Rząd przyjął projekt ustawy wdrażający unijną dyrektywę o równowadze płci we władzach spółek publicznych. Jest to rozwiązanie prawne, które ma zapewnić równowagę płci w strukturach i podnieść różnorodność firm, co jest istotne dla ich zarządzania. Jak wpłynie to na realny udział kobiet w firmach?
Zgodnie z ustawą osoby z płci niedostatecznie reprezentowanej, którymi obecnie są głównie kobiety, powinny obejmować około jednej trzeciej stanowisk. Eksperci z Konfederacja Lewiatan od początku prac nad wdrożeniem dyrektywy podkreślali potrzebę zwiększenia udziału kobiet w organach spółek publicznych, wskazując zarówno na korzyści dla jakości zarządzania, jak i konieczność pełniejszego wykorzystania potencjału dostępnych na rynku talentów.
– Mówimy o regulacji, która nie wprowadza parytetu, lecz minimalny próg na poziomie ok. 33 proc. reprezentacji osób niedostatecznie reprezentowanej płci we władzach spółek. Mimo to jej wdrożenie zajęło Polsce niemal dwa lata. Dlatego traktujemy tę decyzję jako pierwszy, opóźniony, choć długo wyczekiwany krok – zauważa Henryka Bochniarz, prezydentka założycielka Konfederacji Lewiatan.
Kluczowe jednak będzie nie samo ustanowienie przepisów, a ich wdrażania i egzekwowanie.
Na razie w zarządach kobiet brak
Obecność kobiet we władzach spółek publicznych to trudna kwestia. Około 60 proc. spółek notowanych na giełdzie nie ma w zarządzie ani jednej kobiety. W pozostałych – chociaż kobiety się pojawiają – to stanowią 10-15 proc.
Brak kobiet to ograniczenie różnorodności spojrzenia na zarządzanie. Jednak doświadczenia krajów europejskich pokazują, że bez realnych mechanizmów wdrożeniowych zmiana nie nastąpi szybko.
Istotna jest bowiem nie tylko kwestia reprezentacji, ale również:
– jakość zarządzania;
– przejrzystość procesów nominacyjnych;
– lepsze wykorzystania kompetencji dostępnych na rynku.
– Liczymy, że projekt zostanie sprawnie przyjęty, a po wejściu w życie będzie realnie egzekwowany. Szczególne znaczenie będzie miało monitorowanie, czy spółki rzeczywiście wdrażają przejrzyste procedury doboru kandydatów i kandydatek, a nie jedynie formalnie przyjmują wymagane dokumenty. Kluczowe jest, aby nowe przepisy nie pozostały wyłącznie formalnym wdrożeniem unijnej dyrektywy, ale przełożyły się na rzeczywistą obecność głosu kobiet tam, gdzie zapadają najważniejsze decyzje – podkreśla Henryka Bochniarz.
W Polsce zmiany wynikają z unijnej dyrektywy
Przyjęcie projektu przez rząd kończy ważny etap prac nad dyrektywą o równowadze płci we władzach spółek. Nasz kraj robi to ze sporym opóźnieniem. Termin implementacji dyrektywy upłynął 28 grudnia 2024 r., a mamy już rok 2026.
Przez ostatnie dwa lata projekt był wielokrotnie zmieniany. Zrezygnowany na przykład z sankcji finansowej za niewdrożenie przepisów, która wynosiła 5 proc. rocznego przychodu spółki. Teraz jest to kara do 500 000 zł.
Ostatecznie odstąpiono też od bardziej ambitnego harmonogramu dla spółek, w których prawa z akcji wykonuje minister właściwy do spraw aktywów państwowych.
Przyjęcie projektu przez Radę Ministrów nie kończy procesu legislacyjnego. Musi on trafić do Sejmu, przejść prace parlamentarne, następnie zostać rozpatrzony przez Senat i podpisany przez prezydenta.
Źródło: Konfederacja Lewiatan
Czytaj także:


