Przez ostatnie lata dyskusja o sztucznej inteligencji koncentrowała się przede wszystkim na możliwościach technologii. Rozmawialiśmy o jakości modeli językowych, wpływie automatyzacji na rynek pracy, przewagach konkurencyjnych wynikających z wykorzystania AI oraz o wyzwaniach regulacyjnych. Znacznie mniej uwagi poświęcano kwestii, która może okazać się jednym z najważniejszych ograniczeń dalszego rozwoju tego sektora. Chodzi o energię.
W maju media obiegła informacja o sporze dotyczącym dostaw energii dla regionu Lake Tahoe w Stanach Zjednoczonych. Wbrew niektórym nagłówkom nie chodziło o odcięcie mieszkańców od zasilania, lecz o decyzję spółki NV Energy dotyczącą zakończenia współpracy z Liberty Utilities po wygaśnięciu obowiązującej umowy. Sama sprawa ma jednak znaczenie wykraczające daleko poza lokalny konflikt. Pokazuje bowiem, że rosnące zapotrzebowanie centrów danych zaczyna wpływać na decyzje podejmowane przez operatorów systemów energetycznych.
Nie jest to zaskoczenie dla osób obserwujących rynek infrastrukturalny. Jeszcze kilka lat temu głównym wyzwaniem dla branży data center była dostępność gruntów, połączeń światłowodowych oraz odpowiedniego otoczenia biznesowego. Dzisiaj coraz częściej kluczowym czynnikiem staje się dostęp do energii elektrycznej. W wielu regionach świata to właśnie możliwości przyłączeniowe, a nie dostępność kapitału czy technologii, decydują o tym, czy inwestycja może zostać zrealizowana.
Skala zjawiska jest znacząca. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej globalne zużycie energii przez centra danych może do końca dekady wzrosnąć ponad dwukrotnie. Głównym źródłem tego wzrostu nie będzie tradycyjna infrastruktura chmurowa, lecz systemy sztucznej inteligencji wymagające ogromnej mocy obliczeniowej zarówno podczas trenowania modeli, jak i ich późniejszej eksploatacji. Coraz częściej mówi się o pojedynczych inwestycjach generujących zapotrzebowanie na poziomie kilkuset megawatów, a w skrajnych przypadkach nawet gigawata. Jeszcze niedawno takie parametry były charakterystyczne dla dużych zakładów przemysłowych. Dziś zaczynają pojawiać się w projektach związanych z gospodarką cyfrową.
Zmienia to sposób myślenia o rozwoju technologii. Przez lata sektor cyfrowy funkcjonował w świadomości publicznej jako stosunkowo lekki infrastrukturalnie. W przeciwieństwie do przemysłu ciężkiego nie potrzebował wielkich ilości surowców, rozległych terenów czy dużego zużycia energii. Rozwój sztucznej inteligencji pokazuje jednak, że ten obraz staje się coraz mniej aktualny. Nowoczesne centra danych należą do najbardziej energochłonnych obiektów powstających obecnie w gospodarkach rozwiniętych.
Warto spojrzeć na ten problem również z perspektywy Polski. Nasz kraj od kilku lat umacnia swoją pozycję jako jeden z najważniejszych rynków centrów danych w Europie Środkowo-Wschodniej. Powstają nowe inwestycje, rozwijają się usługi chmurowe, a krajowa gospodarka coraz mocniej opiera się na przetwarzaniu danych. Jednocześnie operatorzy systemów energetycznych coraz częściej sygnalizują konieczność rozbudowy infrastruktury przesyłowej i dystrybucyjnej. W wielu miejscach kraju lista podmiotów oczekujących na warunki przyłączenia stale się wydłuża.
Nie oznacza to, że Polsce grozi scenariusz znany z medialnych doniesień z Nevady. Oznacza jednak, że rozwój infrastruktury cyfrowej i rozwój infrastruktury energetycznej przestają być odrębnymi zagadnieniami. Jeszcze niedawno można było analizować je niezależnie. Dziś stają się elementami tego samego procesu gospodarczego.
To szczególnie istotne dla branży telekomunikacyjnej, która od lat funkcjonuje na styku świata cyfrowego i fizycznego. Operatorzy doskonale wiedzą, że za każdą usługą online stoją konkretne zasoby infrastrukturalne: światłowody, urządzenia aktywne, centra przetwarzania danych, systemy zasilania i chłodzenia. Rozwój sztucznej inteligencji jedynie uwidacznia zależność, która istniała od dawna. Nie ma cyfrowej gospodarki bez infrastruktury. Coraz częściej trzeba dodać: nie ma również cyfrowej gospodarki bez odpowiedniej ilości energii.
Być może właśnie dlatego najważniejsze pytania dotyczące AI w nadchodzących latach nie będą dotyczyły wyłącznie algorytmów, modeli czy regulacji. Coraz większego znaczenia nabierają kwestie znacznie bardziej fundamentalne: zdolność systemów energetycznych do obsługi nowych odbiorców, tempo inwestycji infrastrukturalnych oraz koszty utrzymania rosnącego ekosystemu cyfrowego.
Historia rozwoju internetu pokazuje, że technologia bardzo często rozwija się szybciej niż otaczająca ją infrastruktura. Dotychczas dotyczyło to przede wszystkim sieci telekomunikacyjnych. W przypadku sztucznej inteligencji coraz więcej wskazuje na to, że ograniczeniem może okazać się energetyka.
A to problem znacznie trudniejszy do rozwiązania niż kolejna aktualizacja modelu językowego.
Czytaj także:


