Katastrofa informacyjna to gorący temat jak globalne ocieplenie

536
fot. Pixabay

Dr Melvin Vopson z Uniwersytetu w Portsmouth dowodzi w magazynie Amerykańskiego Instytutu Fizyki „AIP Advances”, że jeśli utrzymają się obecne trendy wzrostu danych cyfrowych, czeka nas katastrofa informacyjna.

Uważa on, że „świat osiągnie punkt osobliwości pod względem maksymalnej możliwej ilości informacji cyfrowych oraz mocy potrzebnej do jej utrzymania”. Coś jest na rzeczy, bo z szacunków IBM wynika, że produkujemy ok. 2,5 mld gigabajtów danych cyfrowych (2,5×10^9 GB). Nie wszystkie są przechowywane, część jest kasowana, ale ilość informacji gromadzonych w centrach danych, na komputerach, czy smartfonach z roku na rok rośnie”.

Naukowiec wylicza, że za mniej więcej 350 lat liczba wyprodukowanych na świecie bitów przekroczy liczbę wszystkich atomów na Ziemi, a już po 300 latach moc wymagana do utrzymania tej cyfrowej produkcji przekroczy całkowite dzisiejsze zużycie energii na naszej planecie. Vopson zakłada, że cyfrowe technologie będą coraz bardziej energooszczędne. Jest jednak granica, której nie jesteśmy w stanie przekroczyć, bo – jak w 1961 r. udowodnił amerykański fizyk Rolf Landauer – zmiana jednego bitu informacji wymaga zużycia pewnej minimalnej porcji energii.

W epoce technologicznej osobliwości, o której nadejściu mówią niektórzy futurolodzy, „sztuczna inteligencja ma przewyższyć intelektualnie ludzi, a dzięki cyfrowym technologiom ludzkość ma pokonać wszelkie biologiczne ograniczenia. Ale fundamentalnych praw fizyki pokonać się nie da.

Hipotetyczna osobliwość będzie oznaczała ogromne zapotrzebowanie na moc obliczeniową, a im więcej bitów zaczniemy przetwarzać, tym więcej zużyjemy na to energii. Jak wynika z zasady odkrytej przez Landauera – moc superkomputerów nie może rosnąć w nieskończoność, bo nawet jeśli będziemy mieć dostateczne zasoby energii, to nie damy rady tych maszyn schłodzić.

Trzeba też fizycznie gdzieś przechowywać informacje. Dzisiaj w najbardziej pojemnych nośnikach danych jeden bit zajmuje komórkę o liniowym rozmiarze 25 nanometrów, czyli ok. 250 razy większą niż rozmiar atomu.

– Nawet jeśli w przyszłości uda się zbliżyć rozmiar bitu do rozmiaru atomu, to prędzej czy później objętość gromadzonej informacji przekroczy rozmiary planety – wieszczy dr Vopson.

Naukowiec podkreśla, że oprócz istniejących globalnych wyzwań, takich jak zmiany klimatu, zanieczyszczenie środowiska, zmiany demograficzne, dostępność energii czy kwestie bezpieczeństwa, trzeba liczyć się także z nowym wyzwaniem, które nazywa katastrofą informacyjną.

Źródło: wyborcza.pl