Wielkie noworoczne zamieszanie – niższe pensje przez Polski Ład

447

Nowy Rok zaskoczył wszystkich. Właściwie nie tyle on sam, co pensje wyliczone zgodnie z Polskim Ładem. Okazało się, że chociaż rządowe zapewnienia i plany wskazywały, że wielu na tym zyska, to przy pierwszych przelewach większość zobaczyła niższe kwoty niż dotychczas. Co jest tego powodem i czy sytuacja ma szansę się unormować?

Do niższych wynagrodzeń spowodowanych Polskim Ładem odniósł się Piotr Müller, rzecznik rządu.

– Patrząc z perspektywy całego roku kalendarzowego, roku podatkowego, każda osoba, która jest zatrudniona na umowę o pracę, a której dochody […] nie przekraczają 12 800 złotych brutto miesięcznie, te osoby na Polskim Ładzie w żaden sposób nie stracą –  mówił.

Sugerował również, że niższe wyliczenia pensji mogą wynikać z błędów księgowych.

To rozpętało prawdziwą burzę wzajemnych oskarżeń i absolutnie nie studziło gorących emocji.

Wszystkiemu winny nowy sposób wyliczania składki zdrowotnej i niemożność odliczenia jej od podatku. W rezultacie przy takiej samej kwocie brutto pojawia się finalnie niższa kwota netto przy pensji. Antidotum na to ma być PIT-2. Dotyczy on kwoty wolnej od podatku. Jego złożenie równoznaczne jest z automatycznym rozliczeń z uwzględnieniem wyższej kwoty wolnej od podatku. Niweluje to inny sposób rozliczania składki zdrowotnej.

Osoby, które nie złożyły druku PIT-2, a pracują na dwóch etatach czy też osoby pracujące na umowach cywilnoprawnych mogą być zaskoczone znacznie niższymi wpływami na konto. W przypadku umów cywilnoprawnych przy każdej rozliczony jest podatek dochodowy w odpowiedniego progu podatkowego niepomniejszony o składkę zdrowotną. Oznacza to znaczną różnicę w pensji netto.

Małgorzata Samborska, doradca podatkowy, ekspertka Grant Thornton, wyjaśnia, kto może spodziewać się niższych wpływów po 1 stycznia 2022 r.

Są to osoby z wynagrodzeniem powyżej 12 800 zł miesięcznie, osoby zatrudnione na podstawie umów cywilnoprawnych i kontraktów menedżerskich. Sprawa dotyczy również osób, które przed pierwszą wypłatą nie złożyły PIT-2 i tych, które pracują na większej liczbie etatów czy u więcej niż jednego pracodawcy. W ostatnich przypadkach PIT-2 można złożyć tylko u jednego pracodawcy.

Odwołując się do oskarżeń o zamieszanie księgowych, ekspertka wyjaśnia, że oczywiście z uwagi na tempo wprowadzenia szerokiego pakietu zmian mogą się one zdarzyć, ale nie należy winić za zamieszanie wyłącznie działów księgowości.

Dodatkową trudnością jest także ulga dla klasy średniej, która jeszcze utrudnia wszelkie rozliczenia.

Na razie cała sytuacja budzi wątpliwości.

Rzecznik rządu uspokaja, że po informacjach o niższych pensjach rząd się zreflektował i ma nastąpić korekta przepisów Polskiego Ładu.

– W przyszłym tygodniu rozpocznie się proces wypłacania wszystkich różnic – zapewnił Piotr Müller.

Korektą jest rozporządzenie o przedłużeniu terminów poboru i przekazania przez niektórych płatników zaliczek na podatek dochodowy od osób fizycznych, które już zostało podpisane przez ministra finansów i opublikowane w Dzienniku Ustaw.

– Wysokość zaliczki za styczeń u pracowników czy zleceniobiorców osiągających miesięczny dochód do 12800 zł brutto powinna być pobierana w wysokości nie wyższej niż kwota zaliczki obliczenia na zasadach działających do końca zeszłego roku. To oznacza, że wynagrodzenia wypłacane pracownikom na rękę netto nie będą niższe niż w ubiegłym roku tak długo, jak te osoby zarabiają do 12800 zł brutto – zapowiedział minister finansów Jan Sarnowski.

Na razie ani to, ani perspektywa zwrotu podatku przy rozliczeniu go w 2023 roku nie pociesza tych, którzy obecnie dostali niższe pensje wraz z pakietem podwyżek na rachunkach i informacjami o wyższej inflacji i podniesieniu stóp procentowych przez NBP.

Źródło: next.gazeta.pl, money.pl