TECHNOLOGIA · CYBERBEZPIECZEŃSTWO · BIZNES

Operatorzy telekomunikacyjni wobec żywiołów

Wichury, burze, gradobicia i powodzie, które zaskakują mieszkańców wielu polskich miast, miasteczek i wsi, bywają niebezpieczne także dla sieci telekomunikacyjnych. Pomimo obserwowanego nasilenia nagłych zjawisk pogodowych, mali i średni operatorzy mają jednak mniej związanych z nimi awarii niż kilkanaście lat wcześniej. Na horyzoncie widać jednak rosnące niebezpieczeństwo.

– W czasach gdy naszą sieć budowaliśmy używając głównie miedzianych kabli, obawialiśmy się praktycznie każdej burzy – wspomina Łukasz Hamerski, właściciel gdyńskiej firmy M@xnet. – Uderzenie pioruna w wieżowiec mogło zniszczyć praktycznie cały sprzęt użytkowników. Pamiętam wyceny szkód przedstawianych ubezpieczycielom rzędu 15 tysięcy złotych, a także wspaniałą mobilizację naszego zespołu techników, gdy Gdynię nawiedziły dwie potężne burze z rzędu. Ledwo usunęliśmy skutki pierwszej, otrzymaliśmy kolejne zgłoszenia poważnych awarii.

Kable światłowodowe są zdecydowanie mniej podatne na przepięcia (awarii mogą ulec jedynie switche), a producenci sprzętu powszechnie stosują dziś odgromniki i moduły filtrujące ładunki, przez co sieci stały się praktycznie odporne na wyładowania atmosferyczne. Zagrożenia dla sieci występują dziś jednak w innych miejscach. 

Katastroficzna codzienność

W raporcie przygotowanym przez Polską Izbę Ubezpieczeń oraz firmę Deloitte wykazano, że pośród naszych najważniejszych obaw, na dziewiątym i dziesiątym miejscu, wskazujemy ocieplenie klimatu oraz silne wiatry i huragany. Lęki te częściej występują u mieszkańców wsi i mniejszych miast, dla których może to oznaczać poważne straty, awarie i problemy z dostępem do mediów. Można to także w łatwy sposób przełożyć na doświadczenia operatorów telekomunikacyjnych. 

– Działamy na na Podlasiu, a duża część naszej sieci przechodzi po słupach wysokiego napięcia, stojących w polu – mówi Konrad Baranowski, właściciel firmy KoBa. – Ze względu na śnieżyce i problemy związane z oblodzeniem kabli, co oczywiście powodowało ich zrywanie, podjęliśmy jednak strategiczną decyzję o budowie sieci hybrydowej. Większość kabli prowadzimy pod ziemią i tylko “ostatnia mila” łącząca nas z klientem, prowadzona jest “napowietrznie”.

Jak się okazało w praktyce, przeprowadzenie odpowiedniej i bezpiecznej sieci napowietrznej, wymaga też dobrania odpowiedniej wytrzymałości kabla.

– Oczywiście kable nie mogą być zbyt słabe, bo wówczas łatwo się zrywają, ale też nie mogą być zbyt mocne – podkreśla Konrad Baranowski. –  Doszliśmy do tego wniosku, gdy podczas jednej z wichur konar drzewa spadł na nasze kable, a te pociągnęły za sobą sąsiednie słupy. Podobna sytuacja miała miejsce gdy w słup z naszymi kablami uderzyła ciężarówka.

Warto przy tym podkreślić, że sam wiatr praktycznie nie jest w stanie uszkodzić kabli ani powalić słupów służących jako podpora sieci napowietrznej. Robią to gałęzie i konary powalanych drzew. 

Czego można uniknąć

– Łamiące się drzewa wielokrotnie niszczyły nasze sieci, ale biorąc pod uwagę koszt i czas budowy, a także konkurencję i obecne marże, nie możemy pozwolić sobie na poprowadzenie całej sieci pod ziemią – przyznaje Monika Kosińska, prezes spółki Kolnet. – Wielokrotnie też jesteśmy w stanie dostrzec z wyprzedzeniem sytuacje, w których jakieś drzewo zagraża kablom. Dużo w tym przypadku zależy jednak od chęci współpracy ze strony zakładów energetycznych, do których należy infrastruktura sieciowa i które mają też odpowiednie uprawnienia, na przykład do przycinania drzew stojących na prywatnych posesjach.

W rozmowach z operatorami na temat zabezpieczenia sieci przed nagłymi zjawiskami pogodowymi, obok stwierdzenia “jak możesz to zakop kabel”, przewija się także konkluzja, że bardzo często jest to po prostu nieopłacalne.

– Koszt zakopania kabla w terenie miejskim silnie zurbanizowanym razem z kosztami odtworzenia terenu może osiągnąć w praktyce nawet kilkaset złotych za metr – mówi Kamil Kurek, prezes zarządu K3 Telecom. – To się po prostu nie opłaca. Także w terenach wiejskich koszt zakopania kabli jest kilka razy większy niż poprowadzenia ich na podbudowie słupowej. Barierą staje się czas zwrotu inwestycji, który w większości przypadków wynosi wówczas więcej niż 10 lat. Dochodzą do tego problemy administracyjne. Otrzymanie odpowiednich pozwoleń i zgód właścicieli terenu może przecież trwać latami. Zdarza się też, że wykonanie kanalizacji teletechnicznej i położenie kabla ziemnego nie jest możliwe ze względu na niemożność uzyskania zgody właścicieli terenu lub nieuregulowanego statusu prawnego nieruchomości.

Oczekiwania klientów, konkurencja i niskie marże wymuszają budowę sieci szybko i tanio. Nikt nie przejmował się dotąd tym, że są one gorzej zabezpieczone przed żywiołami. Odporność infrastruktury na nagłe zjawiska pogodowe nie była dotąd także czynnikiem uwzględnionym w programach operujących funduszami unijnymi. Najnowsze badania i codzienne doświadczenia operatów wskazują jednak, że powinno się to zmienić, zanim jeszcze bardziej zmieni się klimat.

PRZECZYTAJ NAJNOWSZY NUMER isprofessional

Najnowsze

Nowy, uniwersalny kabel kanalizacyjny w xbest.pl

OPTIX Saver LSZH ZW-NOTKtsdDb UNMC301 to zewnętrzno-wewnętrzny kabel, będący uzupełnieniem rodziny wielotubowych, magistralnych światłowodów...

Czy Apple na Let Unfastened zaprezentuje funkcję edycji zdjęć opartą na AI?

Apple ma pracować nad funkcją edycji zdjęć, która wykorzystuje sztuczną inteligencję. Możliwe, że zaprezentuje...

Centrum Przetwarzania Danych Grupy MiŚOT – stan prac

Mijają dwa lata od rozpoczęcia budowy nowoczesnego Centrum Przetwarzania Danych Grupy MiŚOT. Powstaje ono...

mObywatel 2.0 także dla przedsiębiorców

Prowadzenie małej firmy to wielkie wyzwanie. Dotyczy to jednoosobowej działalności gospodarczej, ale też trochę...