Przycięcie korony drzewa jako stan wyższej konieczności

620
Paweł Giersz z kancelarii KTW.Legal Płonka Medaj Sobota Radcowie Prawni
Paweł Giersz z kancelarii KTW.Legal Płonka Medaj Sobota Radcowie Prawni

Kontynuując temat gałęzi i drzew zagrażających sieciom telekomunikacyjnym warto zauważyć, że nie zawsze ochrona infrastruktury napowietrznej wymaga usunięcia drzew lub krzewów. Czasem wystarczy je przyciąć, a w niektórych przypadkach jest to wręcz niezbędne.

– Przepisy ustawy o ochronie przyrody nie wymagają specjalnego zezwolenia na samo przycięcie drzewa, jednakże, co do zasady, prace w obrębie korony drzewa nie mogą prowadzić do usunięcia gałęzi w wymiarze przekraczającym 30 proc. korony, która rozwinęła się w całym okresie rozwoju drzewa – mówi mecenas Paweł Giersz z kancelarii KTW.Legal Płonka Medaj Sobota Radcowie Prawni.

Od tej zasady są jednak wyjątki. Więcej niż 30% korony można usunąć gdy prace te mają na celu:

1) usunięcie gałęzi obumarłych lub nadłamanych;

2) utrzymywanie uformowanego kształtu korony drzewa;

3) wykonanie specjalistycznego zabiegu w celu przywróceniu statyki drzewa.

Co do zasady jednak usunięcie gałęzi w wymiarze przekraczającym 30 proc. korony, która rozwinęła się w całym okresie rozwoju drzewa, stanowi uszkodzenie drzewa, a w wymiarze przekraczającym 50 proc. korony, kwalifikowane jest jako zniszczenie drzewa. Uszkodzenie lub zniszczenie drzewa stanowi również podstawę do naliczenia administracyjnej kary pieniężnej.

Nie wymierza się jednak kary w przypadku uszkodzenia, usunięcia albo zniszczenia drzewa lub krzewu w okolicznościach uzasadnionych stanem wyższej konieczności (art. 89 ust. 7 ustawy o ochronie przyrody).

Definicja „stanu wyższej konieczności”

Ustawodawca nie zdefiniował wprawdzie na gruncie tej ustawy pojęcia „stan wyższej konieczności”, można tu jednak przyjąć pewne założenia wynikające z innych ustaw.

– Wydaje się, że zakresowi zastosowania tego pojęcia na gruncie ustawy o ochronie przyrody najbliżej do kodeksu karnego, w którym pojęcie „stan wyższej konieczności” został normatywnie zdefiniowany – wyjaśnia mecenas Paweł Giersz. – Zgodnie z treścią art. 26 kodeksu karnego „nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia wartość niższą od dobra ratowanego”.

W orzecznictwie przyjmuje się też, iż stan wyższej konieczności to „zaistnienie nagłej, niespodziewanej, niedającej się przewidzieć sytuacji, w której zniszczenie drzew jest jedyną możliwością usunięcia lub odwrócenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego zdrowiu i życiu czy też mieniu. Dodatkowo należy uwzględnić zasadę subsydiarności, zgodnie z którą nie było możliwe uniknięcie niebezpieczeństwa jak tylko przez poświęcenie jakiegoś innego dobra. Dobro poświęcone zaś przedstawia wartość niższą od ratowanego” (por. wyr. WSA w Gliwicach z 13.01.2021 r., II SA/GI 1084/20).

Stan wyżej konieczności musi więc wynikać z obiektywnego stanu rzeczy, a nie subiektywnego przeświadczenia (odczucia) podmiotu, który się na ten stan powołuje. Dlatego też, w odniesieniu do drzew i krzewów stan wyższej konieczności najczęściej będzie wynikał ze zjawisk związanych z aktywnością sił przyrody. Tytułem przykładu wskazać można drzewo powalone przez piorun czy też wiatr, stwarzające zagrożenie nie tylko dla mienia (w tym także sieci telekomunikacyjnej należącej do operatorów), lecz także dla zdrowia i życia człowieka. Możemy mieć także do czynienia z potrzebą usunięcia drzewa lub krzewu w trakcie przeprowadzania akcji ratowniczej.

W tym miejscu należy jeszcze dopowiedzieć kto będzie musiał uzasadnić, że zaistniał stan wyższej konieczności. Według naszego eksperta takiego uzasadnienia dokonuje podmiot, który się na to powołuje, chociaż należy pamiętać, że w postępowaniu administracyjnym organ prowadzący postępowanie również zobowiązany jest do należytego wyjaśnienia sprawy.

Pokrycie szkód właściciela nieruchomości

Oprócz kwestii związanych z ochroną środowiska w przypadku przycięcia korony drzewa należy uwzględnić również aspekty cywilnoprawne. Właściciel sieci telekomunikacyjnej, który chce dokonać takiego przycięcia, musi zwykle wejść na teren nieruchomości, na której znajduje się drzewo. Z reguły nieruchomość ta będzie stanowiła własność osoby trzeciej i bardzo często będzie tak, że możliwość wejścia na teren nieruchomości będzie uzależniona od tego czy jej właściciel wpuści na nią właściciela infrastruktury, czyli kabli. Następnie pracownik operatora musi dokonać przycięcia drzewa, które w tej sytuacji również nie stanowi jego własności.

– W pierwszej kolejności właściciel urządzeń powinien zwrócić się do właściciela nieruchomości z prośbą o wyrażenie zgody na wejście i przycięcie gałęzi z uwagi na to, że stanowią one zagrożenie dla jego urządzeń, chyba że na rzecz właściciela urządzeń została uprzednio ustanowiona odpowiednia służebność, której zakres obejmuje dokonanie powyższych czynności – stwierdza mecenas Paweł Giersz. – Uważam jednak, że w tym wypadku mógłby znaleźć zastosowanie art. 142 k.c., z którego wynika, że właściciel nie może się sprzeciwić użyciu a nawet uszkodzeniu lub zniszczeniu rzeczy przez inną osobę, jeżeli to jest konieczne do odwrócenia niebezpieczeństwa grożącego bezpośrednio dobrom osobistym tej osoby lub osoby trzeciej. Może jednak żądać naprawienia wynikłej stąd szkody.

Powyższe reguły stosuje się także w razie niebezpieczeństwa grożącego dobrom majątkowym, chyba że grożąca szkoda jest oczywiście i niewspółmiernie mniejsza aniżeli uszczerbek, który mógłby ponieść właściciel wskutek użycia, uszkodzenia lub zniszczenia rzeczy. Przy zaistnieniu powyższych przesłanek, właściciel urządzeń miałby zatem możliwość skutecznego żądania od właściciela nieruchomości, aby ten wpuścił go na teren swojej nieruchomości (zezwolił na jej użycie) i umożliwił przycięcie gałęzi, jednakże właściciel urządzeń musi liczyć się z obowiązkiem naprawienia szkody poniesionej przez właściciela nieruchomości.

O gałęziach zagrażających sieciom telekomunikacyjnym pisaliśmy też tutaj.