Zabrze ma opinię miasta, w którym samorząd piętrzy przeszkody i wymagania związane z rozbudową sieci, co znacznie podraża koszt realizacji inwestycji. Spółka Debacom od lat działa na tym rynku, konkurując przy tym praktycznie ze wszystkimi dużymi firmami telekomunikacyjnymi.
Jaka jest historia Debacomu?
Jacek Demidowicz: Wszystko zaczęło się w 1998 roku, od firmy składającej komputery. Trzy lata później zaczęliśmy też świadczyć usługi dostępu do internetu bezprzewodowego, od 2003 roku już w formie spółki. Kolejnym krokiem było rozpoczęcie budowy sieci światłowodowej, częściowo w oparciu o dofinansowaniu z programu 2.1 Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. W oparciu o te środki wybudowaliśmy sieć także w województwie podkarpackim, w powiecie niżyńskim. Działamy teraz w tych dwóch miejscach.
Budujecie sieć światłowodową napowietrzne czy w ziemi?
Jacek Demidowicz: Większość położona jest na słupach spółek Tauron i PGE, ale też ponad 80 km w ziemi własnej infrastruktury, jednak w znacznej części sieć doziemna jest zlokalizowana w kanalizacji dzierżawionej od Orange.
Kilka lat temu głośno było o walce Krajowej Izby Komunikacji Ethernetowej o obniżenie stawek za dzierżawę słupów. Byliście beneficjentami tej zmiany?
Jacek Demidowicz: Tak. Wpłynęło to korzystnie na nasz budżet i możliwości inwestycyjne.
Czy obecnie także rozbudowujecie sieć?
Jacek Demidowicz: Nasze ostatnie inwestycje związane są z przystąpieniem do Projektu MDF, który opiera się na współpracy lokalnych operatorów telekomunikacyjnych. Ma on dofinansowanie z programu Fundusze Europejskie na Rozwój Cyfrowy FERC i skupia się właśnie na budowie infrastruktury światłowodowej.
Projekt ten jest realizowany już od dłuższego czasu, na obszarach, które były dla pojedynczych lokalnych operatorów zbyt duże. Integruje wielu lokalnych operatorów, z których każdy podłącza część spośród puli wskazanych punktów. Czy nie zraziły was stosunkowo krótkie terminy realizacji? Wyrobicie się?
Jacek Demidowicz: Punkty, które wybraliśmy do podłączenia nie będą dla nas problemem. Położone są blisko naszych węzłów i dobrze rokują na przyszłość – spodziewamy się tam stałych klientów. Jest też na naszym terenie kilka, których podłączenia się nie podjęliśmy.
Z jakich powodów?
Jacek Demidowicz: Głównie ze względu na bariery architektoniczne i urzędowe. Podłączenie niektórych wymagałoby przekopu przez szeroką, ruchliwą ulicę, w innym miejscu konieczne byłoby pozyskanie zgody miejskiego konserwatora zabytków, co zajęłoby więcej czasu niż mamy na realizację projektu. Wiemy też, że niekiedy nakłady, nawet z dotacją, byłyby nieadekwatne i nie przyniosłyby nam długofalowych korzyści. W innym jeszcze przypadku posiadamy informację, że internet światłowodowy już jest w danej lokalizacji, ale nie został jeszcze uwzględniony w oficjalnej dokumentacji urzędników organizujących konkurs.
Słyszałem od innych operatorów o problemach przy przekopie pod liniami kolejowymi. Mieliście takie doświadczenia?
Jacek Demidowicz: Tak i muszę powiedzieć, że nie było źle. Zajęło to trochę czasu, ale współpraca z PKP przy wykonaniu inwestycji była dobra, a było to szerokie torowisko na podkarpaciu. Ponadto plusem jest to, że ponosiliśmy tylko jednorazową opłatę i mamy spokój. Nie mamy tam żadnych rocznych opłat, jak przy dzierżawie pasa drogowego.
Skoro już jesteśmy przy problemach – co z tym Zabrzem? Stawki podatków za zajęcie pasa drogowego są jedne z najwyższych w Polsce, doszły nas słuchy o problemach z administracją, która piętrzy niepotrzebne formalności przy budowie sieci.
Jacek Demidowicz: Miasto długo borykało się z problemami związanymi z budżetem, a mówiąc wprost było po prostu zadłużone i wszędzie szukało pieniędzy. Posiada też własną sieć szerokopasmową. W ostatnim czasie jest jednak lepiej. Pod koniec 2025 roku, po zmianie we władzach miasta, nastąpiła duża zmiana organizacyjna i teraz administrację miejskiej sieci szerokopasmowej przejęło Zabrzańskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. Lody topnieją. Zaczęliśmy nawet pewną współpracę w zakresie dzierżawy infrastruktury. Myślę, że zmiany wynikają w dużej części ze zrozumienia, że wszystkim mieszkańcom potrzebny jest szybki i tani internet, a lokalne firmy mogą być w tym sojusznikiem, a nie konkurencją.
Konkurencji w Zabrzu nie brakuje. Są tu obecni praktycznie wszyscy więksi gracze. Jaki jest wasz pomysł na utrzymanie pozycji na rynku?
Jacek Demidowicz: Jakość. W pewnym momencie zrobiliśmy rzetelny rachunek kosztów i wycenę usług, po czym doszliśmy do wniosku, że nie będziemy kopać się z koniem. Ceny po prostu muszą mieć określony poziom. Dbamy natomiast o utrzymanie ciągłości usług i szybko reagujemy na wszelkie problemy. Każde uszkodzenie kabli naprawiamy najszybciej, jak to możliwe. Znaczne środki inwestujemy też w infrastrukturę. Wymieniliśmy niemal wszystkie kable miedziane na światłowody, stopniowo wprowadzamy XGS-PON i przygotowujemy się do świadczenia klientom indywidualnym usług z prędkością 10 Gb/s jeszcze w tym roku. To wszystko dzieje się oczywiście w tle, a klient po prostu ma dobrą usługę.
Widać, że w mediach społecznościowych korzystacie ze wsparcia Projektu Lokalni. Jakie macie wrażenia ze współpracy z Grupą MiŚOT?
Jacek Demidowicz: Bardzo dobre. Od 2008 roku jesteśmy użytkownikami węzła wymiany ruchu internetowego EPIX, dzięki któremu mamy szybkie połączenia z innymi operatorami w ramach wspólnych sieci VLAN. Zapewnia to użytkownikom bardzo dobre prędkości i transmisje z bardzo niskimi opóźnieniami, co jest szczególnie ważne dla graczy, których mamy wielu na naszym terenie. Od lat problemy w tym zakresie dotyczą praktycznie tylko tego, co dzieje się poza Polską, w innych częściach Europy i świata. Korzystamy również ze stworzonego przez Projekt MdS systemu tSEC, który dodatkowo zabezpiecza nas przed atakami DDoS. Nasz dział IT bardzo chwali to rozwiązanie. Cierpliwie czekamy na w pełni funkcjonalny produkt spółki OdM, czyli kompleksowy system CRM do sprzedaży usług telekomunikacyjnych – net47. Jeździmy też na zjazdy MiŚOT.

Czytaj także:
Uwielbiam technologię, chcę tworzyć idealną infrastrukturę – mówi Adam Rak z firmy ComNet Multimedia
Zaangażowanie i odpowiedzialność – rozmowa z Arkadiuszem Koćmą, właścicielem firmy GIGA



