Internet z kosmosu. Już wkrótce ruszą testy

578
fot. SpaceX

Elon Musk i jego firma SpaceX od dłuższego czasu pracują nad projektem, który pomoże dostarczyć internet nawet w najbardziej odosobnione miejsca na kuli ziemskiej. Mowa o Starlink, czyli gigantycznej sieci niewielkich satelitów, które zapełniają już orbitę naszej planety. Wiele wskazuje na to, że zamknięte testy systemu Starlink ruszą już w najbliższych tygodniach.

Pierwsze osoby, które będą mogły skorzystać z kosmicznego internetu, są właśnie proszone o podanie dodatkowych danych. Testy nie będą jednak darmowe i nie będą dostępne w Europie. Docelowo Starlinków na niebie ma być aż 12 tysięcy, ale testy można już rozpocząć przy ponad 500 aktywnych egzemplarzach.

Jak informuje TechCrunch, te osoby, które zarejestrowały się na stronie, otrzymały wiadomość e-mail od firmy. SpaceX potwierdziło, że projekt idzie zgodnie z planem i zamknięte testy beta usługi ruszą jeszcze tego lata. Kiedy to nastąpi? Szczegółowych terminów nie podano. Całkiem prawdopodobne jest to, że zamknięty etap testów powinien ruszyć w ciągu najbliższych kilku tygodni.

Antyweb informuje, że aby móc uczestniczyć w testach, trzeba będzie spełnić kilka warunków. Przede wszystkim beta testerzy zostaną zobowiązani do podpisania umowy o poufności (tzw. NDA), które zobowiązuje ich do zachowania wszelkich informacji na temat testów dla siebie.

Co więcej, testerzy będą musieli korzystać z internetu dostarczanego przez sieć Starlink od 30 do 60 minut dziennie pod groźbą wypowiedzenia umowy przez SpaceX. Testerzy będą musieli także wnieść symboliczną opłatę: 3 dolary na start i 2 dolary miesięcznie za użytkowanie. Docelowa cena usługi na razie nie jest znana.

Testerzy otrzymają zestaw składający się z anteny i routera, które będą musieli umieścić w miejscu z odsłoniętą północną częścią nieba. Otrzymają też dostęp do internetu z kosmosu – technologii na razie unikatowej. Program jak na razie ma być dostępny wyłącznie dla mieszkańców stanu Waszyngton, a później dla osób z północnych stanów USA oraz południowych regionów Kanady.

Źródło: next.gazeta.pl