Koniec ściemy z szybkoscią internetu?

418

Narzekania internautów na jakość usług telekomunikacyjnych w Polsce nie mają końca. Główne zastrzeżenia to rzeczywista prędkość internetu, która często różni się od tej zapisanej na umowie podpisanej z operatorem. Urząd Komunikacji Elektronicznej od dawna próbuje rozwiązać ten problem. W przygotowaniu jest już specjalny tester prędkości, który ma sprawdzić jakość świadczonych w Polsce usług. Czy narzędzie okaże się przydatne i rzeczywiście wpłynie na poprawę jakości usług telekomunikacyjnych w naszym kraju?
Operatorzy oferują swoje usługi wskazując prędkość maksymalną, np. do 30 Mbit/s, co w rzeczywistości oznacza, że nasz internet może ją osiągać, ale wcale nie musi. To daje duże pole manewru dla operatorów. Przykładowo, łącze oferujące przepustowość rzędu kilkunastu, kilkudziesięciu, a nawet kilkuset megabitów na sekundę, zgodnie z zapisami umowy może działać znacznie wolniej. Z drugiej strony, internet to sieć zdecentralizowana i technicznie niemożliwe jest utrzymanie identycznych i stałych parametrów usługi do każdego jej węzła. Szumnie zapowiadane zmiany w prawie, które nakazałyby wszystkim operatorom świadczenie usługi z ustaloną prędkością minimalną spełzły na niczym. Z kolei dla użytkowników problem wciąż stanowi testowanie łączy i uzyskiwanie wiarygodnych wyników. Niedługo ma się to zmienić. Urzędnicy szykują coś nowego.
Wiarygodny test prędkości łączy
9 sierpnia 2013 r. kończy się przetarg ogłoszony przez Urząd Komunikacji Elektronicznej na „budowę i utrzymanie systemu monitorowania parametrów usług szerokopasmowych”. UKE chce, aby powstała specjalna aplikacja, która dostarczy nam szczegółowych i kompleksowych informacji na temat posiadanego przez nas łącza internetowego. Pozwoli to na zebranie bardzo potrzebnych danych, które posłużą m.in. do stworzenia map zasięgu i jakości usług telekomunikacyjnych.
Oprogramowanie będzie można pobrać na komputer lub urządzenie mobilne z serwisu polskaszerokopasmowa.pl. Pozwoli ono nie tylko zmierzyć prędkość naszego łącza, ale również śledzić opóźnienia i współczynnik utraty pakietów. Zebrane dane można będzie zapisać w postaci raportu jakości swojego łącza. Niestety uzyskane w ten sposób informacje będą miały charakter wyłącznie edukacyjny, co w praktyce oznacza, że konsument wcale nie będzie miał potwierdzenia jakości usługi i, co za tym idzie, ewentualnej podstawy do składania reklamacji.
 Wyniki podstawą do reklamacji u operatora?
Niestety nie ma róży bez kolców. Jacek Strzałkowski, rzecznik Prasowy UKE wyraźnie zaznacza, że przygotowywane „narzędzie do pomiaru szybkości internetu będzie dla konsumentów przede wszystkim spełniało zadania edukacyjne, a wykonane z jego wykorzystaniem pomiary nie będą stanowić podstawy do składania reklamacji ani obiektywnej oceny jakości sieci. Podkreślamy, że system nie będzie miał na celu monitorowania sieci operatorów, lecz będzie jedynie narzędziem pomocnym dla konsumenta – będzie pozwalał na wykonanie pomiaru oraz zarejestrowanie wyniku”.
Oczywiście operatorzy powinni starać się, aby osiągane prędkości były jak najbardziej zbliżone do tych, o których mówią zapisy umów, jednak w praktyce bywa różnie. Na szczęście to abonent ostatecznie decyduje, czy chce korzystać z usług danego operatora, więc jeśli ten nie spełnia jego oczekiwań, zawsze może wybrać innego dostawcę usług, o ile ma taką możliwość.
Źródło: http://tech.wp.pl/kat,1009785,title,Koniec-sciemy-z-szybkoscia-internetu-Urzednicy-szykuja-tester,wid,15874500,wiadomosc.html