Czego nie wiemy o rynku telekomunikacyjnym?

129
Kamil Kurek na Zjeździe MiŚOT
Kamil Kurek na Lokalnym Zjeździe MiŚOT

Raport UKE o stanie rynku telekomunikacyjnego w Polsce w 2021 r. opublikowany był w czerwcu. Przed Konferencją KIKE usłyszeliśmy też zapowiedź, że odrębny dokument przygotowuje Krajowa Izba Komunikacji Ethernetowej. O to, czego jeszcze nie wiemy o rynku telekomunikacyjnym, zapytaliśmy Kamila Kurka, prezesa honorowego Izby.

Raport UKE o stanie rynku telekomunikacyjnego w Polsce w 2021 r. dostarcza wielu rzetelnych informacji. Możemy w nim przeczytać, że wartość tego rynku wyniosła 40,8 mld zł i właściwie nie zmieniła się w stosunku do roku poprzedniego. Inwestycje telekomunikacyjne kształtowały się na poziomie 8,9 mld zł. Może niepokoić, że penetracja usługami Internetu stacjonarnego wynosiła zaledwie 22,4 proc. w przeliczeniu na 100 mieszkańców, co stawia Polskę na ostatnim miejscu w Unii Europejskiej (13 proc. poniżej średniej).

Jak podchodzisz do danych z raportu UKE dotyczących stanu rynku telekomunikacyjnego w Polsce?

Kamil Kurek: Jest to potwierdzenie pewnych trendów, które jednak w przeważającej części dotyczą już przeszłości. Wzrost wartości rynku telekomunikacyjnego nastąpił na początku pandemii, a następnie ustabilizował się. Byliśmy świadkami i uczestnikami tego procesu.

Jest to dobry trend dla małych i średnich operatorów telekomunikacyjnych?

Kamil Kurek: Widać, że światłowód rośnie w siłę. Orange oddało w 2021 r. dużo nowych inwestycji światłowodowych i widać to w liczbach. Zyskują na tym także mniejsi operatorzy, którzy działają na technologii FTTH. Stare technologie, czyli miedziane kable, odchodzą do przeszłości, co z kolei zabiera klientów dawnym operatorom kablowym.

Dane UKE wskazują, rośnie w Polsce liczba użytkowników Internetu światłowodowego i aż 66,6 proc. z nich korzystało z łączy o przepływności minimum 100 Mb/s. To chyba dobra statystyka?

Kamil Kurek: Tak, jednak warto podkreślić, że w tym miejscu raport UKE jest mało precyzyjny. Tabela raportu traktuje zakres prędkości od 100 Mb/s do 1 Gb/s jako całość, a jest to przestrzeń, w której lokalni operatorzy stanowią silną konkurencję dla dużych. 300 Mb/s to fizyczny limit dla większości sieci kablowych korzystających ze starych miedzianych kabli koncentrycznych. Duzi operatorzy nadal używają do przyłączy w domach i mieszkaniach klientów końcowych technologii, która dopiero po stosunkowo kosztownej rozbudowie może świadczyć realne prędkości w okolicach 1 Gb/s. Oferty mniejszych firm świadczone w technologii światłowodowej na poziomie od 400 Mb/s do 1 Gb/s deklasują starsze sieci kablowe.

Co mogłoby się okazać gdyby UKE szczegółowo zbadał z jakich łącz korzystają użytkownicy Internetu stacjonarnego?

Kamil Kurek: Że udział małych, lokalnych operatorów jest procentowo większy w przepływnościach powyżej 300 Mb/s niż w przedziale 100 – 300 Mb/s. To byłby silny argument na naszą korzyść. Podobnie jak wskazanie konkretnych technologii i pakietów usług. Brak weryfikacji i publikacji tych danych uważam za celowe, tendencyjne działanie, które ma pokazać dużych operatorów w korzystniejszym świetle.

Przejdźmy do cen. Raport wskazuje, że Polska była jednym z trzech krajów UE, w których usługi internetowe były najtańsze (jedynie Węgry i Litwa mają niższe ceny w tym zakresie). Z czego wynikają niskie ceny Internetu stacjonarnego w Polsce?

Kamil Kurek: Głównie z silniej konkurencji. To się nie zmienia od lat. Liczba naszych klientów rośnie, ale też wszyscy wciąż oczekują więcej za tyle samo. Zysk z klienta wcale nie jest wysoki. Warto tu także zaznaczyć problem z metodologią badań UKE. Twórcy raportu opierali się porównaniu jednej jedynie oferty jednego operatora z każdego kraju. Polskę na tym wykresie reprezentuje oferta UPC związana z dostarczaniem Internetu o prędkości 150 Mb/s z grudnia 2021 r.

Duża konkurencja, niskie ceny, a jednocześnie rynek, który wciąż rośnie. Jak to wyważyć i jak w związku z tym wygląda przyszłość polskich MiŚOT-ów?

Kamil Kurek: Pandemia zmieniła nasze przyzwyczajenia i silnie związała je z technologią. Przesył danych na potrzeby biznesu, komunikacji, handlu elektronicznego i streamingów z roku na rok odnotowuje wyraźny wzrost. Ten rynek jest więc stabilny i rośnie. To najważniejsze. W najbliższym czasie ceny usług telekomunikacyjnych nie wzrosną jednak odczuwalnie i trzeba być na to przygotowanym. Przesilenia oczekiwałbym najwcześniej za dwa lata.

Aby w pełni ocenić sytuację na polskim rynku telekomunikacyjnym potrzebne są rzetelne i pełne dane. To jeden z powodów, dla których prezes KIKE zlecił stworzenie raportu, który dopełni obrazu polskiego rynku telekomunikacyjnego w szczegółach istotnych dla MiŚOT.