KSC może podnieść ceny w telekomunikacji o kilkanaście procent

179

Przedsiębiorcy rynku telekomunikacyjnego, prawnicy i eksperci mają obawy w związku z nowelizacją ustawy o cyberbezpieczeństwie. Nie została ona poddana konsultacjom społecznym, a wprowadza wiele zmian. Przede wszystkim możliwość wykluczenia dostawców sprzętu i usług ICT spoza UKE i NATO. To może oznaczać konieczność wymiany sprzętu i koszty na poziomie miliardów złotych. Co finalnie odczują klienci, na których zostaną przerzucone te koszty.

– Prace nad ustawą o cyberbezpieczeństwie trwają od prawie dwóch lat. W tej chwili mamy do czynienia już z siódmą wersją tego projektu. Zgłoszono do tej pory 750 poprawek i praktycznie – oprócz tej początkowej wersji – nie było żadnych konsultacji – stwierdza Andrzej Arendarski, prezydent Krajowej Izby Gospodarczej.

Ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (KSC) została przyjęta w 2018 roku, ale od jesieni 2020 trwają prace nad jej nowelizacją. Ma to wpłynąć na cały rynek telekomunikacyjny i wdrożenie sieci 5G. Gównie przez wybór dostawców infrastruktury.

– W intencji zapisy tej ustawy mają prowadzić do zwiększenia cyberbezpieczeństwa naszego kraju i szerzej, Unii Europejskiej i NATO, bo jesteśmy częścią tych organizacji. Natomiast sposób, w jaki to jest przeprowadzane, chaos będzie prowadził raczej w kierunku odmiennym. Dlatego jako Krajowa Izba Gospodarcza kilka dni temu wysłaliśmy pismo do premiera, domagając się rzetelnych konsultacji ze wszystkimi interesariuszami rynku telekomunikacyjnego – mówi Andrzej Arendarski.

Jednym z problematycznych zagadnień jest ocena ryzyka dostawców sprzętu i usług ICT na polski rynek. Odpowiadać ma za nią rządowe Kolegium ds. Cyberbezpieczeństwa. Analizować ma m.in. certyfikaty oraz liczba i rodzaj wykrytych podatności. Jednak kryterium oceny będzie również pochodzenie dostawcy spoza UE i NATO.

– Od tej decyzji nie ma odwołania. To też bardzo dziwi, bo właściwie każde prawo, które w czymś ogranicza przedsiębiorców, powinno mieć swoją drogę odwoławczą. Tutaj takiej drogi nie ma. Decyzja raz podjęta na zawsze wyklucza daną firmę z polskiego rynku telekomunikacyjnego – zauważa Andrzej Arendarski.

Do oceny dostawców sprzętu i usług ICT zostali dopuszczeni operatorzy i firmy telekomunikacyjne. Jednak tylko ci najwięksi, z pominięciem MŚP.

– W świetle dotychczasowych zapisów projektów ustawy o cyberbezpieczeństwie małe i średnie firmy mogą poczuć się dyskryminowane, ponieważ są wykluczane z procesu decyzyjnego dotyczącego dopuszczenia na polski rynek dostawców sprzętu spoza krajów Unii Europejskiej i NATO. Trzeba dopuścić do udziału w tym procesie nie tylko te największe firmy, tych gigantów operatorów, ale również przedstawicieli MŚP, choćby w formie izb przemysłowo-handlowych, które zrzeszają takie przedsiębiorstwa  – przekonuje Arendarski.

Dla operatorów i firm telekomunikacyjnych korzystających ze sprzętu dostawy, który zostanie uznany za takiego wysokiego ryzyka, oznacz to konieczność wymiany sprzętu w ciągu kilku lat. Koszty takiej wymiany szacowane są na wiele miliardów.

– Jeżeli wartość zakupu sprzętu w przypadku budowy infrastruktury 5G na jednego operatora to będą kwoty liczone w setkach milionów złotych, to jeśli wiemy, że jest czterech operatorów, daje nam to wartości liczone w miliardach – mówi prof. dr hab. Maciej Rogalski, rektor Uczelni Łazarskiego – To są firmy obliczone na zysk, osiągnięcie jak najlepszych wyników finansowych – wobec tego te koszty będą musiały zostać rozłożone na klientów, którzy korzystają z ich usług. Można z pewnym założeniem stwierdzić, że ten wzrost cen usług telekomunikacyjnych będzie o co najmniej kilkanaście procent, jeżeli nie więcej  – dodaje.

Źródło: biznes.newseria.pl

Czytaj też: