Facebook: koniec z lajkami?

210

Na platformy social mediów — przede wszystkim na Facebooka — spadła lawina krytyki. Począwszy od szerzenia fake newsów i zarządzanie grupami pełnymi trolli, po zarzuty poważniejsze: inżynierię społeczną i ingerencję w procesy polityczne w wielu państwach. Oczywiście nie jest to wina ich twórców. Mark Zuckerberg i jego koledzy z Krzemowej Doliny stworzyli narzędzie, które zostało wykorzystane w złych celach. Aż chciałoby się rzec: historia ludzkości w pigułce.

Specjaliści od cyberbezpieczeństwa alarmują, iż przestępcy działający na Facebooku, Instagramie czy TikToku działają zdecydowanie skuteczniej niż w przypadku korzystania z innych zasobów internetu. Rozwijają się też taktyki szerzenia dezinformacji (analitycy Facebooka poinformowali, że przodują w tym Rosja i Iran), wyłudzania danych i kradzieży tożsamości.

Social media miały polepszyć podstawowe zadanie globalnej sieci: pozwolić nam na jeszcze bliższy kontakt z ludźmi z całego świata. Mogliśmy pokazywać to, co robimy w danej chwili oraz komentować aktywności znajomych. Być w stałym kontakcie. Co poszło nie tak?

Upadek był stopniowy. Korporacje zaczęły agresywne kampanie marketingowe, a Facebook zamienił się w wirtualny bazar. Platformę pełną reklam, które nachalnie uderzały w nas kolejnymi produktami. Sytuacji nie poprawił fakt, że władze serwisu wydawały się chcieć takiego obrotu sprawy. Kolejne zmiany wprowadzały narzędzia biznesowe do tworzenia reklam, a algorytmy strony zaczęły monitorować zachowanie użytkowników, aby jak najlepiej dopasować ich wyświetlanie. Wszyscy zaczęli wszystko monetaryzować. Pod naporem chęci zysku ugięły się wszystkie newralgiczne części składowe serwisu.

Wskaźniki polubień do niedawna wydawały się nieodłączną częścią mediów społecznościowych. Inżynierowie Facebooka pracowali jednak nad możliwością ukrycia liczby lajków czy osób obserwujących dany profil. W najnowszym oświadczeniu gigant z Kalifornii poinformował, że ta opcja będzie dostępna już dla wszystkich użytkowników portalu.

Zmiana — wydawałoby się, że kluczowej — funkcjonalności wpłynie na to, jak korzystamy z Facebooka prywatnie, jak i biznesowo. Nagminne „kupowanie lajków” celem sztucznego ulepszenia profilu budziło skrajne opinie. Fasadowe stroszenie piórek przez przedsiębiorców chcących szybko zwiększyć prestiż swojej marki przyjmowało ostatnimi czasy absurdalne rozmiary. Sprawdziłem dostępne w sieci strony oferujące sprzedaż lajków (z przyzwoitości nie załączam linków) i utwierdziłem się w przekonaniu, że wydając stosunkowo niewielką kwotę, możemy sprawić, że liczba polubień wzrośnie w kilka chwil.

Czy lajk jest jeszcze wyznacznikiem popularności produktu/usługi? Czy kiedykolwiek był wyznacznikiem czegokolwiek? W czasach, gdy fake’owe konta mogą mieć ich tysiące — a sami twórcy medium starają się ograniczyć wpływ tej funkcjonalności — powinniśmy przyznać, że ten aspekt social mediów zawiódł na całej linii.

Krótki moment historii ludzkości, gdy wszystko liczyliśmy w lajkach, był zdecydowanie mrocznym czasem. Rozwiązaniem jest całkowita zmiana paradygmatu działania platform mediów społecznościowych. Zwróćmy uwagę na wartościowy kontent, a nie polubienia.