Ofiarami wyłudzeń danych osobowych padają najczęściej młodzi

86

Badanie serwisu ChronPESEL.pl i Krajowego Rejestru Długów pod patronatem Urzędu Ochrony Danych Osobowych wskazuje na naszą niebywałą łatwowierność i niefrasobliwość w kwestii ochrony danych osobowych. ¼ badanych przyznaje, że w trakcie pandemii rozmawiała przez telefon z kimś proszącym o podanie numeru PESEL, serii dowodu osobistego lub danych do logowania w bankowości elektronicznej. A 20 proc. osób przyznało, że mogło takie informacje przekazywać.

Telefony tego typu dotyczyły głównie mieszkańców małych i średnich miast.

Najczęściej pytający przez telefon o dane osobowe podawali się za pracowników banków. Takiej odpowiedzi udzieliło 52 proc. ankietowanych. Aż 18 proc. przypadków dotyczyło jednak banku, w których rozmówcy nie mieli nawet konta.

Inne odpowiedzi na to pytanie to pracownik firmy gazowniczej, energetycznej czy dostawca internetu. Pojawiały się też rzekome zwycięstwa w konkursach czy oferty bezpłatnych badań medycznych.

18,4 proc. ankietowanych przyznało, że mogło podawać takie dane przez telefon. Wprost przyznaje się do tego 11 proc. osób.

Najczęściej dane podawały osoby między 18 i 24 rokiem życia. Było to aż 29 proc. badanych z tej grupy wiekowej. Najrzadziej takie dane podawali seniorzy.

Należy pamiętać, że podawanie przez telefon danych osobowych jak PESEL czy numer dowodu osobistego wiąże się z poważnymi konsekwencjami.

– Takie dane mogą wystarczyć do tego, żeby podrobić nasz dowód osobisty lub zamówić tzw. dowód kolekcjonerski. W ten sposób, korzystając z naszej tożsamości, przestępcy są w stanie zaciągnąć różne zobowiązania finansowe, np. wziąć pożyczkę, podpisać umowę leasingową lub zrobić drogie zakupy na raty, których nie zamierzają potem spłacać. My o wszystkim dowiemy się po czasie z wezwania do zapłaty, które otrzymamy, albo co gorsze po zajęciu konta przez komornika – ostrzega Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl.

Podający się za pracowników banku oszuści informują, że ktoś próbował zaciągnąć zobowiązanie na nazwisko osoby, do której dzwonią. Następnie chcą zweryfikować podejrzane transakcje i w tym celu proszą o podanie danych.

–Przede wszystkim musimy wiedzieć, że pracownicy banku nie będę pytali nas o numery dokumentów czy dane do logowania. Sama taka prośba powinna wzbudzić nasze wątpliwości. Dlatego najlepiej zawsze samemu zadzwonić do swojego banku i zapytać, czy rzeczywiście mamy powody do niepokoju – radzi Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl.

Jeśli okaże się, że bank nie ma z tą sprawą nic wspólnego, warto sytuację zgłosić nie tylko do  banku, ale też na policję. Może to bowiem świadczyć o wyłudzeniu danych osobowych.

W ochronie naszych danych pomagają też odpowiednie zabezpieczenia np. różne i skomplikowane hasła do logowania na różnych serwisach. Badanie jednak pokazuje, że 36,5 proc. osób używa jednego hasła. Gdy przestępcy je zdobędą, mają dostęp do wszystkich kont takiej osoby.

I tutaj ponownie taka niefrasobliwość jest domeną osób miedzy 18 i 24 rokiem życia, bo w tej grupie wiekowej do korzystania z jednego hasła przyznaje się 50 proc. osób.

Jednak oprócz skomplikowane hasła, warto również pomyśleć o logowaniu dwuskładnikowym.

Ale nic nie zastąpi ostrożności i zdrowego rozsądku.

Źródło:polskatimes.pl