Rafał Trzaskowski ofiarą deepfake

38
Trzaskowski
20200517203614_P33A9107 | Platforma Obywatelska RP | Flickr

Jak bardzo technologia, która ma pomagać ludziom, potrafi pomagać ludzi oszukiwać, przekonał się Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy. Rozmawiał w cztery oczy z merem Kijowa Witalijem Kliczką, który okazał się nie być tym, za kogo się podawał. A chociaż Trzaskowski wielokrotnie wcześniej widział Kliczkę i rozmawiał z nim na żywo, to jednak dał się nabrać.

Na początku czerwca Rafał Trzaskowski odbył wideorozmowę z merem Kijowa Witalijem Kliczką. Odbyła się ona za pośrednictwem internetu. Ale nietypowy jej przebieg wzbudził czujność prezydenta Warszawy, dlatego po jej zakończeniu  skontaktowano się z władzami Kijowa.

W czasie, w którym rzekomy Kliczko rozmawiał z Trzaskowskim, prawdziwy Kliczko nie prowadził żadnej rozmowy. I chociaż w jej trakcie nie poruszano wrażliwych kwestii, to postanowiono działać. Warszawski ratusz powiadomił o sprawie Wydział do walki z cyberprzestępczością Komendy Stołecznej Policji  oraz AmbasadęUkrainy.

Okazuje się, że Rafał Trzaskowski nie był jednym, a jednym z pierwszych europejskich włodarzy, który odbyli fałszywą rozmowę z Witalijem Kliczką. Podobna sytuacja spotkała włodarzy Budapesztu, Wiednia, Berlina i Madrytu.

W każdym przypadku sytuacja wyglądała podobnie. Zaproszenie do wideopołączenia przysyłane było z oficjalnego adresu kijowskiego urzędu miasta.

Teraz stołeczny ratusz zorganizuje wideospotkanie wszystkich oszukanych merów z prawdziwym Witalijem Kliczką

Jak to się stało, że Rafał Trzaskowski i inni włodarze dali  się nabrać, chociaż znali wcześniej swojego rozmówcę. Wszystko przez deepfake. Jest to technika obróbki obrazu ludzkich twarzy z wykorzystaniem technik sztucznej inteligencji. Dzięki temu postać pojawiająca się na ekranie jest realistyczna i wygląda  jak ktoś, za kogo się podaje. Tak było i w tym przypadku.

Ale to przecież nie jedyna technologia i nie jedyny sposób, który wykorzystują cyberoszuści. Dlatego warto mieć świadomość tego, jakie cyberzagrożenia mogą pochodzić z sieci.

Nadal groźny jest phishing, chociaż na jego temat wiele zostało już napisane.  Jednak hakerzy rozwijają swoje umiejętności i potrafią w kampaniach phishingowych wykorzystywać chociażby wizerunek banku, który znamy i do którego mamy zaufanie.

W mediach społecznościowych pojawiają się kradzieże tożsamości, które mogą być poważnym problemem  i prowadzić do wyłudzania pieniędzy firmowanego naszą twarzą i nazwiskiem.

Hakerzy wykorzystują nawet portal profesjonalny jakim jest LinkedIn, by pod pozorem oferowania pracy zdobyć dane ofiar lub zainstalować złośliwe oprogramowanie na ich komputerach.

Wszystkie cyberzagrożenia analizuje i opisuje CERT Polska. Można zapoznać się  przygotowanym dzięki temu raportem, by podnieść swoją wiedzę na temat metod stosowanych przez hakerów.

Źródło: wiadomosci.radiozet.pl