Jeśli przez ostatnią dekadę w polskiej debacie technologicznej coś zmieniało się powoli, to narracja o internecie jako „usłudze dodatkowej”. Dziś nie ma już wątpliwości: dostęp do szybkiego, stabilnego internetu stacjonarnego stał się elementem infrastruktury krytycznej państwa. Jest podstawą funkcjonowania rynku pracy, edukacji, administracji publicznej, ochrony zdrowia, a coraz częściej także warunkiem rozwoju lokalnych społeczności i biznesu. Raport Polska w zasięgu stacjonarnego dostępu do internetu – IV kwartał 2025 nie jest więc jedynie zestawieniem tabel i statystyk. To dokument, który w liczbach pokazuje, gdzie naprawdę jesteśmy jako państwo cyfrowe.
Na koniec 2025 roku w Polsce funkcjonuje ponad 9,24 mln punktów adresowych. W zasięgu stacjonarnego internetu szerokopasmowego znajduje się niespełna 7,91 mln z nich, co daje około 85,5 proc. pokrycia kraju. Z perspektywy ostatnich dziesięciu lat to wynik, który robi wrażenie. Jeszcze na początku poprzedniej dekady rozmowa o powszechnym dostępie do szybkiego internetu była w wielu regionach czysto teoretyczna. Dziś problem nie polega już na tym, czy internet jest, lecz jaki jest i gdzie wciąż go brakuje.
Bo mimo wyraźnego postępu, ponad 1,34 mln punktów adresowych pozostaje poza zasięgiem sieci. Co więcej, aż 2,15 mln lokalizacji wciąż kwalifikuje się jako białe plamy NGA, czyli miejsca, w których nie ma dostępu do internetu o przepustowości co najmniej 100 Mb/s. To liczby, które jasno pokazują, że cyfrowe wykluczenie nie jest pojęciem historycznym, lecz realnym problemem, dotykającym konkretnych mieszkańców i konkretne gminy.
Geografia zasięgu wciąż odzwierciedla klasyczny podział Polski. Największą liczbą punktów adresowych w zasięgu mogą pochwalić się województwa o dużych aglomeracjach i rozwiniętym rynku operatorskim: mazowieckie, śląskie, wielkopolskie czy małopolskie. Z kolei regiony o rozproszonej zabudowie, mniejszej gęstości zaludnienia i trudniejszych warunkach inwestycyjnych nadal wymagają intensywnej interwencji, zarówno ze strony operatorów, jak i państwa. To właśnie tam statystyki najszybciej zamieniają się w społeczne konsekwencje: ograniczony dostęp do e-usług, mniejsze szanse edukacyjne czy barierę dla lokalnej przedsiębiorczości.
Struktura technologiczna sieci
Jednym z najmocniejszych sygnałów płynących z raportu jest struktura technologiczna sieci. Ponad 74 proc. wszystkich zasięgów realizowanych jest w technologii światłowodowej. To przełom, który jeszcze kilka lat temu wydawał się trudny do osiągnięcia na skalę ogólnokrajową. Co istotne, światłowód dominuje nie tylko na papierze. W segmencie rzeczywistych, detalicznych zasięgów odpowiada za blisko dwie trzecie punktów adresowych. Oznacza to, że coraz częściej mówimy nie o potencjalnej dostępności, lecz o realnej możliwości podłączenia użytkownika końcowego.
Równolegle wciąż istotną rolę odgrywają inne technologie. Sieci miedziane, zarówno parowe, jak i współosiowe, nadal obsługują znaczącą część rynku, podobnie jak dostęp radiowy FWA, szczególnie w obszarach trudnych inwestycyjnie. To pokazuje, że polski rynek nie jest jednorodny technologicznie i że w praktyce transformacja odbywa się etapami, często z wykorzystaniem infrastruktury przejściowej.
Na szczególną uwagę zasługuje analiza przepustowości. Ponad połowa punktów adresowych w zasięgu znajduje się dziś w obszarze prędkości rzędu 1 Gb/s. Jeszcze dekadę temu takie wartości funkcjonowały głównie w materiałach marketingowych największych operatorów. Dziś stają się standardem, a dodatkowo rośnie liczba lokalizacji objętych ofertami 2 Gb/s i wyższymi. To dowód na to, że inwestycje realizowane w ostatnich latach były projektowane z myślą o skalowalności, a nie wyłącznie o spełnieniu minimalnych wymogów programów pomocowych.
Za tym wszystkim stoi niezwykle rozdrobniony, ale aktywny rynek operatorski. W Polsce działa 1752 przedsiębiorców świadczących usługi stacjonarnego dostępu do internetu. Zdecydowana większość z nich to podmioty detaliczne, często lokalne, funkcjonujące na poziomie jednej lub kilku gmin. To właśnie ta grupa w dużej mierze odpowiada za realną dostępność usług poza największymi miastami. Dane raportowe po raz kolejny potwierdzają, że bez lokalnych operatorów żadna strategia powszechnego dostępu do internetu nie ma szans powodzenia.
Moment przejściowy, ale inwestycje są ważne
Rok 2025 pokazuje też wyraźnie, jak istotne są inwestycje planowane i realizowane równolegle w dwóch strumieniach: komercyjnym i publicznym. Operatorzy zgłosili plany inwestycyjne obejmujące ponad 1,62 mln punktów adresowych finansowanych ze środków własnych. To sygnał, że rynek wciąż widzi potencjał wzrostu, szczególnie w regionach o stabilnym popycie i przewidywalnym otoczeniu regulacyjnym. Jednocześnie niemal 927 tys. punktów adresowych zostało objętych planami inwestycji finansowanych ze środków publicznych, głównie w ramach Krajowego Planu Odbudowy oraz Funduszy Europejskich na Rozwój Cyfrowy.
Skala tych programów nie ma precedensu. Ponad 2 mld euro przeznaczone na rozwój sieci szerokopasmowych to największy impuls inwestycyjny w historii polskiej telekomunikacji stacjonarnej. Co równie ważne, środki te są kierowane wyłącznie na technologie zapewniające długoterminową użyteczność i możliwość dalszego zwiększania przepustowości. W praktyce oznacza to światłowód jako dominujący kierunek rozwoju.
Nie sposób jednak mówić o skuteczności inwestycji bez uwzględnienia roli samorządów. Raport wyraźnie pokazuje, że tam, gdzie jednostki samorządu terytorialnego traktują internet jako element lokalnej infrastruktury rozwojowej, proces inwestycyjny przebiega szybciej i sprawniej. Sprawne wydawanie decyzji, racjonalna polityka opłat za zajęcie pasa drogowego, rzetelna identyfikacja pustostanów i aktywna komunikacja z mieszkańcami przekładają się bezpośrednio na tempo budowy sieci i efektywność wykorzystania środków publicznych.
IV kwartał 2025 roku można uznać za moment przejściowy. Z jednej strony widać ogromny skok jakościowy i ilościowy, z drugiej – coraz wyraźniej rysuje się granica między Polską dobrze podłączoną a tą, która wciąż czeka na realne włączenie cyfrowe. Najbliższe lata pokażą, czy środki z KPO i FERC zostaną wykorzystane w sposób, który nie tylko poprawi statystyki, ale rzeczywiście zamknie temat białych plam. Bo dopiero wtedy będzie można powiedzieć, że internet w Polsce stał się usługą powszechną nie tylko z nazwy, lecz także z codziennego doświadczenia mieszkańców.
Cały raport dostępny POLSKA W ZASIĘGU STACJONARNEGO DOSTĘPU DO INTERNETU tutaj.



