TECHNOLOGIA · CYBERBEZPIECZEŃSTWO · BIZNES

DSA i Orwell – kontrowersje wokół weta

Prezydent zawetował nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną i niektórych innych ustaw, która miała wdrożyć do polskiego porządku prawnego unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA). W krótkiej rozmowie z Adamem Owczarkiem (dziennikarz Tygodnika ANGORA, ekspert ds. nowych technologii i AI) dystansujemy się od polityki i próbujemy zdefiniować główne kontrowersje, jakie budzi nowelizacja, a także wskazać granicę między wolnością i bezpieczeństwem internetu w 2026 roku.

Marek Nowak: Nowelizacja wdrażająca DSA została uchwalona przez parlament pod koniec zeszłego roku i, w przeciwieństwie do kilku innych inicjatyw Ministerstwa Cyfryzacji, wydawało się, że nie budzi większych kontrowersji i wejdzie w życie. To przecież prawo już właściwie obowiązujące w całej Unii Europejskiej. 

Adam Owczarek: I to nie od dziś. Mówimy o akcie o usługach cyfrowych (Digital Services Act), czyli unijnym rozporządzeniu, które zaczęło obowiązywać w całej Unii Europejskiej, czyli także w Polsce, prawie dwa lata temu (17 lutego 2024 roku). Jednak, ale aby można je było lepiej egzekwować, potrzebne są szczegółowe uregulowania u nas, w Polsce.

Marek Nowak: Czy DSA zawiera według ciebie jakieś szczególnie kontrowersyjne rozwiązania?

Adam Owczarek: Rozporządzenie unijne mówi przede wszystkim o walce z nielegalnymi treściami i miało uporządkować zasady moderowania treści przez firmy, z usług których niemalże wszyscy korzystamy. Polska wciąż nie wdrożyła rozwiązań prawnych, które pozwalałyby na skuteczne stosowanie DSA. 

Polska wciąż nie wdrożyła rozwiązań prawnych, które pozwalałyby na skuteczne stosowanie DSA

Marek Nowak: Moderowanie treści w epoce wszechobecnego AI to spore wyzwanie. Grafiki, filmy, czy materiały audio wprowadzające w błąd, wykorzystujące czyjś wizerunek i naruszające dobra osobiste, można było generować już wcześniej, ale nigdy nie było to tak łatwe jak teraz. Zastanawiam się jednak przy wszelkich nowych regulacjach czy konieczne jest od razu wprowadzanie nowych przepisów. Wiele z ich można przecież stosować analogicznie, a pewne obowiązki już i tak ciążą na ISP. Mamy więc dotychczasowe przepisy prawa polskiego i obowiązujący w Europie nowy DSA. Pojawia się więc pytanie: Czy nowelizacja jest w ogóle konieczna? 

Adam Owczarek: Brak nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną nie oznacza oczywiście, że dostawcy usług nie muszą nic robić i nie muszą realizować obowiązków wynikających z DSA, ale w praktyce wyegzekwowanie swoich praw jest dla obywatela po prostu trudniejsze. Co z tego, że operator musi dajmy na to usunąć jakąś treść, a osoba poszkodowana – ma prawo tego żądać, jak w praktyce nie ma kogoś, to by tego pilnował. W przepisach, które zawetował prezydent, znajdowały się propozycje procedur oraz organów, które miałyby zajmować się takimi sprawami, mam na myśli np. koordynatora ds. usług cyfrowych. To ważny organ, ma on bowiem pełnić kluczową rolę w nadzorowaniu i egzekwowaniu postanowień DSA. Koordynatorzy z poszczególnych państw członkowskich będą współpracować ze sobą, a kiedy zajdzie taka potrzeba, wspólnie poprowadzą transgraniczne postępowania. Mają kompetencje kontrolne, nadzorcze i koordynacyjne oraz uprawnienia do nakładania grzywien i kar. 

Marek Nowak: Prezydent uzasadniał też swoją decyzję. Wskazywał, że że nie zgadza się na to, by urzędnicy podejmowali decyzje o blokadzie treści w internecie. Podkreślał, że sytuacja, w której o tym, co wolno w internecie, decyduje urzędnik podległy rządowi, przypomina konstrukcję Ministerstwa Prawdy z książki Orwella „Rok 1984”. Koordynator ds. usług cyfrowych to urząd, więc rzeczywiście ociera się to o taką właśnie, orwellowską wizję. Przy jej rozwinięciu od koordynatora blisko już do cenzora. 

Adam Owczarek: Procedury są jednak potrzebne, aby zwykły Kowalski, którego spotkało w sieci coś złego, miał się gdzie skierować, aby jego sprawą mógł się ktoś zaopiekować. Dziś może się okazać, że obywatel będzie bezradny. 

Marek Nowak: Uważam, że nie jest, ale procedury rzeczywiście trwają długo. Czy jednak potrzebujemy w systemie nowego urzędnika? Mamy Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Dziecka, szereg prokuratorów, Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. Czy mnożąc takie urzędy nie zmierzamy znów do sytuacji, w której – parafrazując słowa piosenki Wojciecha Młynarskiego – na jednego mieszkańca będzie przypadał jeden szeryf?

Adam Owczarek: Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski wspominał, m.in. na łamach Przeglądu, że sam kiedyś żądał od platform usunięcia treści dotyczącej pewnej osoby. Częściowo mu się udało, częściowo nie. O jakie treści chodziło? Związane z hejtem, jaki swego czasu wylał się na… córkę prezydenta Nawrockiego. Póki co przy tym będziemy musieli pozostać, czyli wszystko zgłaszamy np. na platformie, jako zgłoszenie lub reklamacja, a nie przez urzędnika państwowego, co lepiej gwarantowałoby np. dotrzymanie procedur, terminowość, a co za tym idzie skuteczność. Czy będzie to – jak był uprzejmy stwierdzić prezydent Nawrocki – urzędnik podległy rządowi, a całość będzie przypominać konstrukcję Ministerstwa Prawdy z książki Orwella… pozostawiam do rozsądnej i trzeźwej oceny Czytelników.

Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zapowiedział, że do końca stycznia zostaną przedstawione decyzje dotyczące dalszego kierunku działań legislacyjnych. Według rządu kwestia bezpieczeństwa w internecie pozostaje jednym z kluczowych wyzwań państwa, a brak skutecznych regulacji naraża obywateli na realne szkody w przestrzeni cyfrowej.

Czytaj także:

Marek Nowak
Marek Nowak
Redaktor naczelny ISPortal, wcześniej związany między innymi z miesięcznikiem Mobile Internet. Artykuły dotyczące nowych technologii publikował także w portalu Trojmiasto.pl. Po godzinach tworzy opowiadania science-fiction, które ukazały się w kilku już pismach literackich (Nowa Fantastyka, Epea, QFant).

przeczytaj najnowszy numer isporfessional

Najnowsze