TECHNOLOGIA · CYBERBEZPIECZEŃSTWO · BIZNES

W ciągu dekady zaczniemy żyć w świecie sensorycznym. O rozwoju Internetu Rzeczy i 5G

Czy w ciągu najbliższych dziesięciu lat dojdzie do internetowej rewolucji? Ericsson – jeden z największych dostawców usług i technologii sieciowych – przeprowadził badanie wśród konsumentów i zebrał ich przewidywania dotyczące cyfrowych trendów w nadchodzącej dekadzie. Sieć 5G niesie za sobą niesamowite możliwości, a jej wdrożenie jest konieczne, gdyż obecne standardy sieciowe zaczynały się zatykać. Specjaliści prognozują, że do 2025 roku, aż 76% całego ruchu w sieciach mobilnych to będą treści wideo. Konsumpcja będzie rosnąć, ale 5G pozwoli operatorom na obniżenie kosztów obsługi.

W 2020 r. przybyło abonentów domowego internetu w technologii radiowej. Niestety 5G jest jeszcze słabo rozwinięta, o mocno ograniczonym zasięgu i wysokiej cenie. Internet mobilny w dalszym ciągu nie jest konkurencją dla przewodowego dostępu do sieci. Wyczerpujące się pule gigabajtów, po których następuje wyraźne ograniczenie prędkości transferu, znacząco ograniczają korzystanie z internetowego kontentu. Wkrótce ma się to zmienić.

Michael Björn, szef agencji badawczej Ericsson Consumer & IndustryLab, to ojciec omawianego badania. Jego zdaniem w 2030 r. będziemy mieli do czynienia z “internetem sensorycznym”. Będziemy odbierać jeszcze więcej bodźców, przesyłać miliony gigabajtów danych oraz dążyć do maksymalnego uproszczenia każdej, nawet najmniejszej, czynności. Koniec smartfonów? Czemu nie! Nie jest to przecież najwygodniejsza forma użytkowa. Na ratunek przyjdą np. HoloLens – inteligentne okulary, które będą skanowały nasze otoczenie wyświetlając przydatne informacje. Zakupy, marketing, rozrywka, a także transport zmienią się całkowicie. W ciągu dekady!

Przyjrzyjmy się zatem pomysłom, które przedstawili konsumenci w badaniu Ericssona. Oczekują, że technologia będzie bardziej elastyczna, usprawni domowe zadania i wspomoże podejmowanie lepszych decyzji. Krótko mówiąc, chcemy przerzucić na kogoś część swoich problemów. Zebrane dane ukazały, że nie tylko pragmatyka nam w głowie. Ankietowani wyobrażają sobie powstanie autonomicznych programów ułatwiających prowadzenie budżetów domowych i wyjaśniających jak inwestować (80%), botów społecznościowych (78%), kombinezonów podtrzymujących postawę ciała (76%), “guardian angels” (75%), czyli strażników prywatności pomagających oszukać monitoring i elektroniczne szpiegowanie, a także urządzeń do wytłumiania dźwięków (by pracować w domu bez problemów), baddie botów (boty, które można wytrenować do włamań i ataków na określone osoby), programów kreujących sieciowy kontent i “gońców łączności” – inteligentnych lokalizatorów sygnału.

Niezawodność nowego standardu i niska latencja sieci 5G będzie kluczem do rozwoju robotyki, w tym pojazdów autonomicznych. Słyszymy o nich już od jakiegoś czasu, pomysł wyśmiewał m.in. znany dziennikarz motoryzacyjny Jeremy Clarkson, ale pewnego dnia stanie się to faktem. Portal infineon.com przewiduje, iż w ciągu najbliższej dekady prawie wszystkie pojazdy staną się częścią Internetu Rzeczy. Następstwem tego będzie debata dotycząca autonomizacji i moralnych konsekwencji: czy autonomiczny samochód powinien ratować kierowcę, pasażerów czy osoby trzecie? Zostawmy jednak te rozważania na osobny temat.

Na pierwszy plan wysunie się inteligentna komunikacja pomiędzy urządzeniami IoT. Ma to nastąpić w skali globalnej. Nie sądzę, abyśmy przez to zbliżyli się do apokaliptycznej przyszłości rodem z Terminatora, w której to złowrogi Skynet wybiera cele do zlikwidowania, ale już podnoszą się głosy, że powinniśmy ograniczyć tempo rozwoju cyfryzacji. Za rozwojem stoją niewyobrażalne pieniądze inwestowane przez firmy high tech (z Teslą i SpaceX Elona Muska na czele), więc wdrażanie usprawnień technologicznych nie jest kwestią “czy” a “kiedy”.

Ekolodzy przestrzegają, że Internet Rzeczy i 5G doprowadzą do znacznego wzrostu zużycia energii. To alarmujący fakt, szczególnie ze względu na zmiany klimatyczne i kurczące się zasoby Ziemi. Sektor informatyczno-komunikacyjny wytwarza 1,4% światowej transmisji CO2 (nie jest to przerażający wynik), ale oferuje możliwość redukcji tejże emisji w innych sektorach gospodarki (energetyka, przemysł, transport) aż o 15%. Istotne jest, aby nowy standard został wprowadzony w sposób niezagrażający środowisku naturalnemu – przy 3G i 4G drastycznie zwiększyliśmy zużycie energii. Powinna też o tym pamiętać Komisja Europejska, która oczekuje, iż kraje członkowskie UE pokryją swoje terytoria 5G do 2025 r.

Badanie przeprowadzono na grupie 50 mln respondentów z 15 największych miast na świecie. Można zatem powiedzieć, że to bardzo reprezentatywna grupa odbiorców technologii. Warto jednak zadać pytanie: co z mieszkańcami małych miejscowości lub wsi? Doprowadzi nas to jednak do smutnego wniosku, że będą musieli poczekać na dedykowane rozwiązania. Sądzę jednak, że Internet Rzeczy ma im dużo do zaoferowania. Jeśli nowoczesna technologia ułatwia pracę bankierów, policji, urzędników, a nawet kucharzy, to zdecydowanie odnajdzie się w pracy rolników i hodowców. Być może, to właśnie cyfryzacja tych rejonów będzie najważniejszym trendem. Oczywiście najpierw musimy pozbyć się cyfrowego wykluczenia i białych plam dostępu do internetu. To największe wyzwanie.

Źródła:

Michał Koch
Michał Koch
Dziennikarz i researcher. Tworzy teksty o najnowszych technologiach, 5G, cyberbezpieczeństwie i polskiej branży telekomunikacyjnej.

przeczytaj najnowszy numer isporfessional

Najnowsze