TECHNOLOGIA · CYBERBEZPIECZEŃSTWO · BIZNES

W dyskusji o cyberbezpieczeństwie wciąż pojawia się telekomunikacja. Ale większy problem ma administracja publiczna

Problem cyberbezpieczeństwa dotyczy wszystkich, ale niektórych branż dotyczy bardziej. Po raz trzeci Agencja Unii Europejskiej ds. Cyberbezpieczeństwa (ENISA) opublikowała raport ENISA NIS360, który dotyczy odporności najważniejszych sektorów na cyberzagrożenia. Wynika z niego, że z największym zagrożeniem musi się liczyć  ochrona zdrowia, administracja publiczne, ale również firmy z obszaru ICT.

Podstawy wprowadzonej klasyfikacji

ENISA przygotowała analizę sektorów objętych dyrektywą NIS2 na podstawie dwóch czynników:
– krytyczności;
– dojrzałości.

Pierwszy z nich obejmuje między innymi poziom cyfryzacji oraz wpływ incydentów na otoczenie społeczno-gospodarcze. Drugi uwzględnia:
– poziom wsparcia i nadzoru przez odpowiednie organy;
– zarządzanie ryzykiem cyberbezpieczeństwa;
– stopień wymiany informacji o zagrożeniach w obrębie sektora;
– gotowość operacyjną do oceny bezpieczeństwa i planowania ciągłości działania.

Biorąc te kwestie pod uwagę największą dojrzałością w zakresie cyberbezpieczeństwa wykazują się:
– sektor bankowy;
–  energetyczny;
– telekomunikacyjny.

Jednak ten ostatni znajduje się również w grupie największego ryzyka. Wygląda na to, że właśnie w nim odbywa się najbardziej zawzięta walka między atakującymi i obrońcami.

– Sektory z najwyższą oceną w zakresie cyberodporności wyróżniają się większym zaangażowaniem kadry kierowniczej w działania związane z zarządzaniem ryzykiem oraz wyższym poziomem kompetencji z tego zakresu. Wynika to z kultury organizacyjnej, będącej efektem licznych regulacji prawnych. Przykładowo: w sektorze finansowym jest to rozporządzenie DORA, które nakłada na instytucje ściśle określone wymogi z zakresu bezpieczeństwa IT. Dotyczą one wdrożenia kompleksowych ram zarządzania ryzykiem i incydentami, monitorowania zewnętrznych dostawców ICT pod tym względem, testowania odporności operacyjnej oraz wymiany informacji o zagrożeniach. Procesy związane z tymi regulacjami mogą być w dużym stopniu uporządkowane i zautomatyzowane dzięki nowoczesnym rozwiązaniom, zaprojektowanym specjalnie na potrzeby spełniania wymogów DORA – mówi Tomasz Dziedzic, Chief Technology Officer w Linux Polska.

Administracja publiczna potrzebuje wsparcia

Nie każdy sektor może się jednak czuć bezpiecznie – kilka z nich ENISA uwzględniła w tzw. strefie ryzyka. Taką niską dojrzałością w zakresie cyberbezpieczeństwa przy jednoczesnym wysokim poziomie krytyczności charakteryzują się:
– transport morski i kolejowy;
– ochrona zdrowia,
–  sektor zarządzania usługami ICT.
– administracja publiczna.

To właśnie administracja publiczna prezentuje szczególnie niski poziom postępów w zakresie gotowości operacyjnej do zmian w zakresie bezpieczeństwa IT. A jest głównym celem ataków. Ponad 63 proc. działań haktywistów (cyberprzestępców motywowanych ideologicznie) na terenie UE jest wymierzonych w podmioty z tego obszaru. Jednak dwie na trzy instytucje publiczne nie przeprowadzają regularnych ocen bezpieczeństwa swoich systemów.

– Dane ENISA pokazują, że w administracji publicznej problemem nie jest wyłącznie samo wykrywanie podatności. Wiele instytucji potrafi identyfikować je stosunkowo szybko, ale proces usuwania problemów i wdrażania poprawek często trwa trzy miesiące lub dłużej z powodu ograniczonych zasobów. W praktyce oznacza to, że luka między rozpoznaniem ryzyka a jego realnym ograniczeniem pozostaje zbyt duża. Dodatkowym problemem jest brak jasnej hierarchii podatności. W nawale zgłoszeń, formalnych akceptacji i aktualizacji dotyczących drobnych problemów łatwo stracić z pola widzenia te podatności, które faktycznie mogą zagrozić ciągłości działania usług publicznych. Dlatego administracja potrzebuje przejścia od reaktywnego utrzymania IT do modelu opartego na obserwowalności: stałym zbieraniu i korelowaniu logów, metryk, zdarzeń oraz informacji o zależnościach między systemami. Dopiero wtedy organizacja widzi nie tylko pojedynczy alert techniczny, ale także jego wpływ na konkretną usługę publiczną, priorytet reakcji i źródłową przyczynę problemu – tłumaczy Marek Najmajer, Product Director w Linux Polska.

Co to oznacza?

Konieczność odejścia od punktowego monitorowania serwerów czy aplikacji. Ważniejsza jest widoczność całego łańcucha świadczenia usługi:
– infrastruktury;
– aplikacji;
– baz danych;
–  integracji sieci’
–  tożsamości użytkowników;
–  dostawców zewnętrznych.

W przypadku instytucji publicznych incydent techniczny bardzo szybko staje się incydentem usługowym, który utrudnia dostęp do:
– spraw urzędowych;
– świadczeń;
– rejestrów;
– komunikacji z obywatelami.
Dlatego to właśnie tutaj powinien być zapewniony najwyższy poziom cyberberzpieczeństwa.

NIS2 to nie wszystko

ENISA zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię. Dyrektywa NIS2, której celem jest podniesienie poziomu cyberbezpieczeństwa w Unii Europejskiej, obejmuje przede wszystkim organy szczebla centralnego, na przykład ministerstwa, urzędy i agencje państwowe. Ale problemy pojawiają się na poziomie regionalnym i lokalnym.

– Według analiz ENISA sektor administracji publicznej charakteryzuje się najniższym poziomem zaawansowania kadry zarządzającej oraz kompetencji w zakresie cyberbezpieczeństwa. Co trzecia organizacja nie posiada strategii rozwoju kompetencji z tego zakresu, a połowa nie zapewnia szkoleń dotyczących zagrożeń i analizy ryzyka. Poza ograniczeniami finansowymi i kadrowymi, problemem jest również kultura organizacyjna. Jednostki publiczne cechują się dużym poziomem biurokracji. Przywiązanie do istniejących procedur i technologii często skutkuje niechęcią do wdrożenia nowoczesnych rozwiązań, również z obszaru cyberbezpieczeństwa. Jest to szczególnie widoczne na poziomie gmin i powiatów – dodaje Sebastian Jaworski, wiceprezes Linux Polska.

Barierą są także opóźnienia we wdrożeniu dyrektywy NIS2, z którymi mierzy się wiele krajów członkowskich UE.

– Jeszcze w maju ubiegłego roku Komisja Europejska wystosowała opinie do 19 państw członkowskich, które nie wdrożyły w pełni dyrektywy NIS2. Wśród nich była również Polska. Sytuacja jednak stopniowo się zmienia. W kwietniu tego roku weszła w życie nowelizacja ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (KSC), która implementuje unijne regulacje do polskiego porządku prawnego – zaznacza Sebastian Jaworski.

Ale NIS2 trzeba wdrożyć do końca

Zgodnie z nowymi przepisami podmioty objęte dyrektywą NIS2 powinny do 3 października dokonać wpisu do Wykazu KSC albo w przypadku samorejestracji – złożyć wniosek o wpis.

Termin wdrożenia obowiązków wynikających z nowych przepisów to 3 kwietnia 2027 roku. Do tego czasu organizacje będą musiały, m.in. wyznaczyć osoby odpowiedzialne za kontakt z KSC, zweryfikować niekaralność zespołu oraz przygotować i wdrożyć System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji (SZBI. To system polityk, procedur oraz zabezpieczeń organizacyjnych i technicznych minimalizujących ryzyko nieuprawnionego dostępu do danych.

Źródło: ENISA-  ENISA NIS360, World Economic Forum, Global Cybersecurity Outlook 2026, Transpozycja dyrektywy NIS 2 w państwach UE

Czytaj także:

Klaudia Wojciechowska
Klaudia Wojciechowska
Redaktorka ISPortal i ISProfessional. Dziennikarka telewizji lokalnego operatora telekomunikacyjnego Ret-Sat1. Absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim ze specjalizacją filmoznawstwo i nowe media.

przeczytaj najnowszy numer isporfessional

Najnowsze