14 projektów KPO i czterech projektów FERC.

Na Śląsku komercyjne plany obejmują 102 586 adresów, w tym 98 655 unikalnych. Projekty publiczne mają objąć kolejne 28 006 punktów w ramach 11 projektów KPO i czterech projektów FERC.
Na Dolnym Śląsku komercyjne inwestycje dotyczą 122 788 adresów, z których 109 814 to punkty unikalne. Znacznie większą rolę niż w pozostałych regionach mają środki publiczne – zaplanowano objęcie nimi 58 168 adresów w ramach 27 projektów KPO i pięciu projektów FERC.

Nominalnie inwestycje publiczne na Dolnym Śląsku odpowiadają niemal 10 proc. wszystkich punktów adresowych województwa. Dla porównania na Śląsku jest to około 3,1 proc., a w Małopolsce 4,3 proc. Potwierdza to, że wsparcie publiczne koncentruje się tam, gdzie mechanizmy komercyjne nie zapewniły wystarczającego poziomu dostępności.

Nie można jednak bezpośrednio odejmować liczby planowanych inwestycji od liczby białych plam. Plany komercyjne i publiczne mogą się częściowo pokrywać, a część z nich obejmuje punkty, które już znajdują się w zasięgu, lecz mają otrzymać dostęp do nowej technologii lub wyższej przepustowości.

Dwa regiony kończą budowę, trzeci wciąż nadrabia zaległości

Porównanie trzech województw pokazuje dwa różne etapy rozwoju rynku. Śląskie i Małopolskie osiągnęły wysoki poziom dostępności, a największym wyzwaniem staje się likwidowanie rozproszonych białych plam, urealnienie zasięgów teoretycznych oraz doprowadzenie infrastruktury do pojedynczych budynków i niewielkich grup adresów.

Na Dolnym Śląsku wyzwanie jest bardziej fundamentalne. Problem nie ogranicza się do ostatnich kilku procent punktów, lecz w części powiatów obejmuje jedną trzecią, a nawet niemal połowę adresów. Jednocześnie wyjątkowo wysoka liczba zgłoszeń zapotrzebowania na internet wskazuje, że brak infrastruktury jest realnie odczuwany przez mieszkańców.

Dla samorządów oznacza to konieczność analizowania danych na poziomie gmin i pojedynczych punktów adresowych, a nie wyłącznie średnich wojewódzkich. Dla operatorów zgłoszenia mieszkańców mogą być natomiast cennym źródłem informacji o skupiskach popytu, które po odpowiednim zagregowaniu mogą uzasadniać inwestycję. Ogólnopolski wzrost zasięgu jest niewątpliwy, ale dane regionalne przypominają, że statystyczna poprawa nie wszędzie oznacza taki sam postęp.

Czytaj także:

Michał Koch
Michał Koch
Dziennikarz i researcher. Tworzy teksty o najnowszych technologiach, 5G, cyberbezpieczeństwie i polskiej branży telekomunikacyjnej.

przeczytaj najnowszy numer isporfessional

Najnowsze