Nowa regulacja stawek FTR

353

Z początkiem lipca zmienione zostaną w Polsce stawki za zakańczanie połączeń telefonicznych w sieciach stacjonarnych. Moment ten był odwlekany od 2010 roku zarówno przez rynek telekomunikacyjny, jak i przez wszystkich kolejnych prezesów UKE. Zmiany opłacalne są dla operatorów sieci mobilnych, zaś małych stacjonarnych operatorów telekomunikacyjnych stawiają w bardzo trudnej sytuacji finansowej.

W grudniu 2020 roku Komisja Europejska wydała rozporządzenie w zakresie pobieranych hurtowo opłat za zakańczanie połączeń w sieciach stacjonarnych i mobilnych na terenie całej Unii. Regulacja ta praktycznie wywraca do góry nogami system obecnych rozliczeń międzyoperatorskich w Polsce, w istocie jednak nie była dla nikogo zaskoczeniem. Już od początku 2007 roku prowadzono przecież prace regulacyjne nad stopniowym obniżaniem stawek MTR oraz FTR czyli Fixed Termination Rate –  stawki za zakończenie połączeń w sieciach stacjonarnych. Na przełomie lat 2013-2014 ustalono maksymalne stawki MTR na poziomie 4,29 gr za minutę połączenia i maksymalne stawki FTR dla operatorów alternatywnych na poziomie 2,73 gr za minutę połączenia (odpowiednik stawki FTR w sieci Orange Polska SA w okresie taryfikacyjnym O1 dla zakończeń połączeń telefonicznych w strefie numeracyjnej). Regulacje te utrzymały się przez kolejne lata i doprowadziły do osiągnięcia wszystkich zakładanych w zaleceniu Komisji celów regulacyjnych bez potrzeby dalszego obniżenia tych stawek.

Specyfika polskiego rynku

Nowe, wchodzące w życie 1 lipca stawki FTR uregulowane zostały na poziomie 0,07 eurocenta za minutę połączenia z harmonogramem zejścia do tej stawki do 1 stycznia 2022 roku. Dla stawek MTR ma to być poziom 0,2 eurocenta za minutę połączenia z harmonogramem zejścia do tego poziomu do 2023 roku. Uwagę zwraca przy tym znaczna asymetria stawek FTR/MTR sięgająca docelowo prawie 300%, a w roku 2021 nawet 600%. Warto też podkreślić, że nowe zasady mają dotyczyć tylko połączeń telefonicznych inicjowanych w Europejskim Obszarze Gospodarczym. 

– Regulacja zaczyna obowiązywać we wszystkich krajach Unii Europejskiej, jednak to w Polsce mamy najniższe w tym gronie opłaty za połączenia telefoniczne, a także najwyższy wskaźnik konkurencji wśród przedsiębiorców telekomunikacyjnych świadczących usługi telefoniczne – zaznacza Tomasz Bukowski z Kancelarii Prawnej Media. – Bardzo szeroko stosujemy przy tym oferty „no limit”, co wbrew pozorom wcale nie jest w Europie powszechne. 

W Polsce działa też ogromna liczba operatorów lokalnych sieci stacjonarnych, którzy więcej połączeń zakańczają w swoich sieciach, niż wysyłają ruchu do sieci innych operatorów. Dla tych operatorów nowa regulacja oznacza realne straty, których nie będą w stanie pokryć inaczej jak podniesieniem cen detalicznych. W konsekwencji oznacza to, że mali stacjonarni operatorzy telekomunikacyjni już niebawem mogą wpaść w poważne tarapaty finansowe.  

– Ten biznes po prostu przestanie się opłacać, a firmy telekomunikacyjne z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, które żyły głównie z telefonii stacjonarnej zostaną wycięte z rynku – przewiduje Marcin Kuczera, wiceprezes zarządu spółki Leon.

– Jestem przekonamy, że obniżka stawek FTR jest całkowicie niedostosowana do polskiego rynku  – podkreśla Tomasz Bukowski z Kancelarii Prawnej Media. – Nie zrealizuje też żadnych z oficjalnie zakładanych celów (poza ujednoliceniem rynku unijnego) i spowoduje znaczące szkody finansowe.

Kto zatonie?

Nowa regulacja realizowana jest w imię dobra abonentów i dbałości o ich portfele. Usługi telekomunikacyjne mają być dzięki temu tańsze i bardziej powszechne. Zdaniem przedsiębiorców może się to jednak okazać zupełnie nietrafioną  metodą.

– Co się stanie gdy upadną mali i średni operatorzy a władzę nad rynkiem przejmą monopoliści? – zastanawia się Krzysztof Dzięgielewski ze spółki LoVo. – Czy dopiero wówczas urzędnicy zapłaczą za konkurencyjnością? Statystyki w Polsce dla telefonii stacjonarnej w technologii TDM pokazują wprawdzie, że nie jest to usługa rozwojowa, z drugiej jednak strony technologia VoIP oparta na numeracji stacjonarnej mocno się rozwija w biznesie, administracji, a nawet na rynku detalicznym. Do rozwoju potrzebne są jednak środki finansowe, które pochodzące z marży, a także z rozliczeń międzyoperatorskich. 

Największe straty poniosą operatorzy sieci stacjonarnych w rozliczeniach z operatorami sieci mobilnych. Obecnie asymetria tych rozliczeń wynosi ok 64% (przeciętna stawka FTR stanowi 64% stawki MTR). Unijna regulacja spowoduje wzrost tej asymetrii do poziomu 600% w roku 2021 i 300% w roku 2023. Obecnie operatorzy stacjonarni wysokie koszty zakańczania swoich połączeń w sieciach mobilnych rekompensowali niewiele niższymi przychodami z ruchu zakańczanego w swoich sieciach. Po unijnej regulacji operatorzy stacjonarni będą znacznie więcej płacili operatorom mobilnym niż sami będą zarabiać na ruchu przychodzącym z sieci mobilnych.

– Zmiany są znaczne i z pewnością wielu operatorów już teraz szuka rozwiązań w postaci zwiększenia cen abonamentów lub optymalizacji kosztów – mówi Marcin Kuczera. – W naszym przypadku podwyższenie stawek FTR zbiegło się z obniżeniem stawek za korzystanie ze słupów energetycznych do podwieszeń kabli światłowodowych, co się w zasadzie bilansuje, ale zdaję sobie sprawę, że jesteśmy pod tym względem w wyjątkowej sytuacji. Siedzimy więc w bezpiecznej szalupie i patrzymy jak Titanic tonie.

Nadchodzą zmiany

Każdy z operatorów musi więc wypracować własny model funkcjonowania w nowych warunkach biznesowych. 

– Najbardziej oczywistym i uprawnionym działaniem wydaje się w tej sytuacji podniesienie abonamentów – stwierdza Krzysztof Dzięgielewski. – Czy to jednak zostanie zaakceptowane przez abonentów? Istnieje jeszcze opcja całkowitego wyłączenia usług głosowych i poinformowanie klientów, że w wyniku zmian legislacyjnych i ingerencji urzędników w biznes operator zmuszony został do przerwania świadczenia usług głosowych. Taki model też wydaje się być w pełni uprawniony.

W systemie złożonych zależności biznesowych zmieni się także dużo więcej niż same stawki FTR. Pomiędzy operatorami najczęściej zawarte są przecież umowy komercyjne obejmujące dużo więcej. Zmiana stawek wymagać będzie zmian tych umów, co oznacza falę wypowiedzeń i renegocjacji porozumień biznesowych. Decydenci zupełnie nie przejmują się szczegółami tych umów, ani wzajemnymi uwarunkowaniami biznesowymi operatorów. Przypominają dziecko, które chcąc wymienić jeden klocek domina w szeregu, burzą całą misterną układankę. Negocjowanie nowych warunków będzie więc dla operatorów ogromnym kłopotem.

Kwestia tranzytu

Większość lokalnych operatorów sieci stacjonarnych nie ma możliwości technicznej lub ekonomicznej przyłączyć się do sieci największego polskiego operatora sieci stacjonarnej Orange Polska SA. W tej sytuacji korzystają z pośrednictwa średnich lub dużych operatorów krajowych, tak zwanych integratorów usług telefonicznych. Ci integratorzy, oprócz własnych usług telefonicznych, świadczą na rzecz operatorów lokalnych usługi tranzytu połączeń przychodzących i wychodzących, a przede wszystkim zapewniają operatorom lokalnym wymianę ruchu telefonicznego z Orange Polska SA. 

– Wielu integratorów nie ma umów z Orange Polska SA na świadczenie usług tranzytu połączeń w swoich sieciach – zauważa Tomasz Bukowski. – Kierowanie ruchu telefonicznego z sieci Orange Polska SA do abonentów operatorów lokalnych często odbywało się dzięki fikcyjnemu użyczeniu integratorom usług telefonicznych numeracji abonenckiej operatorów lokalnych. W ten sposób integrator przyjmuje ruch z sieci Orange Polska SA jako zakańczane teoretycznie w jego sieci, podczas gdy faktycznie tranzytuje go do docelowej sieci operatora lokalnego. 

Z tego jednak powodu integrator usług telefonicznych nie miał prawa pobierać od Orange Polska SA opłat za tę usługę tranzytową. W efekcie tego opłata tranzytowa jest płacona przez operatora lokalnego ze stawki za zakończenie połączenia w jego sieci. Ta możliwość ulegnie znacznemu ograniczeniu po wprowadzeniu nowych rozwiązań i stawek FTR, które będą… niższe niż komercyjne opłaty tranzytowe.

– Już teraz operatorzy zgłaszają się do UKE z wnioskami aby specjaliści i prawnicy od usług telekomunikacyjnych wypowiedzieli się i rozstrzygnęli jak postępować w kwestiach spornych, a w szczególności jak należy realizować rozliczenia międzyoperatorskie. Skoro wdraża się dziesięciokrotną obniżkę stawek za zakańczanie połączeń, to także czas najwyższy przywołać do porządku wiodącego operatora aby zaczął płacić operatorom tranzytującym za połączenia z sieci Orange do innych sieci telekomunikacyjnych – postuluje Krzysztof Dzięgielewski.