HackYeah! okiem mentora

80
Fot. HackYeah!

Mentorzy Grupy MiŚOT wspierali młodych programistów w kreatywnej pracy podczas HackYeah! – największego hackathonu w Europie. Co to oznacza w praktyce wyjaśnił nam Marcin Orocz, dyrektor Biura Projektów Grupy. 

Podczas HackYeah!, odbywającego się na krakowskiej Tauron Arenie w dniach 19-20 listopada, przez 24 godziny uczestnicy projektowali rozwiązania IT w kilku kategoriach. Przedstawiciele Grupy MiŚOT zaangażowali się w pomoc przy tworzeniu aplikacji pozwalającej na praktyczne wykorzystanie technologii IoT, czyli Internetu Rzeczy.

Jaką rolę pełni mentor na hackatonie?

Marcin Orocz: Mentor staje się liderem dla każdego z zespołów. Daje energię, usuwa przeszkody, służy zespołowi, pokazuje kierunek, zadaje prowokacyjne pytania, egzekwuje, pilnując terminów, pozwala też dobrze się bawić. 

Bawić?

Marcin Orocz: Oczywiście. Oprócz hojnych nagród od sponsorów, o które toczy się walka, hackaton ma być dla młodych ludzi przede wszystkim dobrą zabawą, o czym nie zapomnieli także organizatorzy, prowadząca całość Kasia Węsierka, czy gość specjalny Szymon Szczęśniak z CodeTwo. W każdym z ich wystąpień przewijała się maksyma work-fun-balance.

Jaka jest według ciebie idealna postawa mentora? 

Marcin Orocz: Servant Leadership. To pojęcie zdefiniowane przez Kena Blancharda w książce Servant Leadership w praktyce. Jak budować znakomite relacje i pomagać pracownikom osiągać imponujące wyniki, przyświecało właściwie każdemu z miśotowych mentorów. Dodam też, że zaangażowanie  w taką imprezę jak HackYeah!, to bardzo duże zobowiązanie i odpowiedzialność, bo przecież od postawy mentora zależy sukces drużyny. 

Byłeś jak filmowy trener personalny stojący nad ćwiczącym sportowcem?

Marcin Orocz: Bardziej jak trener na meczu siatkówki czy piłki nożnej. Mentorowanie głównie odbywało się twarzą w twarz podczas spotkań z zespołami na płycie stadionu. Poza tym mieliśmy dedykowany kanał Discorda. Odpowiadaliśmy na pytania, służyliśmy pomocą w znalezieniu huba, sygnału LoRa, czy kropli do oczu, co, jak nieskromnie uważamy, przyczyniło się do szybszej reakcji uczestnika, który wygrał konkurs wiedzy ogólnej. 

Co było najbardziej uciążliwe podczas tych 24 godzin?

Marcin Orocz: Wskoczenie na hackathon po ciężkim niejednokrotnie tygodniu w pracy, studiach czy szkole, to duży wysiłek dla organizmu. Poza tym jak ktoś nie zamknął drzwi, to mroźne powietrze z zewnątrz zmuszało ludzi do zakładania kurtek i czapek. Ale tak zupełnie serio to największym wyzwaniem jest zmęczenie i niewyspanie. Nie służy to podejmowaniu decyzji, a takich trzeba podjąć bardzo dużo. 

Jak sobie z tym radziliście?

Marcin Orocz: Wsparcie zespołów wymagało od nas także wcześniejszego zapoznania się z treściami i założeniami wszystkich kategorii projektów, nie tylko naszego ulubionego IoT.  Zrobiliśmy sobie powtórkę wiedzy o  LoRaWAN, idei less-waste oraz z założeń ministerialnych przetargów. Podczas samego wydarzenia nasze ciała dostały natomiast dużą dawkę cukrów i kofeiny. Rozdaliśmy z Arturem, Łukaszem i Sebastianem, z prężnej załogi projektu MdI Grupy MiŚOT, ponad 460 paczek żelków, kilka dużych czekolad i mnóstwo czekoladowych misiów. Każdy uśmiech uczestników dodawał nam też siły do działania, a pozytywna energia uczestników i partnerów, przy niesamowicie dobrej organizacji, wychodziła poza stadion i dopingowała nas do licznych aktywności poprawiających zadbać o humor uczestników. 

Takich jak? 

Marcin Orocz: Nocne bieganie z lemurem, który był maskotką wydarzenia, po ulicach Krakowa. Była też sala, na której można było trochę rozruszać kości i potańczyć.

Co zrobiło na Tobie największe wrażenie?

Marcin Orocz: Moc pozytywnej energii, która nie pozwalała nam spać nie tylko w nocy z sobotę na niedzielę, ale także z niedzieli na poniedziałek, kiedy to do późnych godzin nocnych dyskutowaliśmy o tym wydarzeniu. Jeszcze w drodze z Krakowa do Warszawy, w poniedziałek przed świtem, kończyliśmy z Łukaszem plan dalszego działania. Kilka dni później, na kongresie PMI miałem też okazję pochwalić wszystkich, którzy uczynili krakowską imprezę wyjątkową. Przekazałem energię HackYeah! praktykom zarządzania projektami i zachęciłem ich do bycia mentorami kolejnej edycji.  

Poza tym zebraliśmy bardzo cenne doświadczenia. Dla nas, mentorów z Grupy MiŚOT,. był to także czas na zaplanowanie działań i współpracy projektu MdI z pasjonatami obszaru IoT na przyszły rok i kolejną edycję HackYeah! Łukasz zadbał o odpowiedni formularz, który zbiera informacje o tym, na jakie wsparcie od Grupy MiŚOT w kolejnym wydarzeniu możecie liczyć. Artur już testuje czujniki, które będą udostępnione do wykorzystania w innowacyjnych projektach. Sebastian stoi przed najtrudniejszym zadaniem – stara się o jak najwyższą nagrodę, którą będziemy mogli przyznać w otwartej kategorii IoT. 

Marcin Orocz

W kategorii IoT tegorocznego HackYeah! wygrał zespół Starlab. Ekipa z Mołdawii przygotowała narzędzie do inteligentnego zarządzania wywozem odpadów na podstawie odczytów zapełnienia pojemników.