Lokalnych dostawców usług internetowych z jednej strony bardzo wiele łączy, z drugiej strony jednak działają w bardzo różnych warunkach. Specyfika funkcjonowania M@xnetu z Gdyni to technologiczne konkurowanie z największymi graczami na rynku telekomunikacyjnym.
Najlepiej zapamiętanym w naszej redakcji tekstem dotyczącym firmy M@xnet, był wywiad przygotowany zaraz po awarii prądu, która dotknęła tysiące klientów Vectry, a z której wyszliście obronną ręką, choć siedziby macie niemal po sąsiedzku, a wasze sieci po części się pokrywają. Przypomnijmy – jak się to udało?
Łukasz Hamerski: Poza w pełni sprawnym systemem podtrzymującym zasilanie posiadamy własny agregat oraz zabezpieczone drugie podłączenie do sieci Energi, do innej stacji transformatorowej. W przypadku awarii jesteśmy gotowi podtrzymywać zasilanie z własnego źródła i w razie potrzeby przełączyć się na tę drugą stację. Problemy z dostawą prądu wystąpiły wówczas również u nas, były jednak dużo mniejsze. Gdy doszło do chwilowych zaników zasilania nasze systemy UPS szybko zareagowały. Dodam też, że regularnie dokonujemy też upgreadu urządzeń i dziś jesteśmy przygotowani także na poważniejsze awarie. Wszystko musi działać niezawodnie.

Ostatnia związana z M@xnetem informacja, którą publikowaliśmy pochodzi zaś z tego roku i dotyczy rozbudowy sieci światłowodowej. Tu również spotkała was ciekawa przygoda.
Łukasz Hamerski: To prawda. Najpierw dowiedzieliśmy się, że nie wygraliśmy konkursu i nie otrzymamy dofinansowania, a następnie, że inna firma podpisała już umowę na nasz obszar. Po kilku dniach przeczytaliśmy jednak na stronie CPPC, że w podanej informacji był błąd. Wraz z kancelarią prawną śledziliśmy wszystko bardzo uważnie i gdy tylko pojawił w naszej skrzynce ePUAP mail, że to jednak my możemy podpisać umowę, zareagowaliśmy. Dopełnienie formalności zajęło tylko kilka dni.
Jakich pieniędzy dotyczył ów błąd CPPC?
Łukasz Hamerski: Przyznane nam dofinansowanie to 6 524 100,00 zł, a obszary obejmują łącznie 1416 punktów adresowych.
Termin wykonania prac zapewne nie uległ przez to zmianie. Zdążycie?
Łukasz Hamerski: Czasu do sierpnia 2026 r. jest oczywiście coraz mniej i liczy się każdy tydzień, ale idziemy do przodu. Zaraz po podpisaniu umowy z CPPC umówiliśmy się na spotkanie z przedstawicielami władz Gdyni, które sprzyjają projektowi. Pogoda jest dobra, mamy też zespół pracowników, z którym jesteśmy w stanie zbudować i rozliczyć wszystko na czas.
Budujecie sieć doziemną, czy może wieszacie też kable na słupach energetycznych?
Łukasz Hamerski: Doziemną. Pewnym utrudnieniem jest w związku z tym, że budowa obejmuje w znacznej części teren miejski. Ułatwieniem zaś to, że mamy już właściwie cały szkielet i w wielu miejscach będziemy tylko dogęszczać sieć. Są miejsca, gdzie dobudować musimy zaledwie po kilkaset metrów. Kable napowietrzne w Gdyni zaś po prostu się nie sprawdzają.
Dlaczego?
Łukasz Hamerski: Ze względu na silne wiatry i sztormy znad Bałtyku.
Rozmawiałem wcześniej z kilkoma operatorami, którzy krytycznie wypowiadają się o dofinansowaniach na budowę sieci. Zniechęca ich między innymi biurokracja związana z rozliczeniami. Ponadto interwencja państwowa ma zakłócać konkurencję i naturalny rozwój sieci. Jak na to patrzysz?
Łukasz Hamerski: Rozumiem ten punkt widzenia, ale w naszej sytuacji było to bardzo potrzebne. Działamy na rynku, gdzie duzi operatorzy telekomunikacyjni bardzo szybko wprowadzają najnowsze rozwiązania technologiczne. Musimy za tym nadążać, a czasem wręcz wyprzedzać konkurencję. W tym celu dużo inwestujemy. Obecnie, przykładowo, na szeroką skalę wprowadzamy do użytku urządzenia XGS-PON o szybkości przesyłu 8 Gb/s. Nasz budżet nie pozwalałby na dużą równoległą rozbudowę sieci światłowodowej.
Budowa nowej sieci w krótkim czasie to z pewnością wyzwanie dla zespołu. Masz w związku z tym jakiś szczególny sposób na motywację pracowników?
Łukasz Hamerski: Wskazałbym tu ludzkie podejście i długoletnie budowanie relacji. W tej chwili w M@xnecie pracuje ponad 30 osób, a niektórzy są z nami od początku, czyli ponad 20 lat. Co za tym idzie, doskonale znają sieć i rozumieją oczekiwania, jakie stoją przed firmą. Poza tym przeprowadziliśmy wewnętrzne konsultacje, mamy dobrze opracowane procedury, a księgowość przećwiczyła sprawozdawczość podczas wcześniejszego rozliczania pożyczki szerokopasmowej. Skorzystaliśmy z niej na potrzeby podłączenia rozwijającej się dzielnicy Chwarzno-Wiczlino. Zrozumieliśmy potrzebę i celowość tworzenia odpowiedniej dokumentacji i przekonaliśmy się też, że CPPC nie jest potworem. Był to więc bardzo dobry trening, po którym możemy przystąpić do większego wyzwania, a ponieważ apetyt rośnie w miarę jedzenia, przymierzamy się już także do pozyskania dofinansowania z czwartego konkursu KPO.

Poruszaliśmy niedawno na łamach ISPortalu kwestię kompetencji w zakresie zarządzania firmą. Wielu lokalnych operatorów prowadzi je siłą naturalnej charyzmy, ucząc się biznesu na błędach, często popełniając przy tym kolejne, na przykład ulegając pokusie mikrozarządzania. Jak jest w przypadku M@xnetu?
Łukasz Hamerski: Sposób zarządzania „na małą firmę” przestał się sprawdzać na poziomie 20 zatrudnionych osób. Nauczyłem się wtedy, że trzeba część kompetencji przekazać niżej, wyznaczyć kierowników i menadżerów projektów. W zasadzie kopiowałem przy tym rozwiązania podpatrzone gdzie indziej. Takie, które dobrze działały w praktyce. Wsparłem je także serią szkoleń dla zespołu. Kolejnym etapem były spotkania usprawniające wewnętrzny przepływ informacji. Co do zasady jednak najczęściej po prostu podglądam inne firmy, rozmawiam ze znajomymi i wdrażam to, co najlepsze.
Zapewne do rozmów tych dochodzi między innymi na Zjazdach MiŚOT, gdzie regularnie się widujemy. Co dają takie spotkania?
Łukasz Hamerski: Na zjazdach i konferencjach oczyszczam umysł, ale też wyciągam ze spotkań konkretną wiedzę i nowe pomysły. Kilkukrotnie spotkania takie dały mi przysłowiowego kopa do działania, zdarzyło mi się też wrócić z gotowym rozwiązaniem problemu technologicznego, z którym borykałem się wcześniej przez kilka miesięcy. Wystarczyła krótka rozmowa, w której ktoś podzielił się ze mną specjalistyczną wiedzą. W tym środowisku to działa. W bezpośrednich kuluarowych rozmowach dużo też załatwiamy, a kontakt handlowy z osobami, które poznałeś osobiście naturalnie przechodzi na inny poziom.

Z jakich produktów Grupy MiŚOT korzystacie?
Łukasz Hamerski: Z węzła wymiany ruchu, podłączaliśmy szkoły w ramach projektu MdO, mamy wykupioną wizytówkę Lokalnych, obsługę naszych klientów wspiera też TeleCentrum.
KameleonTV?
Łukasz Hamerski: W zakresie telewizji i telefonii korzystamy z oferty Jambox. Sprawdza się i nie myślę o jej zmianie.
Polski Internet Rzeczy i bramki LoRaWAN?
Łukasz Hamerski: Mamy je zainstalowane, ale nie rozwijamy jeszcze żadnych usług. Brakuje tu chyba gotowego rozwiązania, które dałoby się monetyzować, a ponieważ naszym priorytetem jest rozbudowa sieci światłowodowej, brakuje czasu by rozwijać to we własnym zakresie.
Jakie, według ciebie, działania powinna w najbliższym czasie podjęć Grupa MiŚOT?
Łukasz Hamerski: Przydałaby nam się większa siła przebicia, na przykład w postaci regularnej ogólnopolskiej reklamy. Po naszych klientach widać, że ludzie przeprowadzają się między miastami i szeroko rozpoznawalna, wspólna marka lokalnych, alternatywnych operatorów telekomunikacyjnych, byłaby bardzo pomocna, by ich przyciągnąć.
Jesteście też widoczni jako firma, której nie jest obca społeczna odpowiedzialność biznesu, macie certyfikat TeleOdpowiedzialnych. Jakie akcje wspieracie?
Łukasz Hamerski: Angażujemy się we wsparcie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a także w dzielnicowe festyny. Wspieramy młodych piłkarzy, schronisko dla zwierząt, jesteśmy też zaangażowani w inicjatywę Szlachetna Paczka. Komercyjnie zaangażowaliśmy się także w inicjatywę zainstalowania monitoringu w dzielnicach, w których działamy. Robimy to wspólnie ze spółdzielniami i administracją osiedli, przyczyniając się do poprawy lokalnego bezpieczeństwa. Każdą prośbę ze strony policji o udostępnienie zapisów traktujemy przy tym bardzo poważnie, by aktywnie pomagać w ustaleniu sprawców kradzieży i aktów wandalizmu.

Czym jest dla was lokalność?
Łukasz Hamerski: Naszym największym atutem. Myślę, że to właśnie dzięki niej mamy tak zgrany, doświadczony i lojalny zespół. To ludzie, którzy wiedzą, że tworzą konkretną wartość dla miasta, w który żyją – z jednej strony usługę dobrej jakości, a z drugiej płacąc tu podatki. Z nimi każde wyzwanie jest do przeskoczenia. Dzięki nim jesteśmy, działamy i możemy być poważną konkurencją dla dużych firm telekomunikacyjnych.
Czytaj także:
Nie boimy się konkurencji – rozmowa z Piotrem Wąsowiczem (Malborskie Światłowody) – ISPortal