Rząd zabija fotowoltaikę

605

Dyskusja dotycząca zielonych i odnawialnych źródeł energii zdominowała świat. Temat przewija się podczas wystąpień ekspertów i na licznych konferencjach branżowych. W Polsce obserwowaliśmy prawdziwy boom na fotowoltaikę, co objawiało się zarówno przez masowe instalowanie paneli w ramach gospodarstw domowych, a także na rynku pracy, gdyż potrzeba było ekspertów od tej technologii i sprzedawców. Wkrótce, przez zmiany w prawie, może dojść do załamania wspomnianego sektora rynku energetycznego.

Propagatorów odnawialnej energii (ale nie tylko) określa się mianem prosumentów. Słowo pochodzi od zbitki wyrazów „producent” lub „profesjonalista” i „konsument”, co doskonale oddaje ich sposób działania. Polski rząd chwali się, że w kraju jest ich ponad 700 tys. prosumentów. Przedstawiciele sektora telekomunikacyjnego wykazywali mocne zainteresowanie tematem, gdyż mogli korzystać z własnej energii, a także poszerzyć oferowane usługi.     

Zmiany dla posiadaczy paneli fotowoltaicznych

Portal wysokienapięcie.pl podaje, że posiadacze domowych paneli fotowoltaicznych – ze względu na to, że „oddają” prąd do sieci – działają jak magazyn energii elektrycznej o sprawności 0,8, którego nie trzeba kupować. Mogą też bezpłatnie odebrać 80 proc. przekazanej energii w innych godzinach. To przydatne np. po powrocie do domu. Sprawne gospodarowanie energią sprawiało, że prosumenci często nie musieli płacić za prąd, a jedynym wydatkiem był koszt przyłącza.

Projekt nowelizacji ustawy OZE przygotowany przez Jadwigę Emilewicz, byłą minister rozwoju w rządzie PiS, nie zapowiadał negaytwnych zmian dla posiadaczy instalacji. W toku prac sejmowych przepisy zaczęły znacząco odbiegać od intencji polityczki. Ministerstwo Klimatu zaproponowało modyfikację w zasadach rozliczania odbiorców energii – od 1 stycznia 2022 roku nadwyżkę energii byłaby możliwa do sprzedaży wyłącznie po średniej cenie energii na rynku z poprzedniego kwartału, którą miałby opublikować Urząd Regulacji Energetyki.

Brak możliwości wirtualnego magazynowania energii spowodowałby też, że byłoby drożej – instalacja zwróciłaby się nie po 7 latach, a po 13. Za nadwyżkę prądu wytworzoną w dzień porsumenci dostaliby mniej, niż musieliby zapłacić za prąd do wykorzystania w nocy.

Przez niepewną sytuację prawną setki osób zrezygnowały z zaplanowanych modernizacji systemu energetycznego, a rykoszetem dostaje się samorządom, które nie będą mogły rozliczyć się z tzw. projektów parasolowych, podpisanych bezpośrednio z dostawcami rozwiązań fotowoltaicznych.

Eksperci wypowiadający się dla Money.pl nazywają poprawki „ciosem w fotowoltaikę”. Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego, ostrzega, że przez nowelizację stratę zanotuje kilka mln gospodarstw domowych i przedsiębiorców, którzy chcieliby być prosumentami, ale nie zdążą z montażem do końca roku.

Strona rządowa proponowała, aby osoby, które zamontują instalację i zgłoszą dokumenty do operatora systemu dystrybucyjnego do 30 listopada br., mogły rozliczać się na starych zasadach. Na montaż instalacji i umowę czeka się obecnie miesiącami, więc dla wielu osób było to rozwiązanie nie do przyjęcia.

Nowa wersja ustawy na tyle odbiegła od pierwotnej wizji, że aż Emilewicz postanowiła wycofać swój projekt. Oznacza to, że aby rząd mógł wrócić do obecnego kształtu przepisów, musi wnieść nową propozycję prawną, która będzie musiała przejść po raz kolejny drogę legislacyjną.

Kary nałożyć może też Unia Europejska, gdyż rozwój odnawialnych źródeł energii to obecnie priorytet Brukseli. Kraje UE otrzymują tzw. limity ilości emisji CO2. Fotowoltaika jest zatem jednym ze sposobów na mniejszą emisję. Warto też na chwilę zapomnieć o pieniądzach (chociaż wyliczenia wskazują, że może chodzić nawet o miliardy złotych) i skupić się na środowisku. Jeśli ludzkość nie zareaguje natychmiastowo, to czeka nas prawdziwy kataklizm klimatyczny.

O bardziej przyjazne ustawodawstwo walczą też samorządowcy. Chcą m.in. dwuletniego vacatio legis obejmującego przyszłe instalacje fotowoltaiczne, które uzyskały dofinansowanie ze Wspólnoty.

Ireneusz Zyska, wicepremier i pełnomocnik rządu ds. odnawialnych źródeł energii, stara się tonować emocje. Zdaniem polityka fałszywie oskarża się stronę rządową o chęć zlikwidowania ruchu prosumenckiego. „Rozwiązania będą nadal korzystne. Nie ma powodów do obaw” – dodaje Zyska.

Nie sposób jednak nie zauważyć, że zmiany w prawie mogą w znacznym stopniu wpłynąć na zainteresowanie omawianą formą odnawialnej energii. Czy właśnie w ten sposób rząd powinien postępować w czasach, gdy debata dotycząca wpływu człowieka na środowisko to najważniejsza sprawa naszych czasów?

Temat podwyżek energii i sposobów radzenia sobie z nimi przez przedstawicieli branży telekomunikacyjnej poruszony zostanie również w nadchodzącym wydaniu kwartalnika ICT Professional.

Źródła:

  • money.pl
  • wyborcza.biz
  • spidersweb.pl
  • wysokienapiecie.pl
  • businessinsider.com.pl