Bulling, czyli powtarzająca się, intencjonalna przemoc, coraz częściej przenosi się do internetu. NASK alarmuje o nowym, niepokojącym trendzie, wobec którego nie chcemy pozostać obojętni. Młodzi ludzie zaczęli wystawiać na sprzedaż swoich rówieśników na portalach sprzedażowch, takich jak Vinted. Wskazujemy odpowiedni sposób reakcji.
Ta forma cyberprzemocy przyjmuje postać fałszywych ofert, w których publikowane są zdjęcia konkretnych nastolatków, opisy są obraźliwe i dehumanizujące, używany jest językiem nienawiści, m.in. wobec wyglądu lub orientacji seksualnej, przypisywana jest do osoby wycena, co dodatkowo ma ją uprzedmiotawiać.
Sprawca używa w takim przypadku zdjęcia ofiary, dopisuje poniżający tytuł i opis oraz wskazuje cenę, a następnie publikuje ogłoszenie. Sens jest jeden: upokorzyć konkretne dziecko przed jak największą liczbą osób, najczęściej rówieśników.
Niestety po raz kolejny w tym przypadku wychodzi także bezduszność algorytmów, które po kliknięciu w jedno takie ogłoszenie natychmiast podsuwają użytkownikom podobne oferty. W efekcie system promuje ogłoszenie i przyczynia się do przemocy.
Zespół Dyżurnet.pl poinformował też platformę Vinted o zaobserwowanych naruszeniach. Administratorzy serwisu na bieżąco usuwają zgłaszane treści, jednak należy pamiętać, że nowe, podobne ogłoszenia mogą pojawiać się również na innych platformach sprzedażowych.
Specjaliści z NASK i Dyżurnet.pl mówią wprost o konsekwencjach takich działań u dzieci będących ich ofiarami: lęk, izolacja, depresja, w skrajnych przypadkach myśli samobójcze.
Jak reagować?
Fundacja Dbam o mój zasięg wskazuje sposób reakcji na tę nową formę przemocy.
- Wiedz, na czym to polega. Ogłoszenie zawiera zdjęcie realnego dziecka, obraźliwy opis i wymyśloną cenę. Celem jest upokorzenie ofiary i dotarcie z tym do jak największej liczby osób. Często wyśmiewany jest wygląd albo orientacja seksualna.
- Potraktuj to poważnie. To nie jest głupi żart, który minie. Specjaliści wskazują na realne skutki: lęk, obniżoną samoocenę, wycofanie, objawy depresji, a w skrajnych przypadkach myśli samobójcze. Skutki mogą trwać latami – i dotyczą zarówno ofiary, jak i sprawcy.
- Rozmawiaj z dzieckiem. Spokojnie zapytaj, czy słyszało o takich ogłoszeniach, czy coś takiego widziało, czy zna kogoś, kogo to dotknęło. Rozmowa bez oceniania jest najważniejszym narzędziem, jakie masz.
- Obserwuj zmiany w zachowaniu. Nagłe wycofanie, niechęć do telefonu lub odwrotnie – nerwowe sprawdzanie go, problemy ze snem, unikanie szkoły. To mogą być sygnały, że dzieje się coś złego.
- Jeśli Twoje dziecko jest ofiarą – nie panikuj i nie odbieraj telefonu za karę. Zapewnij je, że to nie jego wina i że razem to rozwiążecie. Zrób zrzuty ekranu jako dowód, zanim treść zniknie.
- Jeśli Twoje dziecko jest sprawcą lub bierze udział w nagonce – zareaguj stanowczo, ale bez upokarzania. Wytłumacz, że po drugiej stronie jest żywy człowiek i że takie działania mają konsekwencje. Dzieci często nie rozumieją, jak wielką krzywdę wyrządzają.
- Zgłaszaj szkodliwe treści. Każde takie ogłoszenie zgłoś bezpośrednio administratorowi serwisu oraz do zespołu Dyżurnet.pl (dyzurnet.pl/zglos-nielegalne-tresci). Im szybciej, tym lepiej.
- Zainteresuj się tym, z czego dziecko korzysta. Cyberprzemoc pojawia się nie tylko na portalach społecznościowych, ale też na platformach dla graczy i sprzedażowych. Warto znać aplikacje, w których dziecko spędza czas, i wspólnie przejrzeć ustawienia prywatności.
- Ucz empatii i odwagi reagowania. Najwięcej zmienia dziecko, które widząc krzywdę, nie przyłącza się do niej, tylko mówi przestań albo zgłasza to dorosłemu. Warto rozmawiać o tym, że bierne kibicowanie też jest udziałem w przemocy.
- Wiedz, gdzie szukać pomocy. Istnieje bezpłatne, anonimowe wsparcie psychologiczne dla dzieci i młodzieży – m.in. Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111. Przypomnij dziecku, że zawsze może przyjść z każdym problemem do Ciebie.
Pamiętajmy o tym, że za każdym takim ogłoszeniem jest żywy człowiek.
Czytaj także:


