Systemia.pl już kilkukrotnie pojawiła się na łamach ISPortalu. Dwukrotnie z powodu zdobycia tytułu TeleOdpowiedzialnego Roku, a także w związku z intensywną rozbudową sieci. Ostatnio pisaliśmy, że do grupy tej dołączyła trzecia firma, powiększając zasięg i wzmacniając jej możliwości operacyjne. Systemia aktywnie uczestniczy w ogólnopolskich projektach Grupy MiŚOT: EPIX i TeleCentrum, jest także członkiem Krajowej Izby Komunikacji Ethernetowej oraz Inet Group. Dotychczas nie porozmawialiśmy jednak o samej firmie i rynku, na którym działa.
Co, z perspektywy lokalnego operatora, znaczy być społecznie odpowiedzialnym? Dlaczego jest to ważne dla firmy takiej jak Systemia.pl? Jakie działania podejmujecie obecnie?
Maciej Różański: Odpowiedzialność społeczna to trzon naszej strategii marketingowej. Jest ona z natury wpisana w działania firmy lokalnej. Obecnie prowadzimy nasz duży projekt Pogotowia Internetowego, czyli specjalnej jednostki technicznej, która nieodpłatnie pomaga użytkownikom internetu (nie tylko z naszej sieci) oraz szereg drobnych działań dla lokalnych społeczności. Zaistnienie w świadomości potencjalnych użytkowników nie musi przekładać się na ogromne budżety reklamowe, wystarczy sprawić, że informacja o nas będzie pożądana.
Co to w waszym przypadku oznacza?
Maciej Różański:: Oznacza to, że sprawdza się łamanie stereotypów. W miarę możliwości nie chcemy zachęcać klientów obietnicami niskich cen, lecz proponujemy, łatwiej, więcej i lepiej, sprawiając, że wyższy abonament bardziej się klientom opłaca i zaczynają o nas wypytywać.

Pozwala to wam wygrywać na lokalnym rynku? A co na to konkurencja?
Maciej Różański: Konkurencję mamy wprost wymarzoną, czyli taką, która zmusza nas do ogromnej kreatywności i intensywnych działań w zakresie promocji. Strona internetowa musi ułatwiać zarówno kontakt, jak i wybór usługi oraz realizację zamówień, media społecznościowe utrzymywać relację, plakaty i ulotki przypominać, że jesteśmy blisko. Każdy nasz klient wie, że z nami bardzo łatwo jest się skontaktować, czy to przez szybki czat, czy telefonicznie. Każdy klient otrzymuje połączenie z odpowiednią osobą, nie musi przechodzić przez zautomatyzowane strefy kontaktu, od razu trafia na kompetentną osobę, która doskonale rozumie jego potrzeby i z którą od ręki może załatwić wszystko.

W niektórych miejscach toczy się brudna gra – duzi próbują brutalnie wypychać z rynku małych operatorów. Obserwujecie takie zjawiska? Czy może jesteście po prostu zbyt dużą firmą, żeby odczuwać takie problemy?
Maciej Różański: Obserwujemy różne podejścia w różnych zakresach. Należy pamiętać, że dużych operatorów współtworzą tacy sami pracownicy, jak małych i średnich. Część dziwnych inicjatyw, które nazywasz brudną grą, może być inwencją twórczą pojedynczych jednostek, które w swoich mikrośrodowiskach korporacyjnych wymyślają różne sposoby na zrobienie planów. Nie sądzę, by pod takimi działaniami podpisywały się jakiekolwiek duże firmy jako takie. W takich sytuacjach warto rozmawiać z odpowiednimi osobami, chociażby na konferencjach. Dialog potrafi wiele uzdrowić. Jedno jest pewne – takie sytuacje świadczą o skuteczności małych i średnich operatorów.
Przedstawiliśmy już wypowiedzi kilku operatorów dotyczące zarządzania firmą. Wielu szefów prowadzi je siłą naturalnej charyzmy, ucząc się biznesu latami – na własnych błędach. Niektórzy wciąż ulegają pokusie mikrozarządzania i do dziś kopią rowy pod światłowody wspólnie z pracownikami. Jak to wygląda w waszym przypadku?
Maciej Różański: Od samego początku ściśle podzieliliśmy kompetencje między siebie. Budując firmę, mieliśmy czas rozwinąć się zgodnie z własnymi predyspozycjami. Osobiście miałem duże szczęście, trafiając na zaangażowanych i niezwykle utalentowanych wspólników, których zarówno techniczne, jak i zarządcze kompetencje doprowadziły firmę w miejsce, w którym się obecnie znajduje.
miałem szczęście trafiając na zaangażowanych i utalentowanych wspólników, których kompetencje doprowadziły firmę w miejsce, w którym się obecnie znajduje
Jaki jest kolejny etap?
Maciej Różański: Teraz, w momencie dynamicznego rozwoju firmy, skupiamy się szczególnie na zarządzaniu i rozszerzaniu kompetentnego zespołu na wszystkich szczeblach. Przez wiele lat firma była dla nas bardzo czasochłonna, dalsze prowadzenie jej w poprzednim modelu nie jest po prostu możliwe. Delegujemy obowiązki w każdym możliwym aspekcie, skupiając się na rozwoju w całkiem nowych kierunkach, o których nie chce się na razie specjalnie wypowiadać, a które z pewnością jeszcze bardziej przyspieszą rozwój i konkurencyjność grupy.
Jakie problemy w zarządzaniu zdiagnozowaliście w trakcie rozwijania firmy i jak udało się je przeskoczyć?
Maciej Różański: Najtrudniejsze było wpuszczenie nowych ludzi – pracowników – do ekosystemów, w których od początku funkcjonowaliśmy jako jedyni, budując je od podstaw. Samo przekazanie obowiązków to ogrom pracy, potem doszła jeszcze kontrola i nieustające korekty wskazanego kursu. Okazało się jednak, że nie ma rzeczy niemożliwych i nasze działania powoli zaczynają przynosić efekty.
Ilu macie obecnie pracowników, jak zorganizowana jest firma i jak podnosicie kompetencje zespołu?
Maciej Różański: Nad sukcesem grupy Systemia.pl pracuje obecnie około trzydziestu osób. Głównym systemem podnoszenia kompetencji są wewnętrzne szkolenia, które prowadzą doświadczeni pracownicy, szkoląc nowych. Osobiście brałem też udział w szkoleniach organizowanych przez MiŚOT Akademię, korzystaliśmy również ze szkoleń dla pracowników w Akademii oraz Fundacji Nasza Wizja.
Jaki jest obecnie zasięg waszej sieci?
Maciej Różański: Zaczynaliśmy 23 lata temu, jak większość rdzennych małych i średnich operatorów telekomunikacyjnych, od sieci osiedlowej, która była odpowiedzią na brak odpowiedniej jakości usług z TP. Najpierw zostaliśmy szybko zastopowani przez spółdzielnię mieszkaniową, która w naszym pomyśle dostrzegła szansę dla siebie. Szybko jednak podjęliśmy współpracę z okolicznymi wspólnotami mieszkaniowymi, dla których nasz rozwój był dla mieszkańców ucieczką od niskich prędkości u operatorów telewizji kablowych. Obecnie posiadamy kilkaset kilometrów kabli światłowodowych, które obejmują prawie cały Poznań oraz wybrane części gmin w okolicach. W zasięgu naszej własnej sieci jest obecnie ponad 50.000 HP.
Wiemy, że sporo obecnie coś budujecie? Startowaliście w konkursach organizowanych przez Centrum Projektów Polska Cyfrowa lub korzystaliście z dotacji na budowę sieci?
Maciej Różański: Bierzemy udział w KPO4. Likwidujemy białe plamy w kilku gminach: Kaźmierz, Łubowo, Oborniki, Ostroróg, Szamotuły oraz w samym Poznaniu. Po rozliczeniu projektu planujemy szerzej rozbudowywać sieć w tych obszarach za środki własne. Kilka lat wcześniej zrealizowaliśmy z powodzeniem projekt 8.4, podłączając niemal tysiąc użytkowników na radiowej infrastrukturze. Część klientów korzysta z tej sieci do dziś, gdyż realizacja budowy światłowodów w tych miejscach nadal nie jest uzasadniona ekonomicznie.

Częściej zakopujecie kable w ziemi czy wieszacie na słupach?
Maciej Różański: Preferujemy instalacje doziemne, ze względu na niższe koszty przyszłej obsługi i wyższą odporność na awarie, ale punkty zostały wyznaczone przez CPPC i nie wszędzie budowa doziemna jest uzasadniona ekonomicznie. W sytuacjach wątpliwych wspieramy się podbudową słupową.
Co sądzisz o wymaganiach programów dofinansowujących budowę sieci światłowodowej?
Maciej Różański: Mimo szerokiej komunikacji płynącej od władz wdrażających o równości dostępu do dotacji, oprócz programu 8.4, w którym wzięliśmy udział, dotychczasowe wymagania były dla nas zbyt wysokie. Przez co zostaliśmy ekonomicznie wykluczeni z działań dotacyjnych. Zmieniło się to dopiero przy KPO4 gdzie wreszcie wymagania są stosunkowo dostosowane do wszystkich, nawet tych małych i średnich. Teraz już nie mamy wyjścia, należy z nich korzystać, albo się zostanie w tyle.
Jak układa się współpraca z władzami samorządowymi? Spotykacie gminy przyjazne MiŚOTom?
Maciej Różański: Oczywiście. Samorządy doceniają to, że na ich obszarach powstają nowoczesne instalacje, pomagają w organizowaniu eventów promocyjnych, oraz lokalnych spotkań informacyjnych. Niestety można też natrafić na urzędniczą barierę inwestycyjną, która tłumacząc się dbałością o złożone formalności, szczególnie przy wyśrubowanych terminach KPO4 jest zwykle bardzo szkodliwa dla mieszkańców, bo prowadzi do konieczności ich wykluczenia z dostępu do światłowodu. Na szczęście takich barier jest stosunkowo niewiele na naszym obszarze i rezygnując z jednych terenów, możemy je uzupełnić innymi, na których takich barier nie ma.
Spotkaliśmy się na Zjeździe MiŚOT. Co daje udział w takich impezach?
Maciej Różański: Dla mnie Zjazdy MiŚOT zawsze były i są doskonałą inspiracją do przyszłych działań. Obserwując i wsłuchując się w gwar rozmów środowiska, wpadam na ciekawe pomysły, które mogę rozwinąć we własnej przestrzeni. Dobrze jest posłuchać o tym, co dzieje się w branży, u innych operatorów i jakie czekają nas nowe obowiązki, bo zawsze jakieś nowe czekają.
Z jakich jeszcze produktów Grupy MiŚOT korzystacie — TeleCentrum, EPIX, MdO? tSEC? Może z innych?
MR:Maciej Różański: Jesteśmy w EPIX, korzystamy z usług TeleCentrum, braliśmy udział w podłączaniu szkół w ramach MdO, korzystaliśmy ze szkoleń MiŚOT Akademii. Uważnie obserwujemy, co nowego wpadnie na półkę.
Macie też wizytówkę Lokalni.pl, jak ją oceniacie?
MR:Maciej Różański: Traktujemy wizytówkę Lokalnych, jako jeden z kanałów, których zawsze warto mieć wiele. W mojej ocenie projekt ma ogromny potencjał, który wciąż nie jest wykorzystany na sto procent. To nie powinna być porównywarka ofert, jakich jest wiele, a realne wsparcie wyboru dla osoby poszukującej, która wchodząc na stronę, chce uzyskać wszystkie informacje i najczęściej wyjść z dobrze zamówioną usługą. W tej sprawie jest wiele jeszcze do zrobienia.
Co jest obecnie szerszym problemem, jaki diagnozujecie? Może są jakieś działania, które w najbliższym czasie powinny podjąć organizacje zrzeszające operatorów?
Maciej Różański: Męczy mnie myśl, że wciąż jako organizacja małych i średnich operatorów z polskim kapitałem, nie stanowimy jednej konkretnej siły ogólnopolskiej, nawet pod różnymi markami. Wciąż jako mali i lokalni musimy multiplikować swoje działania na promocje lokalności. Sukces MdO pokazał, że jest możliwe doskonałe współdziałanie w rozproszeniu. Nie wiem, dlaczego za tym nie poszły kolejne działania, takie jak: ogólnopolskie przetargi publiczne, sieci najpopularniejszych sklepów, samorządy itp. Przecież właśnie sieci z polskim kapitałem i odpowiednim rozproszeniem, stanowią bezpieczną i niezawodną komunikację, na której przecież zależy wszystkim.

Czytaj także:


