Operatorzy telekomunikacyjni mają pełne ręce roboty…

449

Uważaj ściągając te filmy z Internetu: Czarny czwartek”, „Obława”, „Last minute”, „Być jak Kazimierz Deyna”, „Drogówka”. Dane ponad 100 tysięcy internautów zostały przekazane prokuraturze.

Jedna z warszawskich kancelarii prawnych występuje przeciw internautom, którzy bezprawnie rozpowszechniają kilka polskich filmów. W imieniu producentów filmowych składa w prokuraturze rejonowej zawiadomienia o popełnianiu przestępstwa z art. 116 prawa autorskiego. Zgodnie z tym przepisem, kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystycznego wykonania, fonogramu, wideogramu lub nagrania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Po takim zawiadomieniu prokuratura rozpoczyna śledztwo.
Dziennik Gazeta Prawna zapytał sześć firm (Multimedia, Vectra, Netia, Orange, Cyfrowy Polsat i UPC), czy dostały wnioski o dane swoich klientów i ile ich było. Trzy z nich potwierdziły i zgodziły się, ale tylko pod rygorem niepodawania ich nazw, zdradzić szczegóły.
Operator nr 1: Dostaliśmy 3 wezwania do udostępnienia danych abonentów. Pierwsze dotyczyło 1,2 tys. numerów IP, drugie 1,6 tys., a trzecie już 8,5 tys.
Drugi operator mówi już o wnioskach dotyczących ok. 30 tys. osób. I zastrzega, że normalnie w ciągu całego roku otrzymywał we wszelkiego rodzaju sprawach pisma dotyczące ok. 5 tys. osób.Teraz naszych trzech pracowników odpowiedzialnych za obsługę tego typu zapytań już nie wystarcza i musimy budować specjalny system informatyczny – dodaje.
Ale to jeszcze nic. Operator nr 3 w połowie marca otrzymał 500 decyzji wydanych jednego dnia przez pruszkowską prokuraturę. Każda dotyczyła od 1 do 20 tys. IP. Łącznie chodzi o dane ponad 60 tys. osób.
Prokuratura na podstawie listy IP internautów, którzy nielegalnie wskazane filmy rozpowszechniali, kieruje wnioski do dostawców internetowych o podanie, do kogo konkretnie dane IP należy. Ci zgodnie z ustawą o świadczeniu usług internetowych takie dane muszą udostępnić. Następnie internauci są wzywani do złożenia zeznań. Kancelaria jako strona w sprawie, mając wgląd do dokumentacji przygotowywanej przez prokuraturę, wysyła do nich propozycje ugody, o ile zapłacą karę: 550 zł.
Na razie nikomu jeszcze nie postawiono zarzutów – internauci są wzywani na przesłuchania jako świadkowie. Nie jest to jednak odosobniony przypadek. Jak wynika z danych zebranych przez DGP, co najmniej 100 tysięcy internautów albo już dostało takie wezwania do złożenia zeznań, albo dostanie je w najbliższym czasie. Po tych wezwaniach czeka ich kolejna niespodzianka: pismo z propozycją przed sądowej ugody z rachunkiem na 550 zł.
Nawet podpisanie takiej ugody i zapłacenie wnioskowanej kary przed odpowiedzialnością karną jednak nie chroni. Prokuratura przecież raz rozpoczętego postępowania nawet w przypadku ugody nie musi zakończyć, bo cofnięcie wniosku o ściganie uzależnione jest od zgody prokuratora.
Ile osób zdecydowało się zapłacić Kancelarii – nie wiadomo. Prokuratura wie tylko tyle, że dotychczas żadnemu z internautów nie postawiła jeszcze zarzutów.
Źródło: www.gazetaprawna.pl