W mózgu Muska

152

Gdy poprzednim razem pisałem o Elonie Musku, na świecie szalała pandemia, a firma Starlink – chluba miliardera świadcząca usługi internetu satelitarnego – szykowała się do kolejnej ofensywy w podboju kosmosu. Później doszło do przetasowania, COVID-19 powoli zaczął ustępować, a kolejne kraje znosiły pandemiczne obostrzenia. Powracający do normalności świat został natomiast zszokowany przez Rosję, która zbrojnie napadła na Ukrainę. Najbogatszy człowiek świata wykorzystał możliwości Starlinka, by zapewnić obrońcom Ukrainy stabilny dostęp do internetu. Wkrótce potem ogłosił, że zamierza przejąć Twittera, płacąc niebagatelną kwotę 44 mld USD.

Elon Musk ujawnił, że 4 kwietnia 2022 roku zakupił niewielką część akcji Twittera za 2,64 mld USD. Już ten ruch sprawił, że na giełdzie doszło do wzrostu wartości tej platformy społecznościowej. Właścicielowi Tesli i SpaceX zaoferowano miejsce w zarządzie w ramach umowy, natomiast jeden z jej zapisów zabronił mu przejęcia kolejnych akcji. Magnat biznesowy zdecydował się nie dołączać do zarządu. W jego głowie już wtedy mógł kiełkować pewien pomysł.

To zresztą nie pierwszy raz, gdy losy Muska i Twittera się przecięły. Parę lat wcześniej miliarder zażartował, że powinien kupić całą firmę, natomiast każdy z jego twittów (tak nazywane są krótkie wpisy na tym portalu) ma ogromną moc opiniotwórczą i biznesową. Gdy Elon – prywatnie entuzjasta kryptowalut – napisał, że za pomocą Bitcoinów będzie można płacić za produkty Tesli, a Dogecoin to jedna z najlepszych wirtualnych walut, to ich wartość natychmiast się zwiększyła. Gdyby chciał, to mógłby za pomocą 280 znaków (limit obowiązujący na Twitterze) zniszczyć niejednego biznesowego konkurenta.

Możliwość oddziaływania na rynek to od zawsze największa zaleta i najgorsze przekleństwo medium społecznościowego z San Francisco. Właściciel SpaceX musiał zdawać sobie z tego sprawę od dawna, często wykorzystując social mediowe narzędzie do sztucznego pompowania własnych biznesów. Nic dziwnego, że gdy tylko zawiadomił o planie przejęcia firmy, to praktycznie wszystkie branże, od mediów po technologię, rozgrzały się do czerwoności. Aż do momentu, gdy Musk przekazał, że transakcja zostaje wstrzymana.

Wszelkie prace nad przejęciem zostały przerwane, gdyż pracujący dla biznesmena zespół składający się z prawników oraz researcherów zaczął analizować odsetek spamerów i fałszywych kont na platformie. Wątpliwości wzbudziło wyliczenie, że takich kont jest tam mniej niż 5 proc. (na 229 mln użytkowników generujących zyski). Musk zapowiedział – a co najśmieszniejsze zrobił to właśnie na Twitterze – że jego eksperci badają próbki po 100 osób, by zweryfikować rzeczywistą skalę fałszywych użytkowników. Przedstawiciele platformy nie odnieśli się do zastosowanej metodologii.

Akcje Twittera spadły natychmiast o 18 proc., a wielu specjalistów zarzuciło twórcy Tesli, że celowo gra na zwłokę i manipuluje rynkiem, by uzyskać korzystny dla siebie wynik (co de facto miało miejsce, gdyż wartość akcji Tesli wzrosła wtedy o prawie 7 proc.). Musk, który w wyniku przejęcia miałby pełnić funkcję tymczasowego dyrektora generalnego, musiałby zapłacić 1 mld USD opłaty za zerwanie umowy przedwstępnej.

Musk zapowiedział również, że jeśli dojdzie do transakcji, to zmieni się polityka blokowania treści. Zwalczani będą spamerzy, a naczelną zasadą ma być wolność słowa. „Permanentne blokady powinny być niezwykle rzadkie i zarezerwowane dla kont, które są botami lub kontami spamerów. Uważam, że zablokowanie Donalda Trumpa nie było słuszne” – tak biznesmen odniósł się do decyzji firmy z początku 2021 roku, kiedy to w wyniku zamieszek w amerykańskim Kapitolu, dożywotnio zbanowany został ustępujący prezydent USA. Wątpliwości budzi natomiast fakt, że jedynym decydującym o tym, czym jest wolność słowa, będzie wtedy sam Musk. Nie brakuje więc głosów krytycznych wobec tej możliwości.

Na początku maja Bill Gates ostrzegł, że nowy właściciel może „pogorszyć” Twittera. Gates powiedział, że nie jest transparentne, w jaki sposób Musk chce zmienić medium. Były szef Microsftu ma obawy, że zmiana będzie sprzyjała rozpowszechnianiu dezinformacji na platformach społecznościowych. Natomiast Susannah Streeter, starsza analityczka ds. inwestycji i rynków w Hargreaves Lansdown, zastanawia się, czy sprawa fałszywych kont jest rzeczywistym powodem wstrzymania dealu. „Cena 44 mld USD jest ogromna i może to być strategia, aby odzyskać kwotę, którą jest gotów zapłacić, aby przejąć przedsiębiorstwo” – przekazała w oświadczeniu.

Elon Musk jest postacią niecodzienną, raz budzi zachwyt, a raz kontrowersje. Jego dzieciństwo w RPA naznaczone jest przemocą domową ze strony ojca, a majątek to przede wszystkim aktywa cyfrowe. Zwolennicy porównują go do komiksowego Iron Mana. Musk śledzi newsy ze świata, a jego osoba pojawiła się nawet przy okazji piłkarskich rozgrywek w Polsce: zareagował na twitta współwłaściciela Wisły Kraków opublikowanego po spadku drużyny piłkarskiej z Ekstraklasy. Natomiast dzięki pomocy przekazanej Ukrainie pokazał, że zależy mu na walce ze złem. Jeśli miliarder ostatecznie dokończy zakup Twittera (a nadal nie jest to pewne), to błyskawicznie przekonamy się, czy będzie to dla firmy nowe otwarcie, czy też początek końca.

Źródło:

  • wirtualnemedia.pl
  • reuters.com
  • cnbc.com