Czy OZE się opłaci?

Ciągle mamy boom inwestycyjny na rynku odnawialnych źródeł energii. Przedsiębiorcy i klienci indywidualni namawiani są do zakupu i montażu instalacji fotowoltaicznych. Dostawcy kuszą atrakcyjnymi wyliczeniami potencjalnej produkcji naszej zakładowej czy przydomowej elektrowni. Liczby robią wrażenie. Spektakularnie rosnące ceny energii, a także mało atrakcyjna oferta banków związana z oszczędnościami to kolejne argumenty za inwestycjami. Możemy się jednak rozczarować.

Operator ograniczy odbiór

W niedzielę 23 kwietnia Polskie Sieci Elektroenergetyczne ograniczyły pobór energii z wiatraków i fotowoltaiki. W tym słonecznym i wietrznym dniu system potrzebował niewiele energii, OZE od rana pracowały pełną parą. Gdy dodaliśmy do tego energię z konwencjonalnych elektrowni, głównie węglowych, których nie da się nagle wyłączyć, a jedynie ograniczyć produkcję, to energii mieliśmy wtedy zdecydowanie za dużo. Eksport nie pomógł, bo sieci transgraniczne mamy liche, więc trzeba było wyłączać.

Takie dni z nadprodukcją z OZE będę powtarzać się coraz częściej. Dziś w Polsce mamy 13 GW mocy zainstalowanej w źródłach fotowoltaicznych, a farmy wiatrowe osiągają 9,5 GW. Do tego elektrownie węglowe, gazowe, jednostki biomasowe oraz coraz popularniejsze instalacje spalające w sposób nowoczesny wysokokaloryczne odpady. Dodatkowo szykuje się kilka elektrowni jądrowych w mniej lub bardziej poważnych projektach. O ile źródła w energetyce konwencjonalnej budują się wolniej, to przyrost mocy w OZE robi wrażenie. 

Czyli będą coraz częściej wyłączać… 

Słaba sieć nie da rady

Inwestor przekonany przez sprytnego sprzedawcę do postawienia przyfirmowej lub przydomowej farmy fotowoltaicznej po jej uruchomieniu szybko zderza się ze ścianą.

Stan sieci dystrybucyjnej na niskim napięciu jest tak zły, że falownik coraz częściej odcina prosumentowi produkcję ze względu na wysokie napięcie. Swoje robi odległość od stacji transformatorowej, dynamiczny wzrost liczby innych instalacji, a często nielegalny spryt ich posiadaczy, którzy, widząc przerwy w pracy instalacji, postanawiają przestawić falownik na inną niż polska normę i “pchać” swoją produkcję do sieci przy wyższym napięciu.

Póki co dystrybutorzy energii nie reagują, gdy dostają pomiary i analizy od domorosłych energetyków z własnym OZE, tylko wzruszają ramionami.

Czyli, gdy nie poprawi się stan sieci dystrybucyjnej, będzie się samo wyłączać… 

Ceny nie będą już tak atrakcyjne

Model, w którym system energetyczny był swoistym magazynem energii dla posiadaczy OZE, jest już niedostępny dla nowych inwestorów. Jeszcze kilka lat temu podpisywaliśmy umowę z dystrybutorem energii, na podstawie której nadwyżki produkcji oddawaliśmy do sieci i w dowolnym momencie mogliśmy z nich korzystać, zostawiając energetykom 20 proc. wyprodukowanej energii. Uczciwa transakcja.

Dziś jest inaczej. Nadwyżkę energii oddajemy do sieci rozliczając się po cenie ustalanej i – niestety – spadającej co miesiąc. Wkrótce będzie jeszcze gorzej, zaczną obowiązywać zmieniające się godzinowo stawki za odebraną energię. Można zatem wyobrazić sobie sytuację, że gdy nadejdzie kolejny słoneczny i wietrzny dzień, energia będzie po 1 gr za 1 kWh. Z podobną sytuacją mamy do czynienia na europejskich rynkach w dużej energetyce – gdy system ma za dużo energii, a z produkcją elektrowni nie da się zejść poniżej pewnego minimum, oferują one swój produkt po cenach ujemnych.   

Czyli, nawet gdy nie wyłączą lub samo się nie wyłączy, to sprzedasz za grosze…

Co robić?

Trzeba jasno powiedzieć – fotowoltaika nie jest dla każdego. Jeśli jesteś przedsiębiorcą, zużywasz dużo energii i prowadzisz energochłonną produkcję głównie w dzień, inwestuj w OZE. Oczywiście można też postawić na magazyny energii, które rozłożą nam konsumpcję na całą dobę, ale to ciągle bardzo droga zabawa.

Również gdy masz w domu duże zużycie energii, na przykład konsumuje ją pompa ciepła (ale ona pracuje przede wszystkim w nocy, gdy jest zimniej), to również rozważ inwestycję w fotowoltaikę. Także ładowanie samochodu elektrycznego może zapewnić ci odpowiednią konsumpcję własną i ograniczy stres związany z działaniem przeważnie fatalnej sieci energetycznej.

Państwo pomoże?

Sytuację w energetyce może uporządkować mądry ustawodawca i rząd. Jeśli ktoś racjonalnie zaplanuje kiedyś w wielu wariantach nasz krajowy miks energetyczny, czyli mieszankę różnych źródeł energii, pomyśli również o zachętach inwestycyjnych, ale i pewnych ograniczeniach w rozwoju niepożądanych w nadmiarze źródeł, sytuacja może się unormować, a inwestowanie we własną energetykę stanie się bardziej racjonalne.

Tylko czy to jest u nas realne?