TECHNOLOGIA · CYBERBEZPIECZEŃSTWO · BIZNES

Telewizje z małych miast, gmin i osiedli, czyli czwarta władza w rękach małych i średnich operatorów telekomunikacyjnych

W Polsce działa około 190 koncesjonowanych lokalnych stacji telewizyjnych nadających własny program. Część z nich prowadzonych jest przez małych i średnich operatorów telekomunikacyjnych, czyli firmy, które świadczą usługi dostarczania internetu, telewizji i telefonii stacjonarnej. Media te działają na rynku od dekad, choć ich właścicielom najczęściej się to ekonomicznie nie opłaca.

Można postawić tezę, że funkcjonowanie tak wielu lokalnych stacji telewizyjnych jest niedocenianym fenomenem i zjawiskiem wyjątkowym w skali Europy. Nadawcy tacy, jak Bart-Sat (Bartoszyce), Ret-Sat (Łódź), TTM (Wejherowo), Pro-MOK (Pabianice), Proart (Ostrów Wielkopolski), TvMalbork, czy Truso.TV (Elbląg) emitują program w różnych technologiach. Najczęściej jednak służy temu lokalna sieć internetowa (aż 152 telewizje działają w sieciach kablowych).

Wielu z tych nadawców działa na rynku od lat 90. XX w., kiedy to program lokalny dopełniał najbardziej popularną ofertę, czyli retransmisję kanałów zagranicznych telewizji satelitarnej.

– Byliśmy jedną z pierwszych telewizji lokalnych na rynku – mówi Jerzy Nowicki ze Stowarzyszenia Telewizja Kablowa Bart-Sat. – Rozpoczynaliśmy działalność jako dostawcy telewizji kablowej i internetu, ale od razu zdecydowaliśmy się też emitować program lokalny adresowany do mieszkańców naszego powiatu. Robimy to już od ponad 30 lat.

Podstawę emitowanego 24 godziny na dobę programu Bart-Satu, podobnie w przypadku wielu podobnych stacji, stanowią lokalne programy informacyjne, transmisje sesji rady miasta, mszy świętych, a także zapisy lokalnych wydarzeń kulturalnych.

– Nasz program jest oczywiście nadawany w pętli. Produkujemy tygodniowo jedynie około pięciu godzin nowych programów – wyjaśnia Jerzy Nowicki. – Od pewnego czasu wprowadziliśmy też na stałe do naszej ramówki powtórki z archiwum z lat 90. ubiegłego wieku. Mieszkańcy wracają do nich z ogromnym sentymentem.

Jerzy Nowicki, Bart-Sat

Blisko ludzi

– Wśród nadawców programów lokalnych i osiedlowych dominują jednoosobowe firmy oraz spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, z których część jest lokalnymi dostawcami internetu. Wśród innych form działalności nadawców znajdziemy też stowarzyszenia, spółdzielnie mieszkaniowe, samorządy i ośrodki kultury – wylicza Juliusz Marek, prezes Stowarzyszenia Polskie Telewizje Lokalne i Regionalne, założyciel Telewizji Elbląskiej, której następczynią prawną stała się kilka lat temu Truso.TV.

Siłą lokalnych programów od początku była integracja społeczności, a także interwencje w sprawach, którymi nie byłyby zainteresowane ogólnopolskie media.

– Nasza telewizja od początku funkcjonowała w regionie, gdzie media lokalne były silne i walczyły o zainteresowanie odbiorców. Południowa Wielkopolska była i jest wyjątkowa pod tym względem – stwierdza Anna Kobielska-Okrój, prezeska Zarządu Telewizji Proart z Ostrowa Wielkopolskiego. – Odpowiada to także na społeczne zapotrzebowanie. Ludzie po prostu szukają tu lokalnych informacji. Telewizja Proart od lat angażuje się też w życie lokalnej społeczności wychodząc poza swój informacyjny charakter. Od wielu lat jest organizatorem akcji pomocowej przed Świętami Bożego Narodzenia pod hasłem „Niech wszyscy mają Święta”, a także akcji poboru krwi „Oddaj krew z kablówką”.

Akcja Telewizji Proart Oddaj krew z kablówką”

Wiele z nich wspiera też Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, często w postaci transmisji lokalnych koncertów i imprez.

– Z WOŚP gramy już ponad 30 lat, od drugiego finału – wspomina Jerzy Nowicki. – Początkowo współorganizowaliśmy nawet plenerowy koncert. Obecnie wspieramy to wydarzenie transmisją telewizyjną, a w dniu finału na antenie naszej lokalnej telewizji kablowej prowadzona jest licytacja gadżetów zebranych przez wolontariuszy. W dużej części są to vouchery fundowane przez lokalne firmy. Licytacje trwają do późna, rekordowo nawet do trzeciej nad ranem. Zbieramy przy tym całkiem poważne sumy. 

Siła interwencji

W programach lokalnych bywają też poruszane tematy bliskie życiu mieszkańców, takie jak choćby ceny warzyw z lokalnego rynku, czy oferta miejskich i osiedlowych instytucji kultury. Warto też wspomnieć czas pandemii, gdy to właśnie za pośrednictwem takich stacji  mieszkańcy zdobywali informacje o najbliższych punktach pobierania wymazów lub szczepień.

Osoby zarządzające lokalnymi stacjami telewizyjnymi wielokrotnie podkreślają, że w ich mediach po prostu nie ma miejsca na niesprawdzone informacje. Odbiorcy sami mogą przecież sprawdzić czy ulice są odśnieżone, dziura w drodze załatana, ławka postawiona, a elewacja odnowiona.

– Wychodzimy z założenia, że naszą misją jest: informować, ale nie oceniać – podkreśla Jerzy Nowicki. – Mam jednak poczucie, że to dzięki nam niemal każdy mieszkaniec powiatu bartoszyckiego wie co się dzieje, zna swoich radnych i widzi pracę, którą wykonał samorząd. Staramy się też na bieżąco reagować na sygnały od mieszkańców. Zna nas Urząd Gminy, Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, Policja i Straż Miejska.

Lokalnym dziennikarzom z Bartoszyc i innych miejscowości nieraz zdarzyło się interweniować w sprawach zgłaszanych przez mieszkańców.

– Doszliśmy do tego, że niektóre problemy, które poruszamy w rozmowach z przedstawicielami administracji samorządowej i policji, dotyczące na przykład pomocy bezdomnym, czy złego traktowania zwierząt, zostają rozwiązane zanim zdążymy zmontować i wyemitować materiał – przyznaje Jerzy Nowicki.

Bezpośrednia znajomość realiów społeczności, w której funkcjonują i ugruntowane latami praktyki wyczulenie na bieżące sprawy lokalnych społeczności stanowi o sile lokalnych mediów.

wyczulenie na bieżące sprawy lokalnych społeczności stanowi o sile lokalnych mediów

– Jesteśmy najbardziej wiarygodnym źródłem informacji dla mieszkańców Południowej Wielkopolski. Po pierwsze dlatego, że widz sam może zweryfikować te informacje, a po drugie działamy w granicach określonych przez prawo, co nie jest tak oczywiste w przypadku mediów internetowych – twierdzi Anna Kobielska-Okrój.

Na planie Telewizji Proart
Na planie Telewizji Proart

Zapis czasów

TvMalbork, która udowodniła, że druga dekada XXI wieku to wciąż dobry czas na powstanie lokalnych stacji telewizyjnych.

– Pomysł na założenie telewizji pojawił się po naszej przeprowadzce do tego miasta – mówi Piotr Wąsowicz, członek zarządu spółki Malborskie Światłowody. – Szukaliśmy pomysłu na biznes, a nie chciałem kopiować już istniejących przedsięwzięć. Nie było tu lokalnej telewizji, więc postanowiliśmy stworzyć ją od podstaw. Od tego zaczęliśmy.

TvMalbork narodziła się w 2011 roku i wraz ze spółką Malborskie Światłowody zmieniła technologiczny i medialny krajobraz miasta.

– Aktywnie tworzymy i publikujemy materiały wideo dotyczące regionu. Przyglądamy się działaniom lokalnej władzy i staramy się dostarczać mieszkańcom rzetelnych informacji – podkreśla Magdalena Wąsowicz z TvMalbork. – Najważniejsze jest jednak dokumentowanie życia mieszkańców naszego miasta i okolic. Telewizja to medium, które zatrzymuje ludzi w kadrze, chroni ich historie przed zapomnieniem. Pokazujemy codzienne życie, pasje, osiągnięcia oraz wspólne inicjatywy lokalnej społeczności. Zależy nam, aby każdy mógł poczuć, że jego historia ma znaczenie i zostaje uwieczniona dla przyszłych pokoleń.

Aspekt ten jest coraz częściej zauważany także przez instytucje państwowe oraz twórców filmów, którzy chcą rzetelnie odwzorować minioną epokę.

W ubiegłym roku obchodziliśmy 30-lecie naszej działalności – mówi Anna Kobielska-Okrój. – Telewizja Proart funkcjonowała przez ten czas bez żadnej przerwy. W związku z tym zgromadzone materiały stanowią ogromną bazę wiedzy, są bezcenną dokumentacją minionych lat i przemian jakie zaszły w Południowej Wielkopolsce. Czując na sobie odpowiedzialność za ten wyjątkowy zbiór podjęliśmy rozmowy w Archiwum Państwowym w Kaliszu. Chcemy by nasze zasoby wsparły bazę Archiwum i były zabezpieczone i skatalogowane przez instytucje państwową.

zgromadzone PRZEZ TELEWZIJE LOKALNE materiały są bezcenną dokumentacją minionych lat i przemian

O digitalizację takich archiwów na szerszą skalę, podkreślając ich wartość dla kultury narodowej, zabiega także Stowarzyszenie Polskich Telewizji Lokalnych i Regionalnych.

– Telewizja dokumentuje życie mieszkańców, ich inicjatywy i historie, zatrzymując je w kadrze i chroniąc przed zapomnieniem – podkreśla Magdalena Wąsowicz.

Gminne imperia medialne

Dzieje się tak na ogromną skalę, pomimo tego, że redakcje lokalnych telewizji z zasady nie są duże. Zazwyczaj pracuje w nich kilka do kilkunastu osób, mocno zaangażowanych w życie miasta i regionu. Dla wielu z nich to po prostu misja.

W zasadzie jesteśmy dwuosobowym zespołem – wyznaje Piotr Wąsowicz –ale współpracujemy z ogromną liczbą lokalnych informatorów. Dzięki nim codziennie dociera do nas ogromna ilość informacji z regionu. Z czasem TvMalbork stała się też częścią lokalnej grupy medialnej TVRegionalna24, która obejmuje portale internetowe informujące o życiu kilku miejscowości z regionu. Nasze strony odwiedza około dwóch milionów użytkowników miesięcznie, a w mediach społecznościowych mamy około stu tysięcy obserwatorów. To dla nas naprawdę duży sukces.

Także inni nadawcy lokalni często nie poprzestają na jednym medium.

– Oprócz lokalnego programu telewizyjnego jesteśmy także właścicielami stacji Radio Bartoszyce 90.90 FM. Oba media cieszą się dużą rozpoznawalnością w regionie – nadmienia Jerzy Nowicki.

Liczba posiadających koncesję i aktywnie działających telewizji różni się. Obok prezentujemy dane przekazane przez Stowarzyszenie Polskie Telewizje Lokalne i Regionalne.

Rachunek na minusie

Rozpoznawalność lokalnych stacji telewizyjnych oraz radiowych nie przekłada się niestety na ich budżety. Stosunkowo niskie koszty utrzymania mają jedynie regionalne portale internetowe, które tylko od czasu do czasu publikują materiały wideo, nie zatrudniając przy tym dużej ekipy dziennikarzy i operatorów.

– Krajowy Instytut Mediów działający przy Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji już kilka lat temu zwrócił uwagę na oglądalność lokalnych telewizji. Z przeprowadzonych badań wynikało, że ich łączna widownia sięga 4,5 mln osób – wskazuje Juliusz Marek. – Jest to jednak rynek bardzo rozproszony, a w reklamie panuje centralizacja. Duże firmy, takie jak chociażby sieci handlowe, korzystają z pośrednictwa domów mediowych zapewniających reklamę w stacjach ogólnopolskich.

Stowarzyszenie Polskie Telewizje Lokalne i Regionalne wspiera apele środowiska o finansowanie lokalnych mediów, przynajmniej w zakresie, w jakim realnie wypełniają misję publiczną.

– Nasz zespół liczy obecnie 19 osób na umowie o pracę plus dwie współpracujące, a stworzenie budżetu poza naszym operatorem telekomunikacyjnym, którym jest firma PROMAX, graniczyłoby z cudem – przyznaje Anna Kobielska-Okrój. – I tak mam poczucie, że nasi dziennikarze i operatorzy, będący wszechstronnymi specjalistami, wynagradzani są poniżej swoich kwalifikacji. Na więcej jednak po prostu nie możemy sobie pozwolić.

Stałe koszty prowadzenia takiej działalności to nie tylko ludzie, ale też budynek studio, regularne inwestycja w sprzęt i oprogramowanie komputerów montażowych oraz opłacanie koncesji. Nic też dziwnego, że w czasie pandemii miało miejsce załamanie budżetów wielu lokalnych telewizji.

Doszło wówczas do szeregu przekształceń własnościowych a kilkanaście podmiotów zniknęło z rynku.

– Był to dla nas bardzo ciężki okres – przyznaje Anna Kobielska-Okrój. – Reklamodawcy wycofywali się jeden po drugim. Nie dziwiło mnie to. Zdawałam sobie sprawę z tego, że wszyscy znaleźliśmy się w bardzo trudnej do przewidzenia rzeczywistości. Z drugiej strony wiedziałam, że muszę zrobić wszystko by zapewnić ludziom ciągłość zatrudnienia i wynagrodzenia.

W praktyce tylko nieliczne małe, internetowe telewizje są dziś w stanie utrzymać się samodzielnie.

 Nasz model biznesowy opiera się na samofinansowaniu – mówi Magdalena Wąsowicz. –Głównymi klientami są reklamodawcy lokalni, ale realizujemy też zlecenia zewnętrzne dla instytucji publicznych, w tym lokalnych urzędów. Nie traktujemy jednak telewizji wyłącznie jako narzędzia zysku. Zależy nam na budowaniu wizerunku miasta, wspieraniu społeczności i kreowaniu trwałego wpływu. Łączymy różne funkcje: informacyjną, społeczną i biznesową. Wierzę, że profesjonalna telewizja może równocześnie zarabiać i pozostawiać trwały ślad w lokalnej historii.

Wszechstronni

Praca w lokalnej telewizji nie jest łatwa. Łączy się nie tylko z bieżącym zaangażowaniem w sprawy miasta, osiedla lub gminy, ale też z konkretnymi umiejętnościami. Dziennikarze często są tu jednocześnie prezenterami, prowadzą programy na żywo, tworzą news, reportaże, a nierzadko nawet kręcą i  montują własne materiały. 

Warto też wspomnieć, że debiut w lokalnej stacji telewizyjnej jest dla wielu młodych dziennikarzy trampoliną do dalszej kariery.

– Aktywnie prowadzimy staże i praktyki dziennikarskie, dzięki którym młodzi ludzie mogą zdobywać doświadczenie, rozwijać umiejętności, oswajać się w pracy z kamerą – mówi Jerzy Nowicki. – Z przyjemnością obserwujemy też ich późniejsze sukcesy. Jedna z naszych bartoszyckich dziennikarek przeszła następnie do TVP Olszyn, inna ukończyła studia aktorskie.

Wartość dodana

Warto na koniec zaznaczyć, że małe i średnie firny telekomunikacyjne to wciąż głównie biznes. Wszystkie wskazane wyżej pozytywne społeczne aspekty działalności lokalnych telewizji nie zrównoważyłyby ekonomicznej straty, gdyby nie pewien istotny element układanki. Własna, lokalna telewizja jest ogromną wartością dodaną.

– Oferta większości dostawców internetu jest podobna. Darmowy kanał telewizji lokalnej wyróżnia nas na tym tle. Rozpoznawalność Bart-satu w praktyce przekłada się więc na wysoki poziom penetracji rynku, przekraczający obecnie 60 proc. – podkreśla Jerzy Nowicki.

NADAWANIE telewizji lokalnej wyróżnia OPERTAORÓW, A Rozpoznawalność przekłada się więc na wysoki poziom penetracji rynku

Nie zmienia to jednak odczucia, że sprawiedliwe byłoby także by do lokalnych stacji telewizyjnych trafiała przynajmniej część wpłat z abonamentu radiowo-telewizyjnego i budżetowych dotacji kierowanych do telewizji państwowej.

– Jesteśmy polskimi firmami, opieramy się na lokalnym kapitale, tworzymy niezależne, wiarygodne dziennikarstwo, wykonujemy misję publiczną. Może wreszcie administracja rządowa dostrzeże w tym wartość – postuluje Anna Kobielska-Okrój.

Czytaj także:

Marek Nowak
Marek Nowak
Redaktor naczelny ISPortal, wcześniej związany między innymi z miesięcznikiem Mobile Internet. Artykuły dotyczące nowych technologii publikował także w portalu Trojmiasto.pl. Po godzinach tworzy opowiadania science-fiction, które ukazały się m.in. w Nowej Fantastyce, Epei, Młodym Techniku.

przeczytaj najnowszy numer isporfessional

Najnowsze