Na pewno masz wokół siebie takie osoby, które jak coś powiedzą, to możesz na tym stawiać pieczątkę. Umawiają się na konkretny cel, zadanie, projekt i po prostu go robią. Nie zawsze idealnie, nie zawsze bez przeszkód, ale konsekwentnie doprowadzają sprawy do końca.
I są też inni. Deklaracje mają piękne: Tak, zrobię, Jasne, ogarnę, Od przyszłego miesiąca ruszam z tym tematem. Mijają tygodnie, potem miesiące, a w praktyce niewiele się zmienia. Dużo mówienia, mało konkretnego ruchu.
Różnica rzadko leży w talencie czy szczęściu. Bardzo często chodzi o poziom zaangażowania – jednej z kluczowych cech ludzi, którzy są psychicznie mocni i potrafią dowozić cele w biznesie i w życiu.
Co to w ogóle znaczy być zaangażowanym?
W największym skrócie: osoba zaangażowana to ktoś, kto deklaruje, że coś zrobi i faktycznie to robi. Bez jak się uda, zobaczymy, jak będzie mniej zamieszania.
Zaangażowanie to wytrwałość, cierpliwość, konsekwencja i determinacja w dążeniu do celu. To taka wewnętrzna decyzja: Skoro się zobowiązałem, to dowiozę, nawet jeśli po drodze pojawią się trudności, gorszy dzień, spadek motywacji czy komplikacje zewnętrzne.
W praktyce zaangażowanie ma dwa ważne wymiary. Pierwszy to koncentracja na celu – wiesz, dokąd zmierzasz, potrafisz nazwać swój cel i wyobrazić sobie moment, w którym go osiągasz. Drugi to skupienie na dokończeniu zadania, nie tylko zaczynasz, ale faktycznie doprowadzasz sprawy do końca.
Dopiero połączenie tych dwóch elementów daje realny efekt. Znasz na pewno osoby, które świetnie planują, ale wiecznie nie kończą. Albo takie, które non stop coś kończą… tylko że cele są mizerne i niewiele wnoszą. Zaangażowanie łączy jedno i drugie: jasno określony kierunek i systematyczną pracę.
Gdy cel napędza do działania
Spójrzmy najpierw na osoby, które mają bardzo silną orientację na cel. To ludzie, którzy potrafią jasno określić, czego chcą, sformułować to w konkretnych słowach, zwizualizować sobie efekt końcowy. Często stawiają sobie wysoko poprzeczkę i co ważne zazwyczaj udaje im się ją przeskoczyć.
Nowe zadania i wyzwania ich mobilizują. Duży projekt, ambitny plan, trudna zmiana to jest coś, co ich kręci. Potrafią podjąć zobowiązanie i konsekwentnie do niego wracać, nawet jeśli po drodze jest trudno. Z perspektywy firmy to często osoby, które ciągną kluczowe tematy.
Ta skrajność ma jednak też swoją ciemniejszą stronę. Jeśli widzi się wyłącznie cel, można bardzo łatwo przejechać po własnych zasobach: po zdrowiu, relacjach, energii. Czasem brakuje refleksji, czy dany cel nadal jest właściwy, czy jest spójny z tym, czego naprawdę chcesz w dłuższej perspektywie. Zaangażowanie nie ma oznaczać ślepego pędzenia na oślep, tylko mądre, konsekwentne skupienie.
Gdy cel paraliżuje zamiast inspirować
Na drugim biegunie są osoby, dla których sam fakt wyznaczenia dużego celu wywołuje napięcie. Zamiast myśli super, będzie wyzwanie, pojawia się onieśmielenie i stres. W głowie rodzą się pytania: A jeśli się nie uda?, A jeśli nie dam rady?, A jeśli się ośmieszę?.
Taki sposób myślenia sprawia, że cele zaczynają być odsuwane na później. Pojawiają się wymówki, ważniejsze sprawy, mnóstwo drobnych, niby pilnych zadań, które skutecznie odciągają uwagę od tego, co naprawdę istotne. Z zewnątrz wygląda to jak brak zaangażowania, ale w środku często leży lęk, przekonanie nie jestem wystarczający, to za duże jak na mnie.
Czasem ten auto–sabotaż jest świadomy (lepiej nie próbować, niż próbować i się nie uda), a czasem kompletnie nieuświadomiony. Efekt jest taki sam: cel zostaje na kartce, a życie toczy się po staremu.
Zdrowa równowaga zamiast perfekcji
Nie chodzi o to, żeby każdy stał się maszyną zadaniową, która dowozi wszystko bez mrugnięcia okiem. Chodzi o znalezienie równowagi między jasnym widzeniem celu a szacunkiem do własnych możliwości i aktualnej sytuacji.
Zdrowe zaangażowanie to taka postawa, w której potrafisz powiedzieć: Tak, tego chcę. Tak, zobowiązuję się. I tak, będę robić kroki naprzód, czasem mniejsze, czasem większe, ale nie zrezygnuję przy pierwszej górce.
Dobra wiadomość jest taka, że zaangażowanie można rozwijać. To nie jest cecha, z którą albo się rodzisz, albo nie. To bardziej mięsień, który wzmacniasz przez sposób, w jaki działasz na co dzień.
Jak wzmacniać własne zaangażowanie w praktyce
Pierwsza rzecz, która bardzo pomaga, to rozbijanie dużych celów na mniejsze, konkretnie opisane kroki. Wielka, mglista wizja chcę mieć ułożoną firmę brzmi ładnie, ale nie bardzo wiadomo, co z nią zrobić w poniedziałek o 9:00 rano. Co innego, jeśli definiujesz, że w tym miesiącu spisujesz kluczowe procesy, w kolejnym przekazujesz określone zadania zastępcy, a do końca roku ograniczasz swoją obecność w operacyjce o połowę.
Druga rzecz to skupienie na procesie, a nie wyłącznie na mecie. Jeśli codziennie patrzysz tylko na dystans, który jeszcze został, łatwo o frustrację. Warto świadomie zauważać każdy krok, który już zrobiłeś – kolejną rozmowę, ustaloną procedurę, wdrożoną zmianę. To nie jest szukanie pocieszenia, tylko uczciwe zauważanie postępu.
Trzeci element to praca z wyobraźnią. Pozytywna wizualizacja czyli wyobrażenie sobie siebie w momencie, gdy cel jest osiągnięty potrafi mocno podnieść motywację. Chodzi o zobaczenie szczegółów: jak wygląda Twój dzień, jak działa Twoja firma, jak się czujesz, gdy to, o co zabiegasz, staje się rzeczywistością. Mózg dużo chętniej angażuje się w coś, co jest konkretne i emocjonalnie atrakcyjne.
Czwarty obszar to nawyki. Zaangażowanie nie opiera się na zrywach motywacji, tylko na tym, co robisz regularnie. Możesz mieć gorszy dzień, ale jeśli masz stały rytm na przykład codziennie 30 minut pracy nad firmą, a nie tylko w firmie, cotygodniowy przegląd celów i wyników, bloki w kalendarzu na pracę w skupieniu to Twoje działania nie będą zależały wyłącznie od nastroju.
Piąty element to radzenie sobie ze stresem. Każdy większy cel będzie niósł ze sobą napięcie. Pytanie nie brzmi: jak zrobić, żeby nie było stresu?, tylko: Jak ja sobie radzę, kiedy ten stres się pojawia?. Dla jednych będzie to ruch, dla innych krótka przerwa, proste ćwiczenia oddechowe, rozmowa z kimś zaufanym. Chodzi o to, by nie zatrzymywać się przy pierwszym mocniejszym oporze.
Szósty obszar to ludzie wokół Ciebie. O wiele łatwiej jest utrzymać zaangażowanie, gdy nie idziesz sam. Gdy możesz z kimś podzielić się planem, opowiedzieć o postępach, powiedzieć głośno: To robię w tym kwartale. Wsparcie czy to w formie partnera w biznesie, mastermindu, mentora, czy po prostu osoby, która rozumie Twoje cele jest jednym z najważniejszych czynników podtrzymujących zaangażowanie.
I wreszcie siódmy element: stosunek do porażek. Osoby o wysokim zaangażowaniu nie są wolne od błędów. Różnica polega na tym, że traktują je jak materiał do nauki. Zamiast nie wyszło, czyli się nie nadaję, pojawia się pytanie: Co poszło nie tak, czego mnie to uczy i co zrobię inaczej następnym razem?. W ten sposób każde potknięcie dokłada Ci doświadczenia, zamiast odbierać wiarę w siebie.
Zaangażowanie jako inwestycja w siebie i firmę
Zaangażowanie nie jest ładnym hasłem z prezentacji motywacyjnej. To bardzo praktyczna cecha, która decyduje o tym, czy Twoje cele zostaną na papierze, czy staną się realnymi wynikami: ułożonym zespołem, lepszymi procesami, wyższymi zyskami, spokojniejszą głową.
To proces, który wymaga czasu, cierpliwości i systematyczności. Ale zwrot z tej inwestycji jest ogromny zarówno dla Twojego rozwoju osobistego, jak i dla wyników firmy.
Jeśli chcesz sprawdzić, na jakim poziomie jest Twoja odporność psychiczna i zaangażowanie, da się to zmierzyć specjalnym testem – jeśli potrzebujesz szczegółów, po prostu daj znać, podpowiem Ci, jak to zrobić i jak z tym później pracować.
___
Jeśli masz jakieś pytania lub chcesz popracować nad swoją firmą to śmiało napisz do mnie
lub zadzwoń: 535-397-439.



