TECHNOLOGIA · CYBERBEZPIECZEŃSTWO · BIZNES

KPO i FERC – aby zyskać, trzeba będzie zainwestować 

Pod koniec 2022 r. dużo mówiło się o organizacji naborów wniosków na rozwój szerokopasmowego Internetu w ramach programów Fundusze Europejskie na Rozwój Cyfrowy 2021-2027 oraz Krajowego Planu Odbudowy. Cykl spotkań roboczych on-line, zorganizowanych z inicjatywy Centrum Projektów Polska Cyfrowa, ruszył w lipcu. Konsultacje w sprawie budowy sieci szerokopasmowych odbywały się natomiast już od września 2021 r. Założono harmonogram, według którego od stycznia miał biec czas na składanie wniosków. 

Ostatnie warsztatowe spotkanie (i jak można wywnioskować z komunikatu opublikowanego przez CPPC – końcowe – skoro CPPC już nam podziękowało za zaangażowanie) odbyło się w grudniu. Mamy także informację o tym, że CPPC podpisało porozumienie trójstronne z Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej oraz Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w sprawie wdrażania programu FERC.  Gratuluję uściśnięcia rąk i złożenia podpisów na tym dokumencie, jednak w czasie tych gratulacji, chciałabym zapytać, kiedy zostanie ogłoszony nabór. Nie wiemy też, co realnie będzie z KPO. 

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z aktualnym planem – terminem otrzymania środków (które dopiero po odmrożeniu przez  Komisję Europejską i ich otrzymaniu przez Polskę będzie można przyznać operatorom) jest trzeci/czwarty kwartał 2023 r. Przypomina się zatem hasło: nie dziel skóry na niedźwiedziu. Czas biegnie, a końcowy termin wykonania inwestycji z tych programów ma nie podlegać zmianie. 

Ambitne założenia

W lipcu ubiegłego roku CPPC przedstawiło główne, ambitne założenia przyszłej perspektywy finansowej, m.in.:  

  • obszarami konkursowymi miały być powiaty, z wymaganym wskaźnikiem rezultatu 100 proc. pokrycia obszaru; 
  • środki publiczne miały być przyznawane według „ceny” podłączenia białej plamy (miała być ustalona ryczałtowa, jednostkowa stawka za podłączenie danego adresu do sieci, indeksowana o specjalny wskaźnik opracowany na ten cel przez GUS) – co miało uprościć rozliczenia z CPPC; 
  • programy KPO i FERC miały być realizowane jednocześnie, przy założeniu alokacji 2 miliardów euro; 
  • projekty miały zostać wykonane do dnia 30 czerwca 2026 r. 

Planowane programy budziły i budzą różne wątpliwości. Części z nich, w toku wspólnych prac izb zrzeszających przedsiębiorców telekomunikacyjnych (w których, z ramienia KIKE, mam swój wkład) udało się usunąć – o czym na bieżąco informowaliśmy na portalu okablowani.pl. 

Obszary konkursowe 

Z punktu widzenia małych i średnich ISP, najbardziej problematyczne były (i są nadal) dwie kwestie: rozmiar obszarów konkursowych i wymóg wykazania doświadczenia inwestycyjnego/ustanowienia twardego zabezpieczenia. Niektórzy operatorzy zacierają ręce, czekając na nowe środki, ale dotychczas nie zapoznali się z tymi dwoma elementami – a przecież diabeł tkwi w szczegółach.  

Proponowana wielkość obszarów konkursowych, obejmujących (średnio) obszar pojedynczego powiatu (z uwzględnieniem możliwości podziału/łączenia powiatów), teoretycznie miała dać mniejszym podmiotom większe szanse na środki publiczne – mniejszym, ale nie małym (czyli np. działającym w jednej lub kilku gminach), a raczej wyłącznie średnim, którzy mieliby możliwości inwestycyjne i organizacyjne budowy i obsługi sieci na tak rozległym terytorium. 

Odnosząc się tylko do tego kryterium, gdybym miała udzielić odpowiedzi na pytanie o to, czy faktycznie najwięcej pieniędzy z KPO może trafić do lokalnych ISP, odpowiedziałabym: to zależy – i to nie tylko dlatego, że z uwagi na to, że jestem radcą prawnym, często posługuję się tym określeniem. Zależy i to od tego, jak rozumiemy lokalnych ISP (a w szczególności czy nazywamy tak tych operatorów, których obszar działalności odpowiada powiatowi, czy mniejszych) i czy bierzemy pod uwagę rozwiązanie takie, jak przy podłączaniu szkół w ramach projektu OSE – przez co rozumiem możliwość startu w konkursie przez grupę MiŚOT-ów pod wspólną marką. 

Ta druga opcja – nie rozstrzygając tego, czy byłaby formalnie/prawnie dopuszczalna – w tym przypadku nie jest taka prosta. Przy projekcie Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej chodziło o podłączenie szkoły i zapewnienie jej usługi transmisji danych przez min. 60 miesięcy, ryzyko niepowodzenia w zasadzie ograniczało się do wysokości kar umownych, a niewykonanie swoich zobowiązań przez jednego z MiŚOT-ów zaangażowanych w prace, nie kładło całej umowy. W tym przypadku chodzi o inną skalę ryzyka i przedsięwzięcia – budowę w większym rozmiarze, obsługę tak wykonanej sieci, utrzymanie trwałości inwestycji, zapewnienie dostępu hurtowego i wiele innych elementów, w tym własność wykonanej sieci. W przeciwieństwie do tez stawianych na portalu telko.in, nie opierałabym się zatem wyłącznie na założeniu, że skoro MiŚOT-y miały duży udział przy podłączaniu szkół w projekcie OSE, to w konkursie KPO znajdą się wśród najbardziej skutecznych wnioskodawców. Nie wykluczam a priori takiej możliwości, ale zwracam uwagę, że nie ma tu miejsca na analogię z projektem OSE. 

KIKE (przy wsparciu itB Legal) próbowała przekonać CPPC do tego, że obszarem konkursowym powinna być gmina (lub kilka gmin), ale bez efektów. Patrząc na kwestię obszarów, trzeba pamiętać o tym, że wnioskodawca jest zobowiązany do objęcia zasięgiem wszystkich punktów adresowych wskazanych w dokumentacji konkursowej na danym obszarze konkursowym (z wyjątkiem okoliczności wynikających z obiektywnych przesłanek, w tym udokumentowanych barier inwestycyjnych).

Kryterium doświadczenia

Drugi temat, to kryterium merytoryczne oceny wniosków. Według informacji z grudnia 2022 r., wnioskodawca ma się wykazać tym, że w ciągu ostatnich ośmiu lat zrealizował, jako inwestor, inwestycje z zakresu budowy, rozbudowy lub przebudowy sieci telekomunikacyjnych o wartości 100 proc. dofinansowania na wnioskowane obszary. Pod  uwagę mają być brane inwestycje wykonane na obszarze Polski. 

Okres ośmiu lat, o którym tutaj mowa, będzie liczony wstecz, od dnia ogłoszenia naboru. Przy czym, za datę zrealizowania inwestycji uznaje się odebranie prac i podpisanie końcowego protokołu odbioru, a w przypadku inwestycji wykonanych ze środków publicznych (typu projekty POPC i POIG 8.4), datę złożenia wniosku o płatność końcową. Wykazanie się doświadczeniem w dotychczasowym inwestowaniu w sieci na tak wysoką kwotę – zwłaszcza dla tych MiŚOT-ów, którzy nie wykonywali projektów unijnych – będzie bardzo trudne (jeśli w ogóle możliwe). Kryterium to potencjalnie premiuje dużych operatorów, posiadających bogate i odpowiednio wysokie portfolio zrealizowanych sieci szerokopasmowych.

Ułatwieniem ma być możliwość powołania się na przedsięwzięcia wykonane przez udziałowców – z czego wartość udziałów udziałowca, którego doświadczenie jest brane pod uwagę, nie może wynosić mniej niż 20 proc., a wartość kwotowa doświadczenia udziałowca liczona jest do kwoty najwyższego dofinansowania na obszar w naborze. 

Nie wydaje się jednak, aby zbyt wiele to zmieniało w sytuacji MiŚOT-ów, jeśli ich dewizą życiową jest powiedzenie mówiły jaskółki, że niedobre są spółki. Dla tych, którzy nie boją się współpracy, zwłaszcza z bardziej doświadczonym inwestycyjnie partnerem, może być to szansa do uzbieranie potrzebnego portfolio. Jakkolwiek, decyzji o wejściu w taką współpracę na pewno nie należy podejmować pochopnie, a w przypadku zdecydowania się na nią, trzeba zastanowić się nad każdym aspektem współpracy i odpowiednio ułożyć ją w kontrakcie – bo efekt takiego związku (spółkę) trzeba będzie nie tylko utrzymać, ale i efektywnie wykorzystywać, przez czas wykonania inwestycji objętej dofinansowaniem i co najmniej okres trwałości.   

Twarde zabezpieczenie 

Alternatywą dla omawianego wymogu jest przedłożenie twardego zabezpieczenia, umożliwiającego dochodzenie całości kwoty dofinansowania lub różnicy pomiędzy wartością wynikającą z doświadczenia a wartością dofinansowania. Twarde zabezpieczenie jest zaś rozumiane jako gwarancja bankowa lub ubezpieczeniowa, a na etapie składania wniosku o dofinansowanie wymagana będzie promesa udzielenia gwarancji. 

Samo udzielenie promesy nie jest horrendalnym kosztem, ale już udzielenie gwarancji, to koszt bardzo wysoki (zwykle określony przez procent sumy gwarancyjnej). W efekcie przy tym alternatywnym rozwiązaniu, już na potrzeby spełnienia kryterium formalnego wnioskodawca musi dysponować odpowiednimi środkami finansowanymi. Oczywiście, gdyby udało się wypracować z sektorem finansowym możliwość taniego i sprawnego pozyskiwania gwarancji na omawiany cel, MiŚOT-y, które nie budowały sieci o sporych wartościach, pozostałyby w grze.   

Do powyższego trzeba dodać jeszcze kolejne kwestie: 

  • pierwszą, że wsparcie będzie udzielane wówczas, gdy zostanie osiągnięty efekt w postaci objęcia zasięgiem danego punktu adresowego – z czego punkt adresowy ma odpowiadać budynkowi, bez względu na to, ile gospodarstw domowych przypada na ten budynek. Przewiduje się możliwość prefinansowania projektów w formie zaliczkowej, ale do wysokości 40 proc. wartości dofinansowania – z czego, tu (enigmatycznie) mowa jest o tym, że warunkiem przyznania zaliczki będzie wniesienie przez beneficjenta odpowiedniego zabezpieczenia, zdefiniowanego z umowie (dodatkowego w stosunku do twardego?). Oznacza to, że trzeba mieć środki nie tylko na ustanowienie zabezpieczenia realizacji projektu, ale i na pokrycie wkładu własnego w inwestycji, i tymczasowe wyłożenie tego, co zostanie zwrócone przez wypłatę dofinansowania;
  • drugą, że KPO różni się od naborów POPC tym, że będzie premiować inwestycje własne – wnioskodawcy będą deklarować przeznaczenie środków własnych na dodatkowe inwestycje, za co otrzymają dodatkowe punkty w czasie oceny wniosków. Tym samym, jeśli chce się mieć realne szanse na wygraną w naborze, kolejną pulę środków trzeba przeznaczyć na wykonanie własnych przedsięwzięć, powołanych we wniosku o dofinansowanie. CPPC podobno prowadzi rozmowy w kierunku przygotowania oferty pożyczkowej na wkład własny do projektów/przedsięwzięć, które będą realizowane z KPO/FERC, ale nie wiadomo, czy przyniosą one odczuwalny efekt. Ci, którzy przy aktualnej inflacji wykonują projekty POPC, korzystając ze środków pożyczonych z banku i rwąc sobie włosy z głowy (oczywiście nie mam na myśli dużych operatorów, u których takich głów jest kilka i dla których nie jest to takim problem), raczej drugi raz się na pożyczkę nie zdecydują. Dodam, że wymogi i zobowiązania wynikające z konkursów mają być takie same odnośnie do inwestycji wykonanych ze środków publicznych i tych inwestycji własnych, które operatorzy zadeklarują we wnioskach o dofinansowanie. CPPC wprost wskazało, że dotyczy to m.in. obowiązku zapewnienia dostępu hurtowego, który – tym samym – ma dotyczyć zarówno punktów adresowych z listy podstawowej, jak i inwestycji własnych;
  • trzecią wreszcie, że z kręgu MiŚOT-ów na wypełnienie wymogów związanych z posiadaniem doświadczenia (choćby w części) mają największe szanse podmioty, które wykonywały już inwestycje ze środków publicznych. Najświeższe projekty POPC, wykonywane przez podmioty kwalifikowane jako MiŚOT-y, są jeszcze w realizacji. W dacie złożenia wniosku o dofinansowane musi być już zaś złożony wniosek o płatność końcową, aby dana inwestycja była brana pod uwagę przy ocenie danego kryterium. Operatorzy, który projekty unijne wykonywali w czasie pandemii COVID-19 i galopującej inflacji, raczej niechętnie wejdą w nowe inwestycje oparte na dofinansowaniu, zwłaszcza że – jak wynika z powyższego – decyzja o udziale w konkursie powinna być oparta na możliwości dysponowania odpowiednim kapitałem. Podmioty, którym wykonanie projektów unijnych albo czas po ich realizacji (np. z uwagi na niezadowolenie UKE czy CPPC związane z niesatysfakcjonującym te instytucje nasyceniem ich sieci usługami  hurtowymi), nie kojarzy się z drogą usłaną różami, mogą zwyczajnie nie chcieć angażować się w nowy nabór. Ale są i tacy, którzy się nie zarażają i już wielokrotnie dopytywali o wymogi programów. 

Małemu wiatr w oczy

Nie jest odkryciem Ameryki to, że temu, kto ma pieniądze, jest w pewnych aspektach życia łatwiej. Tak samo jest z przedsiębiorcami i nie jest to zależne od tego, czy danego operatora wrzucimy do zbioru dużych, małych czy średnich. W KPO czy FERC na pewno można zyskać, ale żeby spijać śmietankę, będzie trzeba najpierw zainwestować własny kapitał. Dla niektórych może być to trudne, bo sytuacja gospodarcza i ceny produktów bankowych nie rozpieszczają, a jak pokazuje decyzja Prezesa UOKiK w sprawie Vectry podnieść ceny w umowach abonenckich (nawet obowiązujących na czas nieokreślony), nie jest tak łatwo. Dla tych, którzy i tak planują rozbudowywać swoje sieci, nowe programy mogą być szansą na zwiększenie zasięgów. Nie przekreślam udziału MiŚOT-ów w przyszłych naborach, a raczej sugeruję, że powinni się zastanowić, czy ten udział uda im się samodzielnie udźwignąć, a jeśli mają co do tego obawy, że już teraz powinni się zastanowić nad tym, z kim i jak mogliby podjąć współpracę, aby mieć realne szanse na wygraną na obszarze, którym są zainteresowani. I czy warto.

radczyni prawna Kamila Mizera
Kamila Mizera-Płaczek, itB Legal

przeczytaj najnowszy numer isporfessional

Najnowsze