Bunt maszyn

173

Elon Musk, wynalazca, ekscentryk i twórca internetu satelitarnego Starlink, ogłosił, że zamierza zbudować inteligentnego robota, którego przeznaczeniem będzie praca fizyczna. Co może pójść źle?

„Łowca Androidów”, „Matrix”, „Terminator”, „Mitchellowie kontra maszyny” – filmy te mają wspólny mianownik. Chodzi o sztuczną inteligencję, która wymyka się spod ludzkiej kontroli. Roboty-pracownicy buntują się, doprowadzają do apokalipsy, zniewalają ludzkość lub zaprowadzają rządy cyberterroru. Zaraz, zaraz… Czy to rzeczywiście musi się tak skończyć?

Po kolei. Jeśli Tesla AI Robot ma być zwiastunem nadchodzącego kataklizmu, to zadbajmy, aby ów koniec dokładnie udokumentować.

Podczas wydarzenia zwanego AI Day, Musk zaprezentował nowy pomysł. Robot ma mieć prawie 2 metry wzrostu i ważyć ok. 60 kilogramów. Mówiąc krótko: humanoidalne wymiary. Jego twórca wyraził życzenie, aby dzięki wykorzystaniu nowoczesnej technologii, praca fizyczna wykonywana przez ludzi stała się wyłącznie zjawiskiem dobrowolnym.

Podstawą działania urządzenia – o ile można tak jeszcze powiedzieć o robocie – ma być sieć neutronowa, podobna do tej, którą zastosowano w autonomicznych samochodach. Ma ona za zadanie wspomagać analizowanie otoczenia, interpretować zjawiska, identyfikować obiekty i rozwiązywać problemy. Na twarzy, będącej ekranem, ma również wyświetlać „emocje”. „Robot będzie idealnie nadawać się do powtarzalnych i niebezpiecznych dla człowieka zadań, ale prawdziwym eksperymentem byłoby wypuścić androida w świat, bez konkretnego celu” – dodaje Musk.

Oczywiście android zdolny będzie do wykonywania czynności fizycznych w sprawniejszy od człowieka sposób. Będzie mógł podnosić rzeczy o wadze do 70 kg i poruszać się z prędkością ok. 8 km/h. Jeśli w tym momencie widzicie już oczyma wyobraźni moment, gdy twór buntuje się przeciwko twórcy (niczym w futurystycznej wersji „Frankensteina” M. Shelley), to jednak na obecność tej nowinki technologicznej byliśmy skazani.

Wydaje mi się, że to naturalny krok w trwającej czwartej rewolucji przemysłowej. Połączyliśmy świat globalną siecią, testujemy dobrodziejstwa Internetu Rzeczy, ba, tworzymy nawet konstelacje sztucznych satelitów. Chyba nie ma odwrotu.

Spoglądając jednak na powyższe zagadnienie bez przymrużenia oka – przyjmijmy, że ludzkość nie zostanie podbita przez roboty – to jednak nie sposób nie zauważyć, że sztuczna inteligencja już zmienia nasze życie, pracę i społeczeństwo. Są też plusy. Digitalizacja pokazała zalety zwłaszcza podczas pandemii, gdy roboty chirurgiczne (brak możliwości zarażenia się wirusem) ratowały życia, boty wspomagały endoskopię, a stworzone przez naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego neuroboty działały niczym białe krwinki, aplikując leki z pominięciem układu pokarmowego. W poznańskim Centrum Zaawansowanych Technologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza powstał natomiast robot-diagnosta, który wykrywa przeciwciała przeciwko COVID-19.

Hanson Robotics – twórcy robota Sophia, powstałego w 2016 roku – zapowiedzieli, że masowa produkcja ich dzieła ruszy pod koniec 2021 roku. Sophia jest mniej zaawansowana niż AI Robot od Tesli, ale może doskonale sprawdzić się jako opiekun chorych na koronawirusa. Koreańska firma ma nadzieję sprzedać tysiące egzemplarzy.

Autonomiczny robot bez rozbudowanej sztucznej inteligencji nie jest niczym szczególnym. AI w zastosowaniu komercyjnym pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Przykładów znajdziemy sporo. Szerokim echem odbiła się sprawa zablokowania konta IPN na portalu społecznościowym. Algorytm uznał prezentowane tam treści za niezgodne z regulaminem strony i zainterweniował. Pomylił się, a przedstawiciele Facebooka przeprosili. Mam jednak wrażenie, że to dopiero początek podobnych spraw (o czym szerzej pisałem tutaj).

Prototyp AI Robota ma pojawić się już w przyszłym roku. To daje nam czas na nabycie doświadczenia. Osobiście polecam wspomnianą już animację „Mitchellowie kontra maszyny” (był to najpopularniejszy film na Netfliksie w maju 2021 roku), w którym to właśnie inteligentne roboty, stworzone z myślą o zastąpieniu ludzi w pracy, wypowiadają wojnę swoim panom. Dziwnym trafem ich stworzyciel przypomina połączenie Elona Muska i Marka Zuckerberga. Ku przestrodze.

 Źródła:

  • poznan.wyborcza.pl
  • spidersweb.pl
  • businessinsider.com.pl
  • wnp.pl
  • forsal.pl
  • bigthink.com