TECHNOLOGIA · CYBERBEZPIECZEŃSTWO · BIZNES

Imperialistyczne ambicje, czyli zimna wojna USA z Chinami

Szpiegowskie balony wysłane na terytorium Stanów Zjednoczonych to kolejny element rywalizacji pomiędzy USA a Chinami. Chociaż Xi Jinping zarzeka się, że należały one to prywatnych firm, to nie należy zapominać, że większość przedsiębiorstw w Państwie Środka zależnych jest od krajowych ośrodków decyzyjnych. Zresztą rozgrywka prowadzona jest o Tajwan, który obecnie jest jednym z zapalników na geopolitycznej mapie świata.

Dyrektor CIA William Burns przyznał, że jego agencja wywiadowcza dysponuje informacjami, jakoby Chiny przygotowywały się do inwazji na wyspę Tajwan do 2027 roku. Dla Xi Jinpinga ma być to sposób na zapisanie się w historii, a dla USA cios, gdyż Tajwan jest krajem o globalnym znaczeniu w produkcji chipów. Gdyby wyspą zawładnęła Chińska Republika Ludowa to światowy krajobraz technologiczny uległy ogromnym zmianom.

Zdaniem australijskiego think tanku Australian Strategic Policy Institute (ASPI) Chiny już zdominowały 37 z 44 analizowanych obszarów technologicznych. Są potentatami w energetyce wodorowej, nanomateriałach, biologi syntetycznej, czujnikach fotonicznych, a także telekomunikacji, ze szczególnym wskazaniem na 5G oraz 6G. USA dominują natomiast w hi-tech związanym z superkomputerami, produkcją układów scalonych, przetwarzaniu języka naturalnego (w tym rozpoznawaniu i analizie mowy i tekstu), komputerach kwantowych, rakietach kosmicznych, małych satelitach i szczepionkach. W raporcie ASPI nie znalazł się żaden ośrodek naukowy z Polski.

Chińczycy planują do 2030 roku produkować co najmniej 70 proc. półprzewodników wykorzystywanych wyłącznie przez własną gospodarkę. Mają na to przeznaczyć 1,4 bln USD. Dlatego stratedzy z USA zrozumieli, że kraj Xi Jinpinga najdotkliwiej zaboli właśnie zakaz importu półprzewodników (obecnie Chiny w tej dziedzinie są zdolne do produkcji mniej zaawansowanych czipów). Agencja informacyjne Bloomberg informuje, że na zakaz eksportu półprzewodników zgodziły się inne kraje – w tym Japonia oraz Holandia – które są liderami w produkcji układów scalonych. Z tego właśnie powodu Chiny rozpoczęły inwestycje w półprzewodniki trzeciej generacji (wytwarzane np. z azotku galu) – pozwoliłoby im to na ominięcie amerykańskiej blokady. Mówi się nawet o kolejnej fazie kosmicznego wyścigu, gdyż zarówno Amerykanie, jak i Chińczycy zastanawiają się nad wykorzystaniem zasobów i surowców znajdujących m.in. na Księżycu.

Imperialistyczne ambicje Chin widoczne są już od jakiegoś czasu. Państwo Środka chciałoby zdetronizować USA i zostać światowym hegemonem. Trzeba przyznać, że do momentu szło im dobrze. Zalali świat tanią – często niebezpieczną – elektroniką, uzależnili od siebie kilkadziesiąt krajów, a własny naród praktycznie ubezwłasnowolnili. Wykorzystywanie najnowszych technologii do szpiegowania obywateli oraz innych krajów stało się właściwie jednym z filarów funkcjonowania Chin. Sądzę, że obecnie władze Komunistycznej Partii Chin nie cofnęłyby się przed niczym. Dlatego rygorystyczne zakazy używania chińskiego sprzętu telekomunikacyjnego do budowy infrastruktury krytycznej oceniam pozytywnie.

Amerykanie zapowiedzieli w lutym dalsze ograniczenia dotyczące eksportu do Chin technologii związanych ze sztuczną inteligencją i komputerami kwantowymi. Na te sankcje zamierzają odpowiedzieć Chińczycy. Tamtejsze ministerstwa Handlu oraz Ministerstwo Nauki i Technologii domagają się wpisania wafli krzemowych na listę technologii, których eksport jest z kraju zakazany. Wafle krzemowe stanowią jeden z podstawowych elementów paneli fotowoltaicznych, a Chiny są ich głównym wytwórcą.

Polityka prowadzona przez Xi Jinpinga jest krytykowana przez Stany Zjednoczone. Ciche wspieranie Rosjan oraz sianie dezinformacji w sieci wielokrotnie krytykował Joe Biden. Zdaniem amerykańskich agencji wywiadowczych Chiny wydają miliardy dolarów na prorosyjską propagandę. – Studnia została zatruta przez Rosjan i Chińczyków – tak o sytuacji w internecie wypowiedział się James Rubin, koordynator Global Engagement Center należącego do amerykańskiego Departamentu Stanu.

Zresztą stosunki pomiędzy USA, Tajwanem oraz Chinami są napięte. Wystarczy wspomnieć sytuację, gdy Nancy Pelosi, przewodnicząca Izby Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych, zjawiła się na wyspie. W tym samym czasie Chińczycy przeprowadzili wojskowe manewry tuż przy granicy na masową skalę. Do złudzenia przypominało to zimną wojnę.

Żyjemy w niespokojnych czasach. Tuż obok nas toczy się wojna przeciwko Ukrainie wypowiedziana przez Rosję. Dochodzą też słuchy, że Rosjanie planują dokonać przewrotu politycznego w Mołdawii. Zbroją się Iran, Izrael oraz Indie, a niepokoje społeczne targają Afganistanem i Północną Afryką. Natomiast sytuacja pomiędzy USA a Chinami zaczyna wykraczać poza racjonalne granice rywalizacji o dominację. Gdybyśmy zerknęli w przeszłość, to można byłoby wręcz wnioskować, że podobne punkty zapalne zamieniały się w wojny światowe. Miejmy jednak nadzieję, że ludzkość po raz kolejny nie popełni tego samego błędu.

Michał Koch
Michał Koch
Dziennikarz i researcher. Tworzy teksty o najnowszych technologiach, 5G, cyberbezpieczeństwie i polskiej branży telekomunikacyjnej.

przeczytaj najnowszy numer isporfessional

Najnowsze