TECHNOLOGIA · CYBERBEZPIECZEŃSTWO · BIZNES

Wszystkie kłopoty Apple’a

Regulatorzy w Unii Europejskiej wzięli stronę konsumentów i środowiska naturalnego. Przepisy prawa, które weszły w życie, wymuszają na producentach sprzętów elektronicznych stosowanie jednolitych ładowarek. To nie jedyne oznaki standaryzacji. Co na to Apple?

Unijne przepisy dotyczące jednolitych ładowarek weszły w życie 27 grudnia 2022 roku. Mali i średni producenci elektroniki mają obowiązek stosowania standardowego portu ładowania USB-C. Dzięki temu rozwiązaniu użytkownik będzie potrzebował wyłącznie jednej ładowarki do wszystkich posiadanych urządzeń. Rozwiązanie ma korzystnie wpłynąć na środowiska, a to ze względu na zmniejszenie w krajach UE liczby wyrzucanych elektrośmieci (szacuje się, że jest to ok. 11 tys. ton rocznie – 0,3 proc. odpadów w ogóle). Przedsiębiorcy mają dwa lata na zastosowanie się do regulacji. Oczy wszystkich zwrócone były na Apple, którzy przecież chwalili się, że ich produkty wyposażone są w innego rodzaju port – Lightning – przy okazji reklamując rozwiązanie jako lepsze.

Tworzenie powyższych rozwiązań zajęło 13 lat. Znacznie przyczynił się do tego lobbing przedstawicieli Apple, którzy zdaniem rynkowych analityków mają najwięcej stracić na zmianie. Zresztą Apple wyłamało się już w 2009 r., gdy producenci i Komisja Europejska przyjęli dobrowolne porozumienie w sprawie.

Zdaniem przedsiębiorstwa zastosowanie jednolitej ładowarki spowolni rozwój technologii ładowania sprzętów elektronicznych, a hegemonia USB-C sprawi, że oszczędności wyniosą ok. 13 mln EUR, ale możliwe zyski będące wynikiem innowacji oscylowałby w granicach 1,5 mld EUR. Komisja Europejska argumentuje, że firmom pozostawiono furtkę w przepisach w postaci możliwości zastosowania w urządzeniach więcej niż jednego portu ładowania. Złącze USB-C będzie jednak obowiązkowe.

Nowe prawo oznacza, że do grudnia 2024 r. objęte nim urządzenia będą musiały wprowadzić na unijnym rynku złącze do ładowania w wersji standaryzowanej. Dotyczy to smartfonów, czytników e-book, aparatów cyfrowych, zestawów słuchawkowych, przenośnych głośników oraz przenośnych konsol do gier. Przepisy dotkną również laptopów, ale w tym przypadku pierwsze modele korzystające z jednolitej ładowarki pojawią się na rynku w okolicy kwietnia 2026 r.

To jednak nie koniec problemów dla Apple’a. Firmy technologiczne mają czas do końca 2024 r., by dostosować się do postanowień unijnej ustawy o rynkach cyfrowych (DMA). Jeden z przepisów dotyczy tego, by użytkownicy urządzeń cyfrowych mogli instalować aplikacje z dowolnego źródła. Ma to uniemożliwić firmom blokowanie niektórych źródeł dystrybucji i metod płatności. Oznacza to, że posiadacze systemu iOS – będącego podstawowym oprogramowaniem dla iPhone’ów i MacBooków – będą mogli instalować programy np. ze sklepu Google’a. Jeśli Apple nie zastosuje się do prawa, firmę będzie można ukarać grzywną wynoszącą do 20 proc. rocznych globalnych przychodów.

Według najnowszych doniesień Apple już pracuje nad dostosowaniem iOS do ustawy o rynkach cyfrowych, ale eksperci z firmy alarmują, że uczyni to iPhone’y bardziej podatnymi na ataki hakerów, gdyż ich zdaniem aplikacje tworzone pod system operacyjny Android są bardziej podatne na cyberzagrożenia. Mariusz Politowicz z firmy Marken, dystrybutora rozwiązań Bitdefender, spekuluje, iż DMA zwiększy zapotrzebowanie użytkowników systemu iOS na aplikacje antywirusowe. Do tej pory posiadacze sprzętów Apple’a wychodzili z założenia, że są one bezpieczne.

Ciekawi fakt, jak na zareagują fani Apple’a, którzy do tej pory zachwali rozwiązania serwowane im przez firmę z Cupertino. Można było wręcz odnieść wrażenie, że traktowali je jako swego rodzaju elitaryzm, a kolejne pomysły Apple’a tworzyły coraz większe enklawy technologicznych rozwiązań.

Zresztą tąpnięcie jest coraz bardziej widoczne. Kurs akcji Apple w ciągu ubiegłego roku spadł o 20 proc., a firma wypadła z tworzonego przez portal Glassdoor zestawienia 100 najlepszych pracodawców na świecie. Analitycy Glassdoor – serwis zbiera anonimowe recenzje miejsc pracy i na ich podstawie dokonuje oceny – zauważają, że na najnowszej liście brak jest zarówno Apple’a, jak i Mety. Pracownicy przedsiębiorstwa należącego do Marka Zuckerberga najbardziej narzekają na konieczność korzystania w pracy z Metaverse, a podlegli Tima Cooka (szefa Apple’a) nie są zadowoleni z powrotu obowiązku pracy z biura. Wśród najlepszych pracodawców z branży technologicznej znajduje się Nvidia (miejsce 5), Google (miejsce 8), Microsoft (miejsce 13), Adobe (miejsce 14), AMD (miejsce 26) oraz Red Hat Software (miejsce 27).

Źródła:

  • Materiały prasowe Marken
  • android.com.pl
  • rp.pl
Michał Koch
Michał Koch
Dziennikarz i researcher. Tworzy teksty o najnowszych technologiach, 5G, cyberbezpieczeństwie i polskiej branży telekomunikacyjnej.

przeczytaj najnowszy numer isporfessional

Najnowsze