TECHNOLOGIA · CYBERBEZPIECZEŃSTWO · BIZNES

“Koniec z kablem miedzianym…”

Propozycja Komisji Europejskiej dotycząca reformy prawa telekomunikacyjnego nie jest ani efektowna, ani zaskakująca. I właśnie dlatego zasługuje na uwagę. Po latach dyskusji o technologicznej neutralności i ewolucji sieci Bruksela wreszcie mówi wprost: miedziana infrastruktura powinna odejść do historii.

Projekt Aktu o sieciach cyfrowych (Digital Networks Act) nie jest rewolucją pisaną pod nagłówki. To raczej próba uporządkowania stanu faktycznego, z którym branża żyje od dawna. Sieci miedziane przestały być podstawą rozwoju usług cyfrowych. Dziś coraz częściej są barierą – technologiczną, kosztową i organizacyjną.

Bez pośpiechu, ale bez złudzeń

Zaproponowany harmonogram jest rozsądny. Państwa członkowskie mają przygotować plany odejścia od miedzi do 2029 r., a sama migracja ma następować w latach 2030–2035. To nie administracyjny zakaz, lecz jasny sygnał: utrzymywanie starych sieci jako alternatywy nie będzie już długoterminową strategią.

Warto też odnotować ton Komisji. Deklaracje o dążeniu do pełnego pokrycia UE siecią światłowodową idą w parze z dopuszczeniem wyjątków tam, gdzie rachunek ekonomiczny jest bezlitosny. To podejście pragmatyczne, pozbawione ideologii, a jednocześnie konsekwentne.

Polska na tle Unii

Dane dotyczące Polski wypadają przyzwoicie. Zasięg światłowodów na poziomie 77,8 proc. przy unijnej średniej 69,2 proc. pokazuje, że krajowe inwestycje – w dużej mierze realizowane także przez mniejszych operatorów – przyniosły efekt. Nie oznacza to jednak, że temat jest zamknięty.

Zasięg statystyczny nie zawsze przekłada się na realną dostępność usług, tempo przyłączeń czy jakość oferty. Nowe regulacje mogą okazać się potrzebnym impulsem, by przejść od liczb w raportach do spójnej, długofalowej polityki infrastrukturalnej.

Mniej niepewności regulacyjnej

Na marginesie dyskusji o światłowodach pojawia się wątek, który dla operatorów może okazać się równie istotny: licencje i widmo radiowe. Propozycja ich ujednolicenia oraz domyślnego odnawiania oznacza większą przewidywalność. A bez niej trudno planować inwestycje, które zwracają się w perspektywie kilkunastu czy kilkudziesięciu lat.

Komisja nie zdecydowała się natomiast na narzucenie opłat dużym platformom internetowym. Zamiast tego zaproponowała dobrowolną współpracę z operatormi, z wyraźnym zastrzeżeniem, że brak efektów może oznaczać powrót do tematu. To rozwiązanie zachowawcze, ale pozostawiające pole manewru.

Decyzja ważniejsza niż deklaracje

Projekt trafi teraz do prac w Radzie UE i Parlamencie Europejskim. Niewykluczone, że w toku negocjacji część zapisów zostanie złagodzona lub doprecyzowana. Niezależnie od tego kierunek jest już wyznaczony.

Ta reforma nie obiecuje przełomu z dnia na dzień. Oferuje coś bardziej potrzebnego: konsekwencję i przewidywalność. W sektorze telekomunikacyjnym to często więcej niż kolejne ambitne strategie i hasła. Jeśli Europa chce mówić poważnie o konkurencyjności i bezpieczeństwie cyfrowym, musi zacząć od fundamentów. Tym razem wygląda na to, że rzeczywiście to robi.

Czytaj także:

Michał Koch
Michał Koch
Dziennikarz i researcher. Tworzy teksty o najnowszych technologiach, 5G, cyberbezpieczeństwie i polskiej branży telekomunikacyjnej.

przeczytaj najnowszy numer isporfessional

Najnowsze