Tesla Model Y po liftingu jest już w polskim cenniku i jej cena zwala z nóg. W chwili, gdy sprzedaż Tesli spada w całej Europie, a samochody pojawiają się na rynku wtórnym, gdyż właściciele chcą się ich pozbyć, nie jest to dobry ruch. Ile kosztuje zatem Tesla?
Tesla Model Y była w 2024 r. czwartym najchętniej kupowanym modelem w Europie. Zaopatrzyły się w nią aż 210 484 osoby. Teraz te wyniki są coraz gorsze, ale trudno się dziwić, gdy producent winduje ceny i to bez żadnych podstaw.
Właśnie Tesla Model Y pokazuje to najlepiej. Cena po liftingu jest znacznie wyższa niż ta przed, a oba modele oferowane są w sprzedaży równolegle. Czy cokolwiek uzasadnia taki wzrost ceny?
Tesla Polska cennik – Ile kosztuje nowa Tesla?
Tesla Model Y po liftingu zdrożała o 60 tys. zł. Tak, tyle właśnie zdrożał model, który nie przeszedł generalnej odmiany, a jedynie drobne zmiany.

Przed liftingiem ceny tego modelu zaczynały się na poziomie 204 990 zł. Po liftingu dolna granica to już 264 990 zł za samochód w edycji Launch Series. Jeśli przyjrzeć się, co zostało zmieniona, to dochodzimy do wniosku, że lifting jest jedynie hasłem, by z dnia na dzień podnieść cenę samochodu o 60 tysięcy. Czy Musk oszalał? Można odnieść takie wrażenie.
Tesla Model Y Launch Series nie jest modelem podstawowym. Jest to wersja Lond Range z napędem na cztery koła. Dlatego nie można porównywać tego modelu cenowo do tego przed liftingiem, a przynajmniej trudno takie porównania wykonać.
Można by było porównywać nowy model z Long Range z napędem na cztery koła sprzed liftingu. Kosztuje on 257 990 zł i w tym wypadku podwyżka wynosi 7 tysięcy. Ale jednak model, o którym cenie mówimy, oferowany jest jako Tesla Model Y Launch Series po liftingu i wtedy różnica wynosi właśnie 60 tys.
Takie zamieszanie modeli i cen nie ułatwia odbiorcom zorientowania się w ofercie.
Model Y w wersji po liftingu już dostępny
Zamówienia tego modelu trwają już od kilku miesięcy ( o ile są chętni) jednak dopiero w marcu będą odbywać się dostawy
Pozostaje pytanie o to, czym właściwie jest lifting i czy niezależnie od wyliczeń, porównań i tego, ile wynosi podwyżka, jest o czym mówić i nad czym się zastanawiać.
Właściwie napęd pozostaje bez zmian i podobnie jest z wnętrzem samochodu. Mówi się o lepszej łączności bezprzewodowej na pokładzie, czy coś o głośnikach. Ale trudno wnioskować, czy to zmiany, za które warto dopłacać.
Nowy jest przedni i tylny pas świetlny. Pojawiają się w miejscu klasycznych reflektorów. Poza tym Tesla dokonała zmian w zawieszeniu i oponach Modelu Y dla cichszej jazdy. I to by było na tyle.
Czy to nie za drogo? Można kupić coś taniej i niekoniecznieTeslę
Wygląda zatem na to, że firma postanowiła dokonać drobnych zmian, ale podnieść cenę, by jeszcze więcej zarobić kosztem użytkowników nieświadomych tego, co właściwie dostali po szeroko komentowanym liftingu.
Zakup samochodu sprzed liftingu niewiele zmieni, bo jest on właściwie taki sam, a pozwoli zaoszczędzić pieniądze. Można też poczekać aż poliftingowy Model Y wzbogaci się o warianty bardziej podstawowe. Tesla ma też wiele przecen i można zakupić pojazdy w atrakcyjniejszych cenach, a po ostatnich kłopotach to może okazać się jeszcze łatwiejsze. Dużo też samochodów tej marki pojawiło się na rynku wtórnym, gdyż właściciele niekoniecznie zgadzają się z wystąpieniami Muska i wstydzą się jeździć samochodami, które firmuje swoim nazwiskiem.
Poza tym taka zagrywka marketingowa Tesli jest również ryzykowna z uwagi na to, że na rynku dostępne są również inne pojazdy, które mogę Teslę zastąpić. Warto zwórcić uwagę na ofertę chociażby Grupy Volkswagen.
Źródło: tesla.com, moto.pl