Niby ożywił nam się rynek akwizycji w branży telekomunikacyjnej. Kupowanie MiŚOT-owych firm w obecnych warunkach ekonomicznych i dodatkowo – jak po każdej transakcji wróbelki ćwierkają – nadal za małe pieniądze jest świetnym interesem… Ale wyłącznie dla kupującego pośrednika.
Ogłoszone w ostatnich miesiącach deale są realizowane w większości nie przez kapitał docelowy, a podmioty, które chcą kupić, a potem, gdy nadejdzie właściwy moment, sprzedać dalej. A ten właściwy moment nadejdzie, gdy na rynku pojawi się prawdziwy gracz.
Pośrednik po przejęciu bywa, że stawia sobie jakieś zadania: zoptymalizować koszty, poprawić dokumentację, wyczyścić spółkę z trefnych umów, wyrzucić trupy z szafy. Czasem coś dorzuci – know-how, wspólne umowy z niższymi kosztami. Spółka staje się jeszcze atrakcyjniejsza – na pierwszy rzut oka. I na pewno przygotowana do odsprzedania.
Zauważyłem jednak, że spekulanci coraz częściej pomijają etap pompowania. Popularniejsza jest eksploatacja i – bez zmian – czekanie na właściwy moment.
Pośrednicy działający na polskim rynku i tak mają mikrą skuteczność, bo MiŚOT-y nauczyły się liczyć. Umieją rachować kasę nie tylko tu i teraz, ale również w perspektywie. Propaganda mówiąca o wyprzedaży rynku też jest mniej skuteczna. Jak sobie taki zainteresowany policzy, ile i jakich w ciągu ostatnich lat wykupiono HP i HC, to zrozumie, że nie ma w naszym kraju zjawiska masowej wyprzedaży tej części rynku telekomunikacyjnego. Występuje za to naturalna selekcja. Brutalne, ale prawdziwe. Starzy, słabi, skłóceni, zmęczeni, nieskuteczni i niemądrzy są po prostu pokarmem dla drapieżników. I tyle, a może aż tyle.
Statystyki nie kłamią. Nadal więcej mikro i małych operatorów powstaje niż znika, szybciej budujemy niż sprzedajemy się. To twarde dane UKE i Ministerstwa Cyfryzacji, a nie propaganda i straszenie dużych, spekulantów, części mediów będących na ich usługach i zdrajców środowiska.
Presja na sprzedaż, podwyższanie cen – często do poziomu, o którym mówiłem od lat, wynika z ruchów na globalnych rynkach kapitałowych. Kapitaliści zamiast inwestować w dobra konsumpcyjne przekierowują strumień pieniędzy w stronę dóbr inwestycyjnych. Jednocześnie rosnących i dających nowy kapitał, które nie tracą na wartości i przynoszą zyski większe niż inflacja.
Zapowiadany poziom tysiąca euro za HC jest już mocno nieaktualny. Jego niedoszacowanie wykazał rynek, a w Polsce patologiczna inflacja i niestabilność oraz rynek pracownika z jego kosztami. Nie da się już tanio budować, zauważyliście?
Uważam, że sprzedawanie majątku, którego inflacja nie tyka, a wartość rośnie, który cały czas daje przychody, w tym momencie jest ABSURDALNE. W czasie kryzysu, niestabilności i wojny najlepsze interesy robią spekulanci. Historia nie raz to pokazała.
Co zatem w zamian? Konsolidujmy się, a nie oddajmy za bezcen (czytaj – znacznie taniej niż 2 tys. euro). Jak zechcemy, skonsolidowani możemy iść bezpośrednio do głównych graczy i zrobić prawdziwy deal. Przypominam, już takie akcje robiliśmy w naszej historii. Przypomnijcie sobie: EPIX czy MdO.
Także każdy dzień budowania potencjału Waszej Grupy MiŚOT podbija stawki, bo wzbudza panikę u dużych i ich skupowaczy, co owocuje pojedynczymi dealami za kwoty, które przedtem były nie do pomyślenia.Czas płynie, a wartość i przychody Waszych interesów cały czas rosną. To się dzieje na Waszych oczach i nie odrywajcie od tego wzroku, aby zerknąć na lichwiarskie oferty, którymi jesteście zasypywani.
To spam ludzie 😉