Sejm przyjął projekt ustawy, który ma wprowadzić do polskiego prawa przepisy wymierzone w patostreaming. Za zmianami głosowało 419 posłów, przeciw było 19, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Nowe regulacje przewidują kary za rozpowszechnianie w sieci treści przedstawiających przemoc, poniżanie innych osób, znęcanie się nad zwierzętami lub popełnianie czynów zabronionych.
Patostreaming od lat pozostaje jednym z najbardziej niepokojących zjawisk w polskim internecie. To treści publikowane lub transmitowane na żywo, w których pojawiają się przemoc, wulgarność, upokarzanie innych osób, obsceniczne zachowania albo działania obliczone na wywołanie szoku i przyciągnięcie widowni.
Problem szczególnie często dotyczy platform społecznościowych i serwisów streamingowych, gdzie autorzy takich materiałów budują zasięgi, pobudzają mechanizmy donacji i zarabiają na skrajnych emocjach odbiorców. W praktyce patostreaming stał się nie tylko zjawiskiem obyczajowym, ale także realnym wyzwaniem dla prawa, bezpieczeństwa dzieci i odpowiedzialności platform internetowych.
Co zakłada projekt ustawy?
Przyjęty przez Sejm projekt przewiduje, że osoba, która w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej publicznie rozpowszechnia treści przedstawiające popełnienie czynu zabronionego, znęcanie się nad zwierzęciem, zabicie zwierzęcia albo poniżające traktowanie innej osoby, nawet za jej zgodą, może podlegać karze do 3 lat pozbawienia wolności.
Surowsza odpowiedzialność ma dotyczyć treści związanych z małoletnimi. Rozpowszechnianie w sieci materiałów przedstawiających dopuszczanie się czynu zabronionego wobec osoby małoletniej ma być zagrożone karą od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
Projekt obejmuje także kryminalizację pozorowania popełnienia czynu zabronionego, jeśli takie treści są rozpowszechniane w internecie w sposób wpisujący się w mechanikę patostreamingu.
W projekcie przewidziano również wyjątki. Przestępstwem nie mają być działania podejmowane w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, prasowej, naukowej lub w celu ochrony interesu publicznego.
To istotne z punktu widzenia mediów, organizacji społecznych czy twórców zajmujących się dokumentowaniem patologicznych zjawisk. Ustawodawca próbuje więc oddzielić publikowanie treści szkodliwych dla zysku lub zasięgu od działań podejmowanych w interesie społecznym.
Tak szerokie poparcie w głosowaniu pokazuje, że problem patostreamingu został uznany za zjawisko wymagające reakcji ponad bieżącym sporem politycznym.
Dlaczego to ważne dla rynku cyfrowego?
Prace nad regulacjami dotyczącymi patostreamingu prowadzone były na podstawie projektów przygotowanych przez posłów Prawa i Sprawiedliwości oraz Koalicji Obywatelskiej. Po pracach w komisjach i podkomisjach oraz przyjęciu poprawek udało się wypracować wspólne stanowisko.
Nowe przepisy wpisują się w szerszą debatę o bezpieczeństwie użytkowników internetu, odpowiedzialności za treści publikowane online oraz ochronie małoletnich w środowisku cyfrowym. Dotyczy to nie tylko twórców patologicznych transmisji, ale także całego ekosystemu usług cyfrowych, w którym treści mogą bardzo szybko zyskiwać popularność, być powielane i monetyzowane.
Dla rynku internetowego to kolejny sygnał, że państwo coraz aktywniej próbuje reagować na zjawiska występujące w sieci. Po dyskusjach o ochronie dzieci przed szkodliwymi treściami, obowiązkach platform internetowych, cyberbezpieczeństwie czy odpowiedzialności za nielegalne materiały, patostreaming staje się następnym obszarem regulacyjnym.
Przyjęcie projektu przez Sejm nie kończy procesu legislacyjnego. Ustawa będzie musiała przejść kolejne etapy, w tym prace w Senacie, a następnie trafić do podpisu prezydenta. Dopiero po zakończeniu tej procedury nowe przepisy będą mogły wejść w życie.
Jeśli ustawa zostanie ostatecznie przyjęta, patostreaming przestanie być wyłącznie problemem moderacji treści czy reakcji platform. W określonych przypadkach stanie się przestępstwem zagrożonym karą więzienia.
Czytaj także:


