Białoruś przed wyborami. Łukaszenka może zablokować internet

693
fot. Serge Serebro / pl.wikipedia.org

W Białorusi 9 sierpnia odbędą się wybory. Aleksandr Łukaszenka ubiega się o szóstą kadencję. Jednak, jak pokazują niezależne sondaże jego poparcie jest obecnie na poziomie 3-6 proc. Jedynym medium, które do tej pory nie podlega cenzurze, jest internet. Władze Białorusi chcą go więc zablokować.

Z niezależnego sondażu wynika, że największym poparciem cieszy się były prezes Biełgazprombanku (należy do rosyjskiego Gazpromu) Wiktar Babaryka, na którego chce zagłosować ok. 50 proc.).  To kandydat, który kampanię prowadzi zza krat. Siedzi w areszcie pod nieujawnionymi zarzutami, podobnie jak szef sztabu, jego syn Eduard.

Gdy wszystkie media podległe są dyktaturze Łukaszenki, jedynym wolnym medium jest internet. To tam, a szczególnie w mediach społecznościowych publikowane są dowody na nadużycia reżimu. Na Białorusi popularny jest komunikator Telegram, który pozwala na wymianę wiadomości i zakładanie czatów tematycznych z opcją szyfrowania. W ten sposób przeciwnicy Łukaszenki przekazują sobie informacje o kolejnych akcjach i rozwoju protestów. W ostatnich tygodniach zaczęły się pojawiać zdjęcia funkcjonariuszy różnych służb mundurowych z hasłem „3 proc.”, nawiązujących do niskiego poparcia sondażowego dla Łukaszenki.

Bloger, szczególnie zaangażowany w opór wobec władzy to 22-letni Sciapan Puciła, który znany jest w sieci jako Nexta. Wrzuca do internetu filmy obnażające politykę prezydenta i jego świty. Tylko na jedynym kanale na Telegramie obserwuje go ponad 300 tys. użytkowników. Film natomiast, który opublikował w serwisie YouTube film „Łukaszenka. Materiały śledztwa” obejrzano 2,6 mln razy. Obraz podsumowujący 25 lat łamania prawa przez Łukaszenkę do tego stopnia poruszył Białorusinów, że w listopadzie protestowali po premierze filmu. Z kolei sąd w Mińsku uznał wideo za „ekstremistyczne”.  

Nexta udzielił wywiadu Radiu Zet. Bloger ujawnia, że nastroje społeczne panujące na Białorusi są anty urzędującemu prezydentowi. „Jeśli dużo osób pojawi się na ulicach 9 sierpnia, to możliwe, że większość mundurowych przejdzie na stronę narodu” – podkreślił w rozmowie z portalem RadioZET.pl. Zwrócił jednak uwagę, że władze Białorusi chcą tę potrzebę demokracji stłumić. Blogerzy są represjonowani i osadzani w aresztach. „Najprawdopodobniej, jeśli będą jakieś masowe protesty, to na Białorusi zostanie zablokowany internet” – zauważa bloger.

Warto dodać, że poszczególnych kanałów na Telegramie nie można zablokować, władze więc chcą zablokować ogólny dostęp do komunikatora. W ostatnich tygodniach swoje poparcie dla przeciwników reżimu Łukaszenki okazują nawet funkcjonariusze różnych służb, publikując swoje zdjęcia na Telegramie.  

Źródło: radiozet.pl